Filip
Liczę na dobrą walkę. A teraz ruszajmy do Agnes.
Wersja do druku
Filip
Liczę na dobrą walkę. A teraz ruszajmy do Agnes.
Filip:
Pogalopowaliście by dogonić Agnes i ujrzeliście na rynku jakieś zamieszanie. Ludzie zebrali się wokół czegoś, co leży na ziemi, nie wiecie co to dokładnie. Dostrzegliście też kompanię rycerzy z Ormianinem i znajomą szlachciankę, która właśnie chowa zakrwawiony miecz i zmierza ku karczmie.
Filip
Do Oswalda Cóż tu się stało? Może Agnes i rycerze nam udzielą informacji.
Bertrand
Wjechał do stajni, zszedł z konia i zaczął krzyczeć we wszystkich sobie znanych językach Stajenny!
Mitrydates
Pogalopował do stajni,zszedł konia po czym krzyknął po ormiańsku jak i arabsku Stajennego mi trzeba !
Gunter
Także wjechał do stajni.
Robert
Powoli wjechał do stajni,zsiadł z konia rzucił wodze stajennemu który natychmiast do niego podbiegł by odebrać konia i powiedział do niego spokojnie po łacinie - Ma mu niczego nie brakować bo gardłem zapłacisz,i dla Twojego dobra radzę się z nim dobrze obchodzić bo Boemund sam Ci wymierzy karę - po czym szepnął jeszcze przyjacielowi do ucha po włosku - Sprawuj się dobrze,nie chcemy tutaj kłopotów,nie atakuj stajennych bez powodu - i pogłaskał go czule po pysku,koń parsknął gniewnie jednak posłusznie dał się zaprowadzić do boksu jak by rozumiejąc każde słowo które powiedział do niego przed chwilą Robert.
Techniczny
Założyłem że skoro to taki ekskluzywny lokal nie trzeba się upraszać o stajennych tylko sami już czekają by odebrać konie.
Filip:
Oswald odrzekł - mówiłem że to wariatka jest i miast się z nią bratać lepiej z dala się trzymać. Podjechaliście do zbiorowiska a waszym oczom ukazał się martwy wojownik. Nizaryta... Stwierdził templariusz i zaczął się śmiać głośno.
Reszta:
Stajenni odebrali wasze konie ze słowami - zapłata u karczmarza, mości panowie, dwie złote monety. Agnes zeskoczyła ze swojego ogiera i weszła z nim do zagrody.
Techniczny:
Co robicie? Raczej przerwa bo nie ma Wacusia zwanego czasem Panzerem, ma wrócić po weekendzie. Ale możecie gadać ze sobą czy zagadywać NPC-ów.
Filip
Nizaryci? To jacyś Saraceni?
Robert
Ruszył do środka karczmy zająć jakiś stolik i zamówić dla siebie posiłek,zaczynało go suszyć a i od dawna żadnego jedzenia w ustach nie miał.