-
Malacath:
Po prostu złapał go za mordę i rzucił nim o ziemię. Gdy tak sobie leży podchodzi i wyciera sobie o niego swoje buty... Zwłaszcza o twarz. Błota trochę na nim jest i kurzu, więc wypadałoby je w końcu wyczyścić. A kto wie... Może się gdzieś niezauważalnie wpieprzyło w jakieś końskie łajno? Potem od razu włazi na konia i odjeżdża mówiąc - Dzięki za użyczenie mi swojej facjaty, hehehe... Całkiem niezła z Ciebie wycieraczka. Pobawił bym się z Tobą dłużej, no ale... Obowiązki wzywają - i wyjechał, szukając jakiegoś strażnika, który mógłby mu wskazać drogę do jakiejś normalnej karczmy...
-
Catherine:
Nie, nie ma mowy! Nie pozwolę, żebyś spała na zewnątrz! Krzyknęła oburzona Beatrice, Adela zaś dodała - ma rację! Calą noc kiedy padało obejmowałaś mnie i tuliłaś do siebie, moknąc. Teraz musisz się umyć i wypocząć! Gdy weszłyście do wnętrza obie Cię objęły, a Beatrice rzekła - nigdzie nie pójdziesz, słowo się rzekło.
Zaczynasz tymczasem czuć coraz większe wyczerpanie, ból głowy i chęć odpoczynku w ciepłej pościeli...
Erilla:
Niestety nigdzie nie widzisz Catherine...
Malacath:
Wreszcie, dotarłeś do normalnej karczmy, płacąc denara za miejsce dla konia. Wnętrze jest czyste i zadbane, ludzie ktorzy się tu stołują wyglądają na porządnych. Słychać wszelakie rozmowy o wojnie, polityce, zwyczajnych plotkach czy... Tych sprawach.
-
Catherine
Nie miała siły się sprzeczać,czuła się coraz gorzej i miała wrażenie że zaraz zwali się z nóg - Po jaką cholerę ja ją nosiłam i taka dobra byłam?Ehh.... - nic nie powiedziała tylko przyłożyła sobie dłoń do czoła nie będąc w stanie nic powiedzieć....
-
Catherine:
No chodź, połóż się - szepnęła królewna, wraz z Adelą podprowadzając Cię do swej pościeli i usadzając na niej. Maleńka, powiedz że każę przynieść balię z wodą do mego namiotu, dobrze? Dziewczynka bez słowa skinęła jej głową i wybiegła na zewnątrz. Zaraz się tobą zaopiekuję, jak ty mną - szepnęła Beatrice.
-
Catherine
Nie chcę żebyś mi się odwdzięczała ani mną opiekowała.... - powiedziała z trudem po czym rozkaszlała się mocno a następnie kichnęła kilka razy odwracając głowę na bok,po chwili z cichym jęknięciem zdjęła z siebie kolczugę,odpięła pas z mieczem i spróbowała znów wstać aby rozsiodłać Rosie....
-
Catherine:
Aleś ty uparta, siedź tu i odpoczywaj - rzekła cicho, ale stanowczo Beatrice, przytrzymując Cię na swej pościeli.
-
Erilla
Jejku, gdzie one już zniknęły? Ehh... no trudno, trzeba je znaleźć.
Podchodzę do miejsca gdzie je ostatnio widziałam, rozglądając się za jakimiś śladami, które mogłyby mi powiedzieć, gdzie poszły.
Techniczny
Wyszukiwanie :P
-
Catherine
A kto się zajmie moją Rosie? I nie chcę tu "siedzieć i odpoczywać" ani tym bardziej brać z Tobą jednej kąpieli czy rozbierać się w Twoim towarzystwie.... - i znów spróbowała wstać zdejmując z siebie jej ręce
-
Erilla:
Niestety, ślady są tak liczne że uniemożliwiły Ci dowiedzenie się, gdzie poszły dziewczyny. Zauważyłas jednak biegnącą w Twoją stronę Adelę, pewnie ona wie gdzie jest jej "siostrzyczka".
Catherine:
Wykąpiesz się z Adelą, ja w tym czasie zajmę się twoją klaczą, no proszę cię Catherine... Nie bądź taka uparta. Zresztą koniec, nigdzie nie idziesz i już - rzekła Beatrice, obejmując Cię i utulając mocno. Co gorsza, nie masz siły by się temu przeciwstawić...
-
Catherine
Królowa zajmująca się koniem plebejuszki?To nie uchodzi.... - odparła kpiąco i zaraz dodała - I co Ty właściwie robisz?Czemu mnie tulisz?Puść mnie,nie chcę tego....