Techniczny:
Nic nie wspominała o swej nieobecności. Więc według mnie spokojnie można jechać dalej.
Edyta do postu poniżej:
Miałem na myśli sobotę i niedzielę, gdyby Froya nie dawała dalej znaku życia.
Wersja do druku
Techniczny:
Nic nie wspominała o swej nieobecności. Więc według mnie spokojnie można jechać dalej.
Edyta do postu poniżej:
Miałem na myśli sobotę i niedzielę, gdyby Froya nie dawała dalej znaku życia.
Techniczny
Lew dziś będzie dopiero po 18 więc Vira Angusowi odpowie dopiero po 23, to i tak nie ruszymy dalej.
Techniczny:
Od 15 do 00:30 mnie nie ma praktycznie dzisiaj. Może coś uda mi się napisać z autobusu jak będę wracać z Gdyni.
Techniczny
Już ustaliliśmy, że żadnego rytuału nie potrzeba jednak. Idąc za sugestią Asuryana uznaję, że braterstwo to była taka magia krwi i czasem się można na nie powołać.
Ok to wygląda, że jutro coś ruszy ja będę po 17 i jutro za wiele nie popisze raczej.
Nieobecności
Ustalaliśmy, jak Ktoś nie daje znać i nie ma go kilka dni lecimy bez niego. I tak nam tempo siadło w tym tygodniu. Wkrótce długi weekend wtedy też nie pogramy.
Vira
Pociągnęła łyka wódki, patrząc dziwnie na Angusa. Haakon zasugerował, że Hasan pewno w lochu szpera to tam zamierzam się udać, nie będzie go to odpuszczę. Liczyłam na twe towarzystwo, nie wiem jak ty ale ja go samego zostawiać nie zamierzam a i nie w smak mi picie i zabawa, gdy dobry kompan robi wszystko za nas. No chodźże ze mną hehe. Złapała kolejnego łyka, sporo większego i lekko się zachwiała, tak że nieco wódki wylało jej się na opadające na lewą pierś włosy. Ups... Za dużo, za dużo hehehe.
Techniczny
Mnie nie będzie całą sobotę jakby co ale nie chcę Was blokować, niech w razie czego MG przejmie Hasana. W niedzielę jestem już normalnie dostępny.
Haakon:
Chwiejnym krokiem dochodzi do pałacu, po czym z małymi problemami dochodzi do swojej komnaty. Zastanawia się czy druid przyjdzie dzisiaj po list po czym zamyka drzwi i odkopuje swój ekwipunek spod łoża i kładzie się na nie i wypoczywa.
Kielon
Mocno już wstawiony zaczął śpiewać
"Hej tam pod lasem coś się zatacza
to Pan szychtowy z wypłaty wraca
Hej tam pod lasem coś błyszczy z dala
banda krasnali ogień rozpala
bum cyk cyk
bum cyk cyk
Ogniska palą, strawę gotują
Jedni śpiewają, drudzy tańcują
Co wy za jedni i gdzie idziecie
My rozproszeni po całym świecie
bum cyk cyk
bum cyk cyk
Krasnal nie orze, krasnal nie pali
ale pół litra zawsze obali
Krasnolud nie siej, krasnolud nie orze
głębokie sztolnie to jego zboże
bum cyk cyk
bum cyk cyk..."
Angus:
Bardzo mi pochlebiasz Kochana tym, że straciłaś poczucie czasu. Nie wiem co Hasan przez tyle godzin miałby w lochach robić, chyba że go tam uwięzili. Jak już rzekłem pójdę, jak tylko przeczytam ten list. Choć dość zmęczony już jestem i senny, a przez to i drażliwy. Chyba że sama chcesz kusić los, wtedy i ja mimo zmęczenia go kusić będę na swą rękę.
Mehir
Ręka bolała po przecięciu, ruszył do swojej komnaty chwijnym krokiem po zbroję a potem wychodzi w miasto przewietrzyć się, posłuchać co mówią ludzie.