-
Robert
Nad czym on tu radzić chce?! Trzeba utrzymać fort za wszelką cenę a nie wymyślne strategie obmyślać........, do tego Duncan nie wyglądał mi na cierpliwą osobą a i hrabia mu afront czyni tak długo zwlekając,jak tak dalej pójdzie spiskowcy o 50 ludzi bogatsi będą,a może już są? - tak rozmyślając poszedł za resztą rycerzy do fortu
-
Gdy stawiliście się na sali, ujrzeliście czekającego już na was hrabiego w pełnym rynsztunku, któren do was przemówił głosem hardym - doszły mnie słuchy, że zdrajców jest więcej niż tylko jeden, jak się uprzednio domyślałem, choć jeszcze nie wiem któż to dokładnie był. Sprawia to, że pod wasze rozważenie i rady chcę postawić, czy wpuścić tu rycerza, którego nie znam, a to ten Szkot Duncan z... Pokrętna nazwa, nie pamiętam skąd, ale ten co przed bramą w róg teraz dmie. Opinię Godwyna Bjornssona już znam, czekam na resztę!
-
Bertrand
Nie znam tego człowieka panie, jedynie co mości Godwyn mi opowiadał. Widziałem go może ze dwa razy w życiu. Wstrzymuję się toteż od opinii.
-
Robert
Panie,również nie znam tego człowieka.......,ale gdyby tak użyć jego sił w inny sposób? Mianowicie nakazać uderzenie na tyły spiskowców? Taki atak wspomożony wypadem z fortu w odpowiednim momencie mógł by nam dać całkowite zwycięstwo już pierwszego dnia.
-
Pomysł hrabiego de Modica wydaje się rozsądny - stwierdziła Agnes, wracając za chwilę do gładzenia sierści swego konia. Można tak uczynić, ale pozostaje kwestia przekonania do tego Duncana. Może wpaść w wielki gniew, jeśli istotnie jest zdrajcą, po usłyszeniu tego planu. Ktoś się tego podejmie? Spytał hrabia. Pani de Montmirail natychmiast rzekła - niestraszny mi Szkot, mogę z nim pomówić.
-
Bertrand
Nie idź pani, rannaś mocno, ja z nim porozmawiam.
-
Robert
Bertrand dobrze prawi,zamiast Ciebie Pani może mości Godwyn iść powinien,on najlepiej Duncana zna i i pewnikiem najlepiej z nas wszystkich się z nim dogada,co o tym sądzisz Panie? - ostatnie zdanie wypowiedział patrząc na Godwyna.
-
Bertrand
Albo i tak jak pan Robert mówi, Godwyn się z nim powinien dogadać. Możemy więc udać się we dwójkę.
-
Adriano
To świetny plan Robercie. Od razu się przekonamy po której stronie jest Pan Duncan. Mogę iść z wami jeśli chcecie. Trzy osoby zwiększą powagę polecenia w oczach Duncan. Przynajmniej tak myślę.
-
Więc idę z panami: Godwynem, Bertrandem i Adriano. Chyba żeście nie liczyli, że usłucham was i tu zostanę? Powiedziała Agnes, ruszając po tym na dziedziniec zamku. Rycerz Bjornsson również za nią podążył.
Niechaj więc się dzieje wola Boga, powodzenia cna pani i szlachetni panowie! Wykrzyczał do was hrabia, kierując się na dziedziniec, za nim podążyli wszyscy zebrani.