Dan
Tak to prawda,chociaż o to się martwić nie musicie,ja też nie chciałem w domu zostać,pracować w polu do końca życia? To nie było dla mnie,dlatego zostałem najemnikiem,mogę sam wybierać oferty a i zwykle pieniądze z tego są dobre
Wersja do druku
Dan
Tak to prawda,chociaż o to się martwić nie musicie,ja też nie chciałem w domu zostać,pracować w polu do końca życia? To nie było dla mnie,dlatego zostałem najemnikiem,mogę sam wybierać oferty a i zwykle pieniądze z tego są dobre
Vito
No i nie musisz harować w taką pogodę jak ta... powiedział spoglądając w niebo.
Dan
Heh,zdarzało się i w gorszą.... - po czym widząc że Vatras wciąż się modli dodał by podtrzymać rozmowę - Słyszałem że Lord rekrutuje najemników a Twój przełożony przeprowadza jakieś próby.... wiesz może po co to wszystko?
Edward:
Bill musiał wejść po schodach, by Ciebie dorwać, co dało Ci szansę na trafienie go w łeb i powstrzymania go na parę sekund. Drugimi schodami wbiegła do Ciebie reszta piratów. Jeden zdążył wykonać silny cios, po tym jak wskoczyłeś na linę... Niestety, ale nie trafił. Drugi zaś złapał Cię na nogę i próbuje ściągnąć na dół, tak samo jak trzeci.
Techniczny:
Edek ma szansę się wyrwać bo pierwszy pirat dosyć słabo i źle złapał Edka, drugi już zaś troche lepiej. Jedną noge da radę uwolnić, drugą już tak sobie.
Falmir:
Dobra, to chodźmy. Im szybciej przy ciepłym ognisku i kolacji tym lepiej - odparł Ci twój towarzysz i rozdzieliliście się. Użył zwoju z zaklęciem i zaczeliście kroczyć przez gęstwiny i drzewa szukając czegoś podejrzanego. Na razie nic się nie dzieje, ani nie widzicie nic ciekawego, ale i końca tego lasu nie widać...
Edward
Zabierać łapy prostackie ćwoki, bo będziecie za nimi nurkować do morza jak głuptaki, aaahahahahahaaaa!!!! Ciął jednego pirata kordelasem, tego który go mocniej złapał, po tym próbując wyrwać się od drugiego.
Vito
Słyszałem niewiele więcej jak i Ty. Wulfgar, mój kapitan, zadaje jakieś pytania kandydatom, surowy i wymagający przy tym jest. No i odsunięto strażników od patroli za miastem, żołnierze się tym teraz zajmują. Może coś grubszego się szykuje, naprawdę nic więcej nie wiem.
Dan
Hmm,szkoda,myślałem że wiesz coś więcej - powiedział wyraźnie się zamyślając - Jeżeli wielebny nic dla mnie nie będzie miał to chyba wrócę do rodziców i chłopaków popracuję z nimi trochę,wypocznę,może to nie takie złe? - w głębi duszy wiedział że oszukuje sam siebie i wysiedzi zaledwie parę dni zanim znowu ich nie zostawi
Falmir:
Ze spokojem mówi do swojego towarzysza Cicho, jak makiem zasiał. Swoją drogą, nie wydaje Ci się, że ten las się ciągnie i ciągnie?
Cholera, strasznie tu dziwnie. Czemu w ogóle musimy patrolować ten mały kawałek lasu? Myślałem, że będziemy wracać już do miasta.
Dan:
Mag chyba przestał się modlić, widzisz, iż powstaje i podchodzi do Ciebie - Tak synu? Czegoś potrzebujesz?
Falmir:
No ciągnie, ciągnie. Całkiem spory się być wydaje. Eh... Zaraz coś na nas wyskoczy, mówię Ci - odparł ci, nieco marudnie.
Edward:
Trafiłeś go bez problemu i dosyć mocno poraniłeś w tors. Krzyknął z bólu i odruchowo Ciebie puścił, drugiemu wyrwałeś się i odepchnąłeś butem. Bill chyba ogarnął się i z krzykiem rzucił się z toporem w twym kierunku.
Zaś kapitan chyba się zczaił co się właśnie stało... Stoi chwiejnie nad dziurą, którą zrobiłeś armatą, bełkocząc coś do Ciebie o statku - Edhar ty pizdo.... Zropiłeś mi... dziury w st...atku...
Techniczny:
Wacek - 10 PU za nazywanie mnie Pandą, Jurseks to samo.
Dan
O wielebny prawdę mówiąc nie przyszedłem tu jedynie się pomodlić, może masz jakiś problem z którym mógł bym się uporać?
Techniczny
Oj tam Pando nie bocz się za mówienie prawdy ;D