Elenwena
Nie... Odparła krótko Leyli, widząc jej strach przysunęła ją do siebie i troskliwie utuliła. Obsydianinowi zaś rzekła - ja jestem Elenwena i też zgadzam się na udział w tym.
Wersja do druku
Elenwena
Nie... Odparła krótko Leyli, widząc jej strach przysunęła ją do siebie i troskliwie utuliła. Obsydianinowi zaś rzekła - ja jestem Elenwena i też zgadzam się na udział w tym.
Alianea
Czego tu się bać podróży powietrznym statkiem, przecież zawsze można odlecieć gdyby zaczął spadać. próbowała wczuć się w położenie Leyli, by zrozumieć czego władczyni zwierząt tak bardzo się obawia.
Leyla
Jesteśmy drużyną więc i ja w to wchodzę.... i on też. wskazała głową na wilka...Jak szczeniak... powiedziała do Elfki widząc co Cień wyrabia.
Cień.
Spojrzał podejrzliwie na Wietrzkę, mięśnie na jego tylnych łapach napięły się by nagle wystrzelić w górę... Kłapnął szczękami gdy był w powietrzu na Alianeę...Oczywiście nie chciał jej zrobić krzywdy a jedynie szukał zaczepki. Powaga sytuacji w tej chwili jego nie interesowała.. Spadł na cztery łapy i nadal patrzył czy wietrzka w końcu zacznie się z nim wygłupiać.
Alianea
Wzruszyła ramionami nie mogąc zrozumieć dziwnego zachowania reszty i zaczęła się bawić z Cieniem. Jeszcze miała zamiar spytać się o coś elfa, ale odłożyła to na później, jak już oddalą się od przedstawiciela Świetlistych.
Thalandil
W przeciwieństwie do władczyni zwierząt nie bał się latać,może i nie było to dla niego najprzyjemniejsze przeżycie ale na pewno nie powód do strachu.... - Hmm,prędzej ją panika wpędzi w niebezpieczeństwo niż sam lot....Może będę musiał jej jakoś pomóc....,albo sama zobaczy że to nie takie straszne
Obsydianin
Bądźcie tu jutro rano o świcie, statek będzie czekał. Skoro nie macie magii pozostaje Wam spryt i talenty bitewne i wszelkie inne. To niebezpieczne miejsce... Ta Waluzja.
Techniczny
Kontynuacja jutro.
Elenwena
Uśmiechnęła się do Leyli i wilka, głaszcząc włosy władczyni. Odpocznijmy zatem przed jutrzejszą wyprawą... Zaproponowała głośno.
Techniczny
Co się stało z Izabel? Odeszła, zniknęła? Bo to dośc ważne dla odgrywania.
Thalandil
Skinął jedynie głową obsydianinowi,na słowa Elenweny z najwyższym trudem powstrzymał się od skrzywienia - Odpoczynek....,ja już się domyślam jakiż to odpoczynek ma na myśli....,no nic,trzeba jakoś się z tym pogodzić,może inna karczma to jakieś rozwiązanie?Choć z drugiej strony relacje z resztą nie były by najcieplejsze....,chyba tylko ta wietrzka by poszła w moje ślady gdyby nie wilk i Leyla....
Rankiem przybył powietrzny drakkar Kapitał Łamignat nim dowodzi, Kamienny Człek mi Was opisał pakujcie się na łajbę i lecimy.
Podróż zajmie około tygodni lotu, czyli Waluzja jest daleko dość.
Trolle Was nie zaczepiają o ile Wy nie zaczepiacie ich.
Techniczny
O ile macie ochotę możemy podróż odegrać narracyjnie lub przejść do akcji w Waluzji. Sadam ku mojemu żalowi zrezygnował z racji na powody hm nazwijmy to osobiste, i nie tylko. Może Wy go przekonacie by grał, mnie się nie udało.
Leyla
Ehhh... niebo jest dla ptaków... powiedziała pod nosem pakując się na statek powietrzny.
Cień posłusznie szedł za nią choć patrzył nieufnie na wejście do tego czegoś co nie przypomina mu nic co do tej pory widział... obwąchał tramp prowadzący na ów statek i już miał zamiar podnieść tylną łapę w wiadomym celu. Leyla widząc co ma zamiar zrobić zestrofowała go... Nie do końca zadowolony z bury Władczyni Zwierząt poszedł do Elfki.