Malcolm
Wedle zalecenia towarzysza odwraca wzrok od kobiety, jeśli zacznie ją rozbierać.
Wersja do druku
Malcolm
Wedle zalecenia towarzysza odwraca wzrok od kobiety, jeśli zacznie ją rozbierać.
Catherine
Ehh,no jasne,oczywiście nie mogło się obyć bez problemów....,a ten co? Widoki podziwia,czy jak?! Czemu otaczają mnie sami idioci? - pomyślała wściekła,podjeżdżając z dobytym mieczem do mistrza karawany,chrząknęła uprzejmie a gdy ten odwrócił do niej głowę wydarła się - Długo jeszcze zamierzasz nic nie robić?!Ile mamy czekać?!Aż ta wieś spłonie?!Kretyn! - i nie czekając na odpowiedź pognała w stronę osady
Arstan
Kolejna narwana, ale dobrze narwani żyją krócej i nie trzeba się z nimi łupem dzielić co rzekłszy ruszył za Cat, ale nie śpieszy się, zachowuje czujność, w razie przewagi wroga cofa się ku karawanie, niech eskorta zajmie w razie czego wroga, a Arstan dostosuje się do sytuacji
Catherine:
Pędząc w stronę osady zauważyłaś, że jest ona najechana przez zakonników Lwa. Rycerze i ich giermkowie bezlitośnie wybijają wieśniaków oraz palą domy. Nagle dostrzegłaś młodą dziewczynkę mającą na oko 13-14 lat, uciekającą przed jednym z giermków. Trzyma ona za rękę jeszcze młodszego od siebie chłopca. Jeździec ich dopadł, wjechał między nich... Szarżując, przebił włócznią na wylot chłopca, aż ten wrzasnął padając martwy na ziemię. Dziewczynka krzyknęła przerażona - braciszku!
Wygląd dziewczynki:
http://forum.totalwar.org.pl/attachm...tid=1371&stc=1
Techniczny
Jesteś około 100 metrów od nich teraz.
Arstan, Hallbjorn:
Catherine pognała naprzód, a wy dostrzegliście z daleka masakrę i sztandar zakonu Lwa. Mistrz karawany i strażnicy zaczęli się powoli cofać, a na ich twarzach widać przerażenie...
Arstan
Ehh co za parszywy los, ta głupia ściągnęła już pewno ich uwagę na Nas, eskorta nawet uderzenia serca nie zdzierży, no nic może uda się przebić Arstan splunął w dłoń, pewnie chwycił topór jednoręczny prawicą, w lewej ręce dzierży tarczę, popędza wierzchowca coby szarżę wesprzeć pędem konia No to ciekawe ilu psich synów zabiorę ze sobą
Catherine
Osz Ty skurwysynu,ja Ci dam rękę na dzieci podnosić! - wykrzyczała wściekle i bez zastanowienia runęła na giermka chcąc ocalić dziewczynkę
Hallbjorn
No w końcu jakaś walka porządna będzie po czym z wielkim impetem ruszył w stronę przeciwnika nawet się nie zastanawiając co się stanie z resztą karawany
Catherine:
Giermek dobył miecza i ciął dziewczynkę nim zdążyłaś do niego dotrzeć. Mała upadła z raną na ramieniu, krwawiąc i płacząc... Gdy uderzyłaś na zbrojnego rąbiąc go mieczem, wysadziłaś go z siodła nie zadając mu jednak żadnej rany, kolczuga wytrzymała cios.
Arstan, Hallbjorn:
Gdy tylko ruszyliście szarżować na zakonników, dostrzegliście jadących cwałem w waszą stronę, trzech rycerzy Lwa, którzy najwyraźniej oderwali się od palenia wioski. Wszyscy mają zbroje płytowe, hełmy - psie pyski z piórami, żelazne tarcze z symbolem zakonu, oraz potężne brzeszczoty, dosiadają zaś rumaków bojowych z czerwonymi kropierzami. Za króla Ulryka! Wykrzyczeli jednocześnie.
Arstan
Hmm za króla srula Za pieniądze i kij Wam w rzyć, jak ginąć to z przytupem, Arstan zaczyna szarżować na tych trzech pyszałkowatych tępaków
Catherine
Po prostu przejechała po wysadzonym z siodła giermku a gdy to zrobiła zeskoczyła do martwego już dzieciobójcy i odcięła sprawnym ruchem kawałek jego tuniki po czym podbiegła do dziewczynki mówiąc - Nie lękaj się dziecko,nie pozwolę już Cię skrzywdzić.... - i delikatnie zaczęła bandażować jej ranę,po wszystkim bierze ją na ręce i z powrotem wskakuje na wierzchowca z zamiarem jak najszybszego oddalenia się z tego miejsca - Nic tu po mnie,co za masakra,dawno czegoś takiego nie widziałam....