-
Maikh (issarski)
Wymiana? Nie zamierzam co prawda wędrować w Twe rodzinne strony, ale nie zawsze udajemy się tam gdzie zmierzamy. Ja na ten przykład pielgrzymuję do świętego miejsca mego ludu, choć dość krętą drogą. Być może znajomość Twej mowy w mej wędrówce kiedyś się mi przyda.
-
Alda
Rzuciła groźne spojrzenie siedzącym i usiadła wraz z Aurelią dalej milcząc i zabierając się do jedzenia...
-
Morghar
To już wiadomo kto nosi spodnie w tym związku. Pomyślał widząc wyraz twarzy Aldy. Nie odpowiedział Aurelii.
-
Dagoth:
Witaj... Ja jestem Dagoth - skinął jej lekko głową i odpowiedział zwyczajnym tonem, nie reagując na jej uśmiech - Ale za swoje jęki i krzyczenie w nocy to już nie weźmiesz odpowiedzialności, Aldo, tylko będziesz rzucać te swoje spojrzenia? Heh... Proszę bardzo.
-
Regina
Może będzie po drodze...I będzie czas.... Wiesz co u nas gadają... Im gorszy start tym lepsza meta..... Nasz start był do dupy, więc w myśl tej zasady może dane nam będzie przeżyć Niechcianych... he he... Chyba trza wracać... Może Urson ma jeszcze coś do powiedzenia....
-
Maikh (issarski)
Osiodłam w tym czasie swego wierzchowca i wyprowadzę go ze stajni, by rozprostował kopyta. Ponad tydzień w niej stał, gdy na Was czekałem, galop z miejsca mógłby mu zaszkodzić. Z Ursonem pogadam przy innej okazji ruszył by wykonać to co zamierzał.
-
Aurelia
Westchnęła ciężko widząc zachowanie kawalerzysty za to do kapłana raz jeszcze uśmiechnęła się sympatycznie wracając niemal od razu do jedzenia nie chcąc za bardzo już nic mówić....
-
Morghar
I pomyśleć że ta Alda mi się podobała... To ja jestem taki jak one?! Jak mi się podobała baba co lubi z babą to... Kurwa... A myślałem że jestem normalny... Pomyślał oburzony. Idę osiodłać mojego ogiera, bo zasnę na tym stoliku. rzucił kompanom spokojnie i skierował się do stajni.
-
Regina
Regina chciała wejść do karczmy, ale wydawało jej się że słyszy jak Dagoth się przedstawia, uchylając już drzwi... Domyślała się że to jest skierowane do nieznajomej, bo jaki by miał w tym cel... Z uwagi na odgłosy w nocy nieznajomej i pięknej chujojęzycznej domyślała się również, że i one w końcu zeszły na posiłek... Nie chciała swym widokiem psuć posiłku...
Czekaj pójdę z Tobą... Nasiedziałam się już a koń sam się nie osiodła...Powiedziała do Maikha
-
Alda
Po skończonym posiłku rzekła do Aurelii wstając - chodźmy do stajni, muszę powiedzieć Asanderowi że już nie jestem jego jedyną panią. Zaśmiała się delikatnie.