-
Spytko
Zsiadł z klaczy i przyklęknął przy powalonym w lewym ręku trzymając miecz oparty sztychem o dziedziniec.
Pomódlmy się za Jego duszę! ryknął w łacinie. Uczynił znak krzyża prawicą i głośno rozpoczął modły, nadal w łacinie:
Nakłoń, Panie, ucho ku prośbom pokornie przez nas zanoszonym do Twego miłosierdzia i umieść w krainie pokoju i światłości duszę Twojego sługi, której kazałeś odejść z tego świata, oraz włącz ją do społeczności Twoich Świętych.
Spraw, prosimy Cię, Panie, aby ta modlitwa wyjednała zbawienie duszy Twojego sługi, za którym pokornie błagamy.
Prosimy Cię, Panie, uwolnij od więzów grzechu duszę Twojego sługi, aby wskrzeszony żył w chwale zmartwychwstania wśród Twoich świętych i wybranych.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Po zmówionej modlitwie dobył szybko miłosierdzia i skrócił męki przeciwnika.
-
Charles de Tournemire
Kapłan by go ukarał za tą popełnioną przez niego winę, lecz nie odzywał się i nie wtrącał na razie do tej sprawy. Według niego przecięta dłoń nie była wystarczającą karą czy być może jakiś lęk w tym człowieku.
-
Katarina
Ukłoniła się.
Panie, nie mnie wyroki dawać. Nie ja mu życie dawałam i nie mnie osądzać. Obowiązek chrześcijanki jak i zdrowy rozsądek Charlotte kazały mi przyprowadzić tego grzesznika przed Twój majestat, by przed obliczem Boga jego czyn wyjawić.
Bóg mi świadkiem, że przybyłam tu w innym celu niż niesłuszne oskarżenia dawać. Szarpnęła sznurem na tyle mocno by karczmarz padł na kolana przed konstablem.
On chciał mnie zniesławić i w grzechu pozostawić oddaną służebnicę Pańską. Nie chodzi tu o moja dumę. Ale bóg jeden wie ile dziewek gwałtem do nierządu zmusił.
Twierdzi, że ja pierwsza miałam być, ale zapewne łże. A i nawet jeżeli to i prawdę w tej chwili rzekł to jego brudne myśli stoją na równi z czynami. Jeśli wola panie Twoja I Boga jest takowa to proponuje by jako eunuch odpracował swoje grzechy przy chorych.
-
Gunter
Ja pójdę po jakie nowe rękawice, potem do karczmy spocząć trochę.
-
Tomasz do Katariny po łacinie (nieco wcześniej nim stanęła przed konstablem)
Wybacz Pani, że nie wdaję się w rozmowę, ale jak widzisz moja twarz nosi ślady po trądzie, i wiem jak reaguje na mój widok większość ludzi, ze wstrętem. Niosę to brzemię, widocznie zasłużyłem na to, skoro Chrystus mnie tak doświadczył. Wiedz jednak, że gdybym był świadkiem napaści na Ciebie napastnicy poznali by mój gniew. Jak widzę masz sprawce napaści na sznurze, nie odebrałaś mu życia, nader szlachetne.
-
Surija
Spotkałaś resztę na dziedzińcu.
Surija, Tomasz, George, Charles, Katarina
Boemund zadziwił się nielicho po słowach George'a. A czy po chrześcijańsku grozić dziewce gwałtem i tasak w dłoń ujmując, rzucać się na nią? Cóż gdyby ona nie umiała sama się bronić, pohańbiłby ją, bydlak nikczemny! Litości takim nie okażę... Rycerz napluł do kielicha z winem dzierżonym w swej ręce. Orzekł po tym głośno - jeśli Bóg uzna, żem niesprawiedliwie osądził, to kara go ominie. Jeśli zaś Bóg uzna mój osąd za prawy... To niech ma w opiece tego grzesznika... Chlej! Konstabl podsunął kielich do ust niedoszłego gwałciciela, po czym przechylił go. Ten trzęsąc się niemal ze strachu uczynił co mu wojownik kazał, wykrzykując po tym patrząc na Katarinę - bądźże przeklęta nędzna dziewko! Gdybyś oddała mi się dobrowolnie, nie musiałbym sam brać tego, co mi się należy!
