-
Erilla
Kolejna w sukni i z mieczem. Cholera, co z nimi? Chyba mi nie powiecie, że ta suknia zatrzyma cios miecza? Przemknęło mi przez myśl. Uścisnęłam jednak wyciągniętą dłoń.
Na mnie wołają Erilla odpowiedziałam Co za przyjemność z wykastrowanego faceta jeśli można spytać?
-
Erilla:
Eeee... A po co mężczyźni w ogóle? Ach tak, do robienia dzieci. I usługiwania nam. Ale to nie jest żadna przyjemność, wszak my kobiety potrafimy same sobie dać rozkosz, prawda? Odparła przysuwając się nieco do Ciebie.
Kersijana:
Moja piękna przyjaciółko, takie mądre twe słowa... Odparła królowa patrząc w Twe oczy i gładząc po policzku. Chodź, chcesz nocować w mym namiocie? Spytała przytulając się znów i dodając - obie musimy zdjąć przemoczone ubrania i wziąć kąpiel.
Catherine:
Beatrice od razu ruszyła za Tobą mówiąc - mam za co... Pomogłaś mojej mamie, ocaliłaś naszą małą księżniczkę, to zaszczyt cię... Auć! Krzyknęła nagle skulając się natychmiast.
-
Catherine
Co Ci jest? - zatrzymała się i odwróciła by spojrzeć skąd ten krzyk
-
Catherine:
Chyba coś mi się wbiło - wyjąkała Beatrice siadając na ziemi i kładąc stopę na kolanie. Rzeczywiście, niezdara wlazła w kawałek szkła...
-
Catherine
Ehh....,najpierw z konia spadłaś a teraz to....,o bogowie,dziewczyno,co z Tobą nie tak? - westchnęła ciężko i przyklęknęła przy niej najpierw delikatnie usuwając kawałek szkła a następnie przemywając ranę wodą - Adele podaj mi bandaże!Są w jukach! - gdy dziewczynka to zrobiła jeszcze raz przemyła jej stopę wodą z bukłaku i zrobiła mocny i solidny opatrunek by powstrzymać krwawienie
-
Erilla
Jeśli traktujesz mężczyznę jak przedmiot, to nic dziwnego, że nie daje ci to przyjemności odparłam nie ruszając się z miejsca, patrząc twardo na Margaret*. Jednocześnie uświadomiłam sobie właśnie, że od śmierci ukochanego z nikim nie byłam, a chwilę później poczułam ból na jego wspomnienie.
Techniczny
*Dopisałbym, że jej oczy zrobiły się jeszcze czerwieńsze niż zazwyczaj, ale nie mam teraz pomysłu jak to zgrabnie wprowadzić w pierwszej osobie :P
-
Kersijana
Jak na prawdziwe przyjaciółki przystało... Oczywiście że chcę... A wiesz Pani... ?Tobie przyda się przyzwoity masaż też.. radośnie odpowiedziała królowej.
-
Malacath:
Postanowił podjechać do stajni i zostawić tam swojego konia. Gdy tylko tam wjechał odezwał się do stajennego, przyglądając się mu - Ile to mam zapłacić za przechowanie tu swojego rumaka?
-
Catherine:
Nie wiem... Dziękuję ci za pomoc Catherine, masz miłe dłonie hihi - powiedziała królewna, siedząc jak ofiara losu i patrząc słodkimi oczkami na Ciebie. Adela usiadła koło niej, opierając swą głowę o jej ramię.
Kersijana:
Tak, przyda się... Już się nie mogę doczekać... Szepnęła wzdychając przy tym, wyglądając na nieco rozluźnioną. Wzięła Cię za rękę i zaczęła prowadzić do swego namiotu, po drodze nakazując przynieść do niego balię z wodą. Gdy już weszłyście do jego wnętrza, ujrzałaś że jest bardzo zadbane, znajduje się kilka skrzyń, bialutka pościel ułożona w przemiłe posłanie, oraz wspaniale wykonana noldorska kolczuga. Królowa odpięła pas, kładąc go obok zbroi i usiadła obok posłania. Czuj się jak u siebie kochana - rzekła.
Erilla:
Nie o to chodzi, obrzydza mnie kuś w mym pięknym skarbie... Masz śliczne oczy - rzekła cicho Margaret.
Malacath:
Zastałeś wyraźnie podchmielonego stajennego, który odparł na Twoje pytanie - czy tysiondze denarów, buahahahaha!
-
Catherine
Pokręciła głową z niedowierzaniem gdy ujrzała z kim ma do czynienia,jedynie westchnęła ciężko po czym delikatnie wzięła ją na ręce i posadziła na Rosie mówiąc chłodno - Trzymaj się mocno i nie spadnij jak przed chwilą....,gdzie Cię odwieźć?