-
Alda
Kurwisko - pomyślała zaciskając odruchowo mocniej dłoń na założonym dopiero ogłowiu Asandera. Wybacz... Szepnęła mu. Aurelio chodź... Asanderze, to twa nowa pani, wykonuj jej polecenia tak jak i moje. Mam nadzieję, że pokochasz ją tak jak i mnie...
-
Aurelia
I po co to było Regino? Ehh,może jeszcze