Spytko
Zabił bezbronnego łotr! Podniósł się okrzyk od strony templariuszy, na te zaś słowa wszyscy świątynnicy oręża dobyli, oblicza mając pełne nienawiści. Bożogrobcy również to uczynili, od nich zaś słyszysz - potykać się na śmierć mieli! Wtem jednak król krzyknął głośno, tak że wszyscy inni zamilkli - cisza! Podejdź no tu do mnie... Szsz...Szszp... Szpytszci? Rycerzu z północy!
-
Surija
Widząc sytuację na dziedzińcu Może jednak lepiej ściąć karczmarza, coby zanim choroba go stoczy innych dziewek nie próbował ukrzywdzić rzuciła od tak sobie
-
Bertrand
Chodźże z nami Gunterze, ludzi w grupie trudnej okraść.
-
Spytko:
Schował dobytą broń i podszedł do króla zatrzymując się kilkanaście kroków przed władcą. Tak Panie? rzekł po łacinie.
-
Tomasz do karczmarza
Pij wino jako konstabl ci nakazał, albo zranię się i zmieszam moją krew z twoją i będziesz tako urodziwy jak ja, o ile to przeżyjesz psie.
-
Charles de Tournemire
Kapłan bez wzruszenia patrzył na całą scenę, jakby uznał tą karę za słuszną.
-
Spytko
Czy w dalekim twym kraju, zwyczajem rycerzy jest nie okazywać litości pokonanym tego samego stanu? Leżał bez oręża w dłoni, zaś oko me nie skażone trądem i spostrzegawcze, widziałem iż się nie ruszał i bez przytomności był. Rycerskość chyba co innego każe, czyż nie? Spytał król podchodząc do Ciebie.
-
Spytko (po łacinie)
W moim kraju królu dobija się ciężko rannych by skrócić ich męki. To akt miłosierdzia.
-
Spytko
Zaś tutaj ceni się żywot każdego rycerza, bowiem gdyby teraz napadł mnie Saladyn, nie wiem czy zebrać bym zdołał sześciuset konnych nawet. Lepiej jeśli rycerz przez mękę przejdzie i się go ocali, niźli ma bez cierpienia odejść do Pana, służbę swą dla Jego chwały na ziemi przerywając. Zapamiętaj to - rzekł król dość nerwowo. Masz jednakoż okazje zrekompensować się w mych oczach, konstabl zakonu świętego Łazarza, jeden z najbardziej cenionych przez mego ojca ludzi, wyjeżdża dziś ku Blanchegarde, ma zadanie od Wielkiego Mistrza i przyda mu się pomoc rycerza. Powiedz, żem ja cię przysłał do niego. Udaj się do leprozorium tego zakonu i szukaj Boemunda de Moulins. I wiedz... Honor, odwaga, szlachetność i poszanowanie żywota to cnoty, które cenię najbardziej. Nie zawiedź mnie raz drugi.
Gdy młodzieniec do Ciebie przemawiał, to widziałeś w jego oczach bystrość i mądrość.
-
Spytko (po łacinie)
Jak rozkażesz Panie.
-
Katarina do Tomasza zanim podszedł do nich konstabl.
Wybacz panie, że wzroku unikałam. Lecz zapewniam Cię, że nie wstręt czy obrzydzenie mną kieruje. Nie oczekujesz zapewne współczucia jak na rycerza i obrońcę godności niewieściej przystało, ale wiedz że, modlić się gorliwie będę za Twoje zdrowie. Twe słowa świadczą tylko o tym, że ciało masz oszpecone chorobą, ale duszę czystą. Ukłoniła się z szacunkiem.
Po słowach karczmarza gdy wypił kielich kopnęła z całej siły go w krocze.
Po raz ostatni mnie obraziłeś i Bóg mi świadkiem że następnym razem stracisz nie tylko klejnoty rodzinne. Obyś wiecznie miał chęć a brak możliwości. Ostatnie zdanie wypowiedziała w swoim ojczystym języku
-
Tomasz do Katariny po łacinie
Jako rzekłaś Pani, nie oczekuję współczucia, odbieram to co mnie spotkało jako dopust od Boga. Póki razem wędrować nam przyjdzie masz we mnie obrońcę jako i każdy inny człek, jaki sam nie potrafi się obronić.
