-
Maikh
Po tym jak wypięłaś w mym kierunku swe piersi, że mało nie wyskoczyły ze zbroi i zadałaś takie pytanie, jeszcze masz pretensje do mnie o to, że zachowałem się tak, jak każdy normalny i zdrowy mężczyzna by się zachował na moim miejscu? Nie wiem jak to inaczej nazwać, niż zabawa mężczyzną odpowiedział w issarskim.
-
Aurelia
Dzięki popołudniowej drzemce nie czuła zmęczenia pomimo długich nocnych igraszek....,przeciągnęła się w łożu całując Aldę na powitanie po czym wstała i zaczęła się ubierać gdy nagle podeszła do lubej biorąc ją za rękę i mówiąc - Oni mogli to słyszeć....,nie spodziewaj się że zaakceptują nasz związek....ani że nas polubią,proszę nie daj im się sprowokować!
-
Dagoth:
Kapłan wzdychnął i już niczego nie dodawał, kończąc swoje jedzenie...
-
Alda
Jak będziemy na stepie, coś ci pokażę. Zrozumiesz wtedy coś, zaufaj mi - odparła głaszcząc jej dłoń. I nie zamartwiaj się, nie obawiam się ich - dodała, gdy już była w pełni uzbrojona, wyszarpując miecz z pochwy, kierując go w stronę Aurelii. Jedno złe słowo w twą stronę... A poleje się krew, obiecuję ci.
-
Aurelia
Nie,Aldo,nie rozumiesz!Właśnie nie chcę by lała się krew,proszę Cię! Ich zdanie też mnie nie obchodzi dlatego tym bardziej nie chcę by komuś stała się krzywda z tego powodu! - powiedziała mocniej ściskając ją za rękę
-
Alda
Spoglądała przez chwilę na Aurelię nieco zdziwiona, ale po chwili schowała miecz do pochwy. Nieco zdezorientowana, objęła ją w pasie i poprowadziła na dół bez słowa...
-
Regina (Issarski)
JA wypięłam cycki do ciebie? zapytała zdumiona.... Chyba masz zbyt wysokie mniemanie o sobie....... O czym on kuźwa pierdzieli? No chyba jednak nasze kultury są zbyt oddalone od siebie..... Nie wiem jakie są wasze kobiety.....
Dobra..... Chyba źle zaczęliśmy.... Nadali mi imię Regina... Zawsze w naszym rodzie to były odważne i silne kobiety... Moja matka przy porodzie musiała oddać swe życie bo nie da się urodzić osiem kilogramów bez szwanku na zdrowiu.... Jak widzisz nie należę do drobnych osób, ale nie na darmo matka oddała się w ofierze. A Was znam z opowiadań. Kiedyś nawet fascynowałam się waszym ludem... stąd też znam trochę wasz język... O osłanianiu twarzy słyszałam pierwszy raz wiec chciałam za w czasu korzystając z rozmowy wywiedzieć się jeszcze czegoś coby Cię nie uradzić i Do Matki nie musieć wysłać przed wschodem słońca.... Widocznie Maikhinie musisz się jeszcze wiele nauczyć z mowy ciał kobiet innych kultur... To co wczoraj zrobiłam nie miało na celu nic innego jak zwykłe przeciągnięcie się.... A ja bym musiała się i o was czegoś nauczyć....
Ale dobra o to... Uznajmy to za nieporozumienie... choć pewnie jeszcze będą między nami.... Prawdę powiedziawszy nie znam Cię tak jak sam powiedziałeś, ale ufam Szczurom... Skoro zapędziły nas w jedno miejsce to wiedzą co robią....Więc chcąc nie chcąc jesteśmy skazani na siebie....
Wiesz... Miałam nadzieję że to Ty pukasz do mych drzwi, ale w innej sprawie.... Wyciągnęła do niego rękę... na zgodę...
-
Maikh
Maikhu Regino, nie Maikhinie. Przepraszam za to wczorajsze nieporozumienie, dobrze że już je sobie wyjaśniliśmy. Na zgodę uścisnął silnie Jej dłoń, jak towarzyszowi broni, a nie jakiejś delikatnej panience. A w jakiej innej sprawie miałaś nadzieję, że to ja wczoraj pukałem?
-
Regina
Równie mocno ścisnęła dłoń Maikha... Np w nauce waszego języka..... Wydajesz się kimś normalniejszym niż stado bezmózgich capów z którymi było mi walczyć u boku przez ostatnie miesiące...Jedno co jednak dobrze umieli to walczyć... i biegać... Twardsi są niżli się to wydaje na pierwszy rzut oka... I tej walki od nich się też nauczyłam....
-
Aurelia
Witajcie,Aurelia jestem.... - powiedziała,przy tym przyjaźnie i jakoby przepraszająco uśmiechając się do zebranych by po chwili zająć miejsce przy wolnym stoliku wraz z Aldą, zabierając się za spożywanie przygotowanego już jedzenia....