-
Adriano, Betrand:
Zatem idź panie de Silan i zbrój się - odparł Oswald dodając zaraz - przyjmuję waszą przysięgę. Za dotrzymanie jej nagrodzeni zostaniecie, za złamanie... Niech Bóg ma was w opiece - zaśmiał się. Nagle usłyszeliście dźwięk rogu jakoby przed samą bramą, róg ten jednak brzmi inaczej... Spieszać po hrabiego! Jakiś rycerz z niebiesko-białym sztandarem i dwunastoma jeźdźcami jest przed bramą! Wydarł się kusznik z baszty.
Robert:
Agnes zdenerwowana pokręciła głową, po czym wzięła swój miecz owinięty w chorągiew z jakimś herbem, zaś medyk chwycił jej buty. Zaniosłeś ją do komnaty obok i ułożyłeś na swym łożu, cały czas zaciska zęby z bólu ale widać, że stara się nie dać po sobie poznać cierpienia. Medyk wziął się do ponownego opatrywania jej najcięższej rany, tuż pod piersią.
-
Robert
Wiedząc że nie ma czasu do stracenia zaczął szybko przywdziewać swój rynsztunek co jakiś czas zerkając medykowi na ręce czy aby na pewno wszystko dobrze robi.
-
Bertand
Schował miecz z powrotem do pochwy Czyż to nie ten ów rycerz Duncan? Swoją drogą nie podoba mi się on zbytnio... powiedział Bertrand po cichu do Oswalda, tak że tylko on słyszał.
-
Bertrand:
Zapewne Duncan, harde ma spojrzenie jak wielu z nas, rycerzy, ale jaki on jest to sam nie wiem, Godwyna lepiej podpytaj, znają się dobrze z tego co mi wiadomo - odparł Oswald.
Robert:
W trakcie opatrywania Agnes, gdy przyodziałeś już swą kolczugę, kobieta nagle krzyknęła głośno z bólu. Wybacz pani, wybacz! To nie było celowe! Krzyknął wystraszony medyk. Widzisz jak wąski strumień krwi spływa z łoża.
-
Robert
Uważaj co robisz! - warknął,po chwili dodał już nieco spokojniej - Dokończ ją opatrywać ale skup się bardziej nad tym co czynisz! - i wrócił do zakładania reszty uzbrojenia,stara się już nie wbijać wzroku w medyka by dać mu nieco więcej spokoju jednak dalej co jakiś czas zerka czy wszystko w porządku.
-
Bertand
Za cichy mi się wydaje, ot choćby w odróżnieniu od Godwyna. Może i coś ukrywa? No nic, wywiem się trochę więcej to na pewno Ci panie powiem.
-
Bertrand:
To idź się wywiedzieć, a ja tu dopilnuję wszystkiego, tak czy owak bez rozkazu hrabiego go nie wpuszczę do fortu - rzekł Oswald, po czym wrócił do doglądania przygotowań do obrony.
Robert:
Agnes przez dalszą część opatrywania rany pod piersią jęczała jeszcze z bólu, po tym zaś medyk zdjął przesiąkły całkowicie krwią bandaż na stopie i założył nowy. Kobieta wtem rzekła do medyka - możesz już odejść, dziękuję. Ten skłonił się pani de Montmirail po czym opuścił komnatę. W międzyczasie zdążyłeś się uzbroić, jesteś gotowy do boju.
-
Robert
No,już dużo lepiej wyglądasz,pomóc Ci w czymś jeszcze?
-
Adriano
Biegnie do zbrojowni, odnajduję swoją kolczugę, ubiera ją, zabiera tarczę i wraca na dziedziniec.
-
Bertrand
Podchodzi do Godwyna Czyż to nie Twój towarzysz Duncan pod bramą stoi, i w róg dmie, mości Godwynie?