Robert
Westchnął ciężko i odparł przytulając ją troskliwie - Tak...To wciąż Ty siostro,mimo że usilnie próbujesz byśmy tego nie dostrzegali to wciąż to widzimy...Ale musisz przestać udawać że jesteś sama,masz przecież nas choć by nie wiem co...
Wersja do druku
Robert
Westchnął ciężko i odparł przytulając ją troskliwie - Tak...To wciąż Ty siostro,mimo że usilnie próbujesz byśmy tego nie dostrzegali to wciąż to widzimy...Ale musisz przestać udawać że jesteś sama,masz przecież nas choć by nie wiem co...
Adalbert:
Zbieramy się, nie ma co marnować czasu, racja - przytaknął rycerz po czym obaj udaliście się konno na miejsce zasadzki. Można się skryć między drzewami, nie dostrzegą was nawet jeśli nie zejdziecie z siodeł. Trakt jest dość wąski. Masz jakiś plan? Nie żeby ktoś taki jak ja nie miał swojego, ale jestem skłonny wysłuchać.
Robert:
Agnes mocno się wtuliła, nieco rozczulona. Tak czy inaczej już mi nie zależy na niczym, chce tylko w spokoju odejść...
Robert
Nie wygaduj bzdur,wiem że zależy Ci choć by na mnie i Panience Charlotte,więc nie rań nas i siebie takimi słowami... - odparł tym samym tonem głaszcząc ją po plecach i zaraz dodał - To jak będzie? Spróbujesz dla nas przestać się bezcelowo zadręczać?
Adalbert
Szczerze powiedziawszy to nie myślałem nad tym. Może ja wyjadę konwojowi naprzeciw z zaskoczenia i zwiążę walką wojowników, podczas kiedy Wy wbijecie się w formację od boku i skierujecie swoje siły prosto na nasz cel?
Adalbert:
Może być. Pamiętaj, nikt nie może uciec. Nikt - rzekł stanowczo, patrząc Ci w oczy swym groźnym spojrzeniem.
Adalbert
Zaraz, a jaki był Wasz plan? Wszak ja to na szybko wymyśliłem, i lepsze się okazało?...
Adalbert:
Mój plan był dokładnie taki jak twój, widać też masz wielki umysł - odpowiedział z przekonaniem.
Adalbert
Ach... No chyba że tak. Tylko po zabiciu syna kupca nie zostawiajcie mnie samego z siepaczami! Rzekł, po czym nie schodząc z konia schował się między drzewami, kilkanaście metrów przed zakonnikiem, zastygając w bezruchu z dłonią na rękojeści miecza.
Spytko
Co też prawisz mości George. Zwyciężylim pod Montgisard nad Saracenami, jak chciał Pan, choć wielu dzielnych rycerzy przy tym padło. Między innymi znany Ci baron Boemund de Moulin i baron de Wayren, który nas gościł w swym zamku po zasadzce nad oazą. Wdowa po nim również znajduje się na tym statku. Inna rzecz, iże niezbadane są Jego wyroki. Ruszając do Ziemi Świętej dumał żem będę strzec Grobu Pana. Nawet się mi nie śniło, iże inne wobec mnie ma zamiary i spotkam tam swą żonę czy suzerenkę.
Sir George
Zaiste niezbadane są wyroki Pańskie. Oby dusze tych dobrych chrześcijan znalazły spokój. Mówicie iż jest tu wdowa po baronie de Wayren? Gdzie ją znajdę?