Arathena poczuła szczypanie w plecach, ból jednak dało się znieść. Po dłuższej chwili zimny okład sprawił Jej sporą ulgę.
Techniczny
Arathena + 2 pkt Życia
Wersja do druku
Arathena poczuła szczypanie w plecach, ból jednak dało się znieść. Po dłuższej chwili zimny okład sprawił Jej sporą ulgę.
Techniczny
Arathena + 2 pkt Życia
Arathena
Dziękuję Wam ... mimo że dotyk zimnego okładu nie był przyjemny czuła jak gorączka w okół opuchlizny zelżała i dała wytchnąć....Panie Alessio i Panienko.. proszę przestańcie się już kłócić... Motyl... a gdzie konie? uniosła trochę głowę i rozglądała się za końmi... Moootyl! Trzmieeeel!!!! krzyknęła w nadziei że konie ją usłyszą......
Alessio
Będziesz żyła......, i nie dziękuj tylko na przyszłość zastanów się dwa razy przed okazaniem podobnej -idiotyzmu -......... brawury, nie zawsze w pobliżu będzie ktoś z wiedzą medyczną kto Cię połata - powiedział wzdychając ciężko i obmywając sobie ręce wodą z bukłaku po czym dodał - A konie spierzchły gdy smok się pojawił, trzeba liczyć że Świt je przyprowadzi bo szukanie ich teraz to niczym igły w stogu siana
Arathena
To jak wrócą to spójrz Panie w oczy Motyla i powiedz mi czy było warto?... Poza tym zważ na to z innej strony jeszcze. Panienkę by smutek ogarnął przeogromny... Toż to przecież konie od jej ojca....
Możliwe ze ostatnia pamiątka po nim... dodała w myślach
Panie Alessio.... mam nadzieje, że woda była do zabiegu była z bukłaków.... Bo ona z górskiego potoku to nie skażona jeszcze. Ta z jeziora już brudna i pełna złej mocy.
Spojrzała na Cyrulika wielkimi oczyma...
Alessio
Ehh,nie mówmy już o tym.... - powiedział nieco poirytowany że znów chcą mu grać na emocjach po czym dodał szczerze zaciekawiony - Oczywiście że nie z jeziora, a jakież to złe moce w nim drzemią?
Arathena
A nie ważne.... Już faktycznie nie mówmy o tym. muszę odpocząć...
Zamknęła oczy i w myślach starała się przywołać nimfę wodną...
Elno, wiem że tu jesteś i mnie słyszysz... pamiętasz, obiecałam Ci że kiedyś tu wrócę i zostanę już z Tobą na zawsze. Obietnicę swą podtrzymuje, ale to nie jest jeszcze ten dzień. I jeszcze jedno Nie rób krzywdy moim towarzyszom...
Jeśli chcesz to przybądź nie zrobimy Ci nic złego....
Anna de Loiret
Jeśli Thilbautowi coś się stanie... Nie dokończyła zdania, otworzyła natomiast medalion i zaczęła się wpatrywać w Rolanda, szepcąc - braciszku, jestem taka zagubiona jak cię nie ma przy mnie...
Arathena
Coś by się przydało ognisko rozpalić. bo noc zaraz będzie,,, spróbuje wstać jeśli pan Alessio pozwoli...
A i ktoś by poszedł zobaczyć czy konie daleko uciekły... choć wydaje mnie się, że tylko ja ślady mogę zobaczyć i wrócić tu po ciemku... Jak panie cyruliku...-mogę wstać?
Alessio
Panie cyruliku? Dawno nikt mnie tak nie nazywał....- mruknął pod nosem podchodząc do elfki, stanął nad nią wyciągając obie dłonie przed siebie i powiedział już głośniej - Tak możesz,daj ręce,pomogę Ci - gdy elfka wstanie dodaje - Pamiętaj tylko żeby nie nadwyrężać pleców nawet w najmniejszym stopniu, no i będzie trzeba Ci zmienić opatrunek ale to dopiero jutro
Arathena
Powoli i ostrożnie zrobiła trochę ruchów ciałem coby sprawdzić czy opatrunek się nie luzuje. Poprawiła tez ubranie... Idę zobaczyć co z końmi.... Powinny być gdzieś niedaleko...
Ruszyła ostrożnie i starała się przestrzegać zaleceń cyrulika.... Szukała śladów kopyt końskich i szła za nimi... prawdopodobnie nie rozbiegały się we wszystkich kierunkach... Co jakiś czas nawoływała po imieniu Motyla i Trzmiela.