-
Tomasz, Surija, George, Charles, Katarina
Konstabl rzekł Tomaszowi - już cię wyręczyłem cny przyjacielu, wino z mą śliną wystarczy by skazać go na cierpienie.
Karczmarz po kopniaku od Katariny skulił się i padł twarzą do ziemi krzycząc z bólu niezbyt już męskim głosem... Boemund zaśmiał się widząc to po czym chwycił Charlotte za nadgarstek i oboje poszli do wnętrza leprozorium. Zapewne chce wręczyć jej list do jego żony.
Spytko
Dosiadłeś Trzaskawicy i wyjechałeś z pałacu, odprowadzany wzrokiem wszystkich zebranych rycerzy, mamroczących pod nosami.
-
Katarina
Puściła sznur oddając karczmarza losowi jaki go czeka.
Panie mój wybacz swej służebnicy w gniewie zagubionej. Pokornie proszę o wybawienie duszy tego nieszczęśnika jeśli wola Twoja. Ciężkich grzechów się dopuścił to i ciężka pokuta go czekać może ku Twojej chwale. Miłosierdziem obdarz jego duszę gdy powołasz go do swojego domu. Amen.
-
Charles de Tournemire
Wykorzystaj swą ostatnią szansę człowiecze na przeproszenie Boga za swe grzechy. Później jej już nie będzie - odparł mu surowo po łacinie po czym położył rękę na rękojeści swego miecza w razie, gdyby ten niedoszły gwałciciel rzucił się na kogoś.
Czyśmy powinniśmy go tak straszliwie karać, panie Jezu? Eh... Prędzej czy później dostaniemy swą odpowiedź, a to co się stało, już nie cofniemy.
-
sir George Srogi
Barbarzyństwo. To się nie godzi, a i ty bracie przeczysz naszym regułom. -rzekł odchodząc do tyłu zniesmaczony widowiskiem.
-
Charles de Tournemire
Podszedł od razu do swego brata zakonnego i powiedział mu - Bracie... Być może i powinienem okazać żal i współczucie temu człowiekowi lecz... Nie czułem tej potrzeby po tym co się dowiedziałem. Nie po tym czynie, którego chciał dokonać... A powiedziałem mu co należałby zrobić po zarażeniu... Po chwili ciszy dodał - Odebrałeś wtedy moją postawę jako zgodę z konstablem, czyż nie?
-
Surija
Ehh Frankowi i ich skrupuły, zamiast zabić od razu w jakieś głupie gierki się bawią
-
Sir George Srogi
Nawet Saraceni nie karzą wrogów w ten sposób. Cóż, stało się i niech się dzieje wola Boża. - przeżegnał się.
-
Tomasz, George, Charles, Katarina, Surija
Okrutna kara wymierzona przez konstabla niektórym z was była obojętna, inni zaś poczęli się zastanawiać, czy to nie jest człowiek opuszczony przez Boga... Wszystkich jednak nachodzi was myśl, iż lepiej nie wchodzić mu w drogę...
Akcja stop dla tej grupy póki Werka nie wróci, choć możecie jakieś rozmowy między sobą prowadzić czy przemyślenia pisać.
-
Tomasz Awdaniec
Poglądy rycerza z Polski ewoluowały, po tym jak sam zapadł na trąd myślał, ze umrze, okazało się, ze albo to nie trąd a coś podobnego albo Bóg na razie pozwolił mu żyć. Ale choroba go oszpeciła, ale i uświadomiła jak cenne jest życie. Nie miał litości dla ulegających żądzy jak karczmarz, bez wahania zgwałciłby Katarinę, pewnie łamiąc jej życie. Lazaryta uważał jego karę za umiarkowaną, Bóg zdecyduje czy on zachoruje po wypiciu winu do jakiego napluł konstabl, na pewno naje się strachu. Należało mu się to.
-
Charles de Tournemire
Ueh... I niech się dzieje, ale kara tego człowieka nie powinna ominąć, mój bracie... Dostał szansę na poprawę dzięki tej chorobie i niech ją wykorzysta - kapłan bez dłuższego zastanowienia i wdawania się w dyskusje ze swoim bratem udał się do stajni po swego konia. Idziecie?
-
Techniczny
Dzięki za wyrozumiałość :*
Już jestem obecna :P
-
Tomasz, George, Charles, Katarina, Surija
Przygotowaliście swe konie do jazdy, nie mogąc się doczekać kiedy opuścicie to niebezpieczne dla własnego żywota miejsce... Konstabl wyszedł wraz z Charlotte z wnętrza leprozorium, kobieta trzyma dwa pergaminy. Wymienili kilka słów, aż wreszcie rycerz położył jej dłoń na ramieniu a ta jakoby łez nie mogąc wstrzymać wskoczyła na swego siwka i podjechała do was rzecząc do Katariny - żegnaj, jestem zaszczycona że cię poznałam. Nie czekając na odpowiedź pognała cwałem niczym strzała o mało nie wpadając na rycerza, który wjeżdżał do leprozorium i nosił symbole zakonu Bożogrobców... Konstabl udał się do stajni.
Spytko
Dotarłeś do leprozorium świętego Łazarza, śmierć wręcz unosi się w powietrzu. U wejścia do lazaretu minęła Cię jakaś dziewka cwałując jak szalona na siwym koniu. Przed sobą zaś widzisz grupę ludzi zapewne szykującą się do wyjazdu - lazaryta, dwóch joannitów i dwie kobiety, jedna wygląda na Europejkę, druga na saracenkę.
-
Tomasz przygotował wierzchowca do drogi, czekając aż reszta towarzyszy będzie gotowa. Zamierzał dotrzymać słowa i chronić Katarinę i inne kobiety z jakimi przyjdzie mu podróżować.
-
Spytko (po łacinie)
Witajcie, gdzie obecnie znajdę konstabla zakonu świętego Łazarza?
-
Surija po łacinie
To tamten zacny rycerz wskazała na konstabla
-
Charles de Tournemire
Kapłan również przygotował swojego wierzchowca, jednak przed wejściem na konia zobaczył w oddali obcego rycerza - symbole wskazywały jakby pochodził z zakonu Bożogrobców. Postanowił również się powitać z obcym - Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus, rycerzu.
-
Tomasz
Skinął głową Bożogrobcowi i pozdrowił go.
Po łacinie
Miło widzieć strażnika Grobu Pańskiego.
-
Katarina
Żegnaj,,, mam nadzieję, że jeszcze nasze drogi się kiedyś zejdą. Odpowiedziała pędzącej dziewczynie.
Zatrzymała przez chwile wzrok na nieznajomym, który właśnie wjechał na dziedziniec. Nie wiedząc czy ów rycerz nie spojrzał przypadkiem na nią szybko odwróciła głowę.
-
Sir George Srogi
napełniając manierkę obrócił się w stronę nadjeżdżającego i podniósł dłoń w pozdrowieniu.
-
Spytko (po łacinie)
Teraz, i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
Mi takoż miło widzieć rycerzy zakonów niosących pomoc potrzebującym.
Naprzód Trzaskawica - rzucił po polsku i podjechał do wskazanego przez Saracenkę. Dalej po łacinie rzekł do konstabla Me miano Spytko, to znaczy pełne Spycimir z Mstyczowa herbu Lis, ale go raczej nie wymówisz poprawnie Panie de Moulins. Przysłał mnie król, bym wspomógł swym zbrojnym ramieniem Waszą wyprawę ku Blanchegarde.
-
Katarina po polsku
Trzaskawica?!! wyrwało jej się.... Przyłożyła szybko dłoń do swoich ust by więcej nic nie palnąć... Boże spraw by on był Polakiem.....
-
Wszyscy:
Konstabl dosiadł swego potężnego, czarnego destriera fryzyjskiego, wielka duma i rycerskość bije z tego wojownika, nawet gdy ma część twarzy bandażem przewiązaną. Odparł Spytkowi po łacinie - król powiadasz? Ha! Pewno chce spłacić dług swego ojca, niech mu ziemia lekką będzie, króla Amalryka. Młodzieniec królem Jerozolimy... Oby Bóg mu dopomógł, bo silnego władcy potrzebujemy.
-
Surija podjechała do nieznajomej kobiety i rzekła po łacinie
Witaj Pani, zwą mnie Surija, hmm można rzec iż pochodzę z tych ziem, chciała bym zapytać Cię o Twe miano skoro przyjdzie razem Nam podróżować