-
Alda
Widać Pani Losu postanowiła się do Ciebie uśmiechnąć, przemierzając step trafiłaś na spore jeziorko, są na nim również kaczki, więc i jakaś pieczeń może się z tego wyklaruje. Jedyna kwestią pozostaje to, że uśmiech Eyfry bywa zmienny...
Rehlynn
Wzbierający płomień niemal doprowadził Cię do szału, nagle usłyszałeś świst i łotr trzymający Elsę osunął się na ziemię, jego upadające ciało odsłoniło dziewczynkę z procą, rozpoznajesz w niej towarzyszkę małego złodziejaszka. Widocznie za srebrnika kupiłeś życie ukochanej, niezbadane są wyroki Eyfry. W momencie gdy pierwszy bandyta runął na ziemię, jego kompan stracił na chwilę animusz, masz szansę dać ujście gniewowi...
Maikh
Pomysł z wierzchowcem może i byłby dobry, tylko skąd weźmiecie drugą uprząż? Córka kupca rozglądając się z lękiem wkoło dostrzegła na kopcu ziemi świstaka, czyżby to właśnie on swą nadgorliwością spłoszył konia z zaprzęgu? Na wasze szczęście szkapa przywykła do mozolnego stępu, widać galop szybko obiera jej siły, zwalnia...
Dagoth
Wilki zapewne z racji tego, iż sterowane, a nie działające instynktownie straciły sporo ze sprawności, a atak na opancerzonego wojownika nie miał zbyt dużych szans, bez trudu pokonałeś pięć zwierzaków, które was osaczały. Nie była to ciężka walka, lecz daje sporo do myślenia...
Aurelia
Dziesiętnik odprowadził Cię smutnym wzrokiem, galop szybko zmniejsza odległość pomiędzy Tobą, a miastem. Już na horyzoncie widzisz jego zarys, zmierzcha, ale zapewne zdążysz przed nocą, choć już dziś z nabycia sprawunków nici, będziesz musiała przenocować
-
Maikh
Westchnął ciężko i znów dosiadł swego wierzchowca. Ruszył szybko by przyprowadzić z powrotem tą płochliwą szkapę.
-
Morghar
Ehh, tom niepotrzebnie się zbroił, straszą a nikt nie atakuje...
-
Rehlynn
Uśmiechnął się złowieszczo. I błyskawicznie zaczął inkantację grotu wymierzonego w rzezimieszka. Umysł maga powoli uspokajał się wraz z wypowiadanymi słowami, a energia krążyła po nim, wypełniając jego ciało, płomień tak silny, który musiał znaleźć ujście.
Techniczny
Grot w niego za 6 PM ;D
-
Alda
Żywot jest chujowy... Nie koniku? Ale czasem nie tak bardzo, jak zazwyczaj - mruknęła do Asandera dalej będąc w podłym nastroju. No chodź tu dziobata szmato, twoje szczęście właśnie dobiegło końca... Wzrokiem upatrzyła jedną z kaczek i runęła na swym koniu do jeziorka, by zagonić ją na brzeg.
-
Aurelia
Czemu moje dobre serce zawsze obraca się przeciwko mnie? Uśmiechnęłam się,myślałam że będzie miło ale oczywiście biedak się musiał nieszczęśliwie we mnie zakochać....,pewnie by chciał żebym została jego żoną,rodziła mu dzieci, gotowała i całe dnie przesiadywała w domu a w nocy rozkładała nogi i tak dzień po dniu....,gdybym chciała takiego życia nigdy bym tu nie wyjechała - pogrążona w takich myślach dojechała pod zajazd Verdon,zostawiła w stajni konia i wyjątkowo smutna jak na siebie weszła do środka by wziąć jakiś pokój wraz z gorącą kąpielą,normalnie nie pozwalała sobie na takie luksusy ale potrzebowała odrobiny relaksu....
-
Dagoth:
Nie dość, że tchórzliwy to i marny ten czarownik! I cóż to teraz wykombinuje? A może jednak się odważy tu do mnie przyjść? - odparł kapłan rozglądając się dookoła, jednocześnie pokazał głową kupcowi, by również się rozglądał i uważał.
Techniczny:
Zastraszenie xD
-
Maikh
Chabeta zatrzymała się jakieś pół mili od wozów, Issar spokojnie ją złapał i odprowadził z powrotem, czeka was przerwa związana z naprawą uprzęży, może by tak zemścić się na świstaku i opiec go nad ogniskiem? Ze wschodu daje się słyszeć delikatny pomruk wiosennej burzy...
Morghar
Skończyłeś mówić, gdy padł rozkaz do wymarszu Szykować się, na stepach już się gotuje, nie pozwolimy by jakiś akeer wdarł się na ziemie Imperium
Rehlynn
Zaskoczony bandyta nie miał szans, zaułek wypełnił swąd palonego ciała. Elsa zapewne od owej woni zemdlała, drugi bandyta jest nieprzytomny, dziewczynka nadal stoi u wylotu przejścia, ciekawe na co czeka...
Alda
Eyfra nie musiała się nawet wysilać, żeby zadrwić z Ciebie, pamiętałaś że kaczka ma dziób, zapomniałaś że ma też skrzydła, pierwszy chlupot wody i już całe stado wzbiło się do lotu, no i woda też nie jest ciepła, ale przynajmniej masz okazję się wykąpać i zrobić pranie...
Aurelia
Wynajęłaś pokój, kąpiel już się szykuje, karczmarz zaprasza na kolację
Dagoth
Moc zniknęła ze śmiercią ostatniego wilka, wygląda na to że rzucasz wyzwanie krzakom i kamieniom...
-
Alda
Wracaj pierzasta dziwko!!! Wydarła się za uciekającymi kaczkami i zaczęła strzelać do nich, jednocześnie wiodąc Asandera ku brzegowi.
-
Aurelia
Zeszła ze smutkiem na kolację siadając w wolnej ławie w najdalszym kącie zajazdu,w tej chwili nie miała ochoty na niczyje towarzystwo....