Erilla
Oho, jedna zguba się znalazła, może wie, gdzie reszta.
Hej mała, gdzie zgubiłaś siostrzyczkę?
Wersja do druku
Erilla
Oho, jedna zguba się znalazła, może wie, gdzie reszta.
Hej mała, gdzie zgubiłaś siostrzyczkę?
Malacath:
Ufff... Świetnie. W końcu normalna karczma, a nie melina. I nawet to jakiś cudacznych cen nie wymagają za zatrzymanie konia w stajni... - rozglądnął się zadowolony po wnętrzu tawerny, po czym udał się do karczmarza - Witaj, karczmarzu. Znalazł by się jakiś pokój i strawa dla podróżnika z rozległych pustyń D'sharu?
Catherine:
Cicho bądź. Chcesz, ja wiem lepiej - powiedziała królewna, zaczynając głaskać Twe włosy.
Erilla:
Jest u Betty, biedactwo, pochorowała się... Odparła Adela, smutniejąc wyraźnie.
Erilla
Ehh... a mówiłam.
Leć po Kersijanę w takim razie, ale najpierw wskaż mi jak dotrzeć do namiotu Betty.
Catherine
Puść mnie!Nie chcę żebyś mnie dotykała! - powiedziała ostro,szarpiąc się w jej ramionach a oczy aż jej zaszły łzami z bezsilności - Grrr,czuję się jak bym wciąż przebywała z Jej Wysokością Lothiriel!Po za tym zarazisz się ode mnie głupia!
Kersijana
Ucieszył ją widok ciepłej i pachnącej kąpieli... Ściągnęła swoją sukienkę i zaczęła rozbierać Królową.... Gdy były już bez ubrań chwyciła ją da rękę i zaczęła iść w kierunku balii z wodą... Przekroczyła jedną nogą i pomagała Elfce zrobić to samo.... Jak miło...Powiedziała zanurzając ciało w wodzie.
Erilla:
Jest o tam - dziewczynka wskazała palcem czerwony namiot i pobiegła gdzieś dalej.
Catherine:
W końcu królewna Cię puściła, a łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Cathy... Za co mnie nienawidzisz... I skąd wiesz że moja mama to....?
Kersijana:
Obie znalazłyście się w balii z ciepłą wodą... Lothiriel znów mruknęła z błogim wyrazem twarzy. Ułożyła się przy Tobie w wodzie, obejmując Cię ręką w pasie i swoją stopą gładząc Twą...
Czujesz wzrastające podniecenie. Coraz większe... Piękne ciało królowej, delikatne, przemiły dotyk... Dziala na wszystkie Twe zmysły.
Malacath:
Znalazla by się, panie, jeden denar za pokój i obiad, razem dwa. Życzysz sobie panie może... Jakichś specjalnych usług?
Catherine
Bo mi powiedziała....,no już,nie płacz dziewczyno,zachowujesz się tak samo jak ona....,nie nienawidzę żadnej z Was tylko Cię nie znam i zaskakuje mnie takie zachowanie....,tulisz się do mnie jak byśmy były wielkimi przyjaciółkami a nie znamy się nawet godziny,z nią znałam się kilkanaście godzin a.... - tu urwała nie chcąc jej mówić o tym że i w niej Lothiriel ujrzała córkę - Po prostu nie przepadam za ludźmi ani tym bardziej bliskością z obcymi,to nic osobistego....No,pójdę już.... - i znów spróbowała wstać i udać się do wyjścia
Malacath:
Specjalnie usługi powiadasz... A cóż to macie do zaoferowania? - powiedział, podając mu na razie dwa denary za obiad i pokój.
Kersijana
Piękne ciało masz Pani. i takie.... Kersijana zmrużyła oczy... takie... jej głos był coraz cichszy.... Pani, wybacz mi proszę ale tak bardzo myślę o moim śnie... Kersi usiadła w balii z wodą tak by znaleźć się na przeciwko elfki... Naprawdę starałam się panować nad tym, ale nie potrafię.... Położyła swą stopę na jej piersi gładząc ją jej palcami. jednocześnie wzięła w dłonie i stopę przyjaciółki powoli pieszcząc się nią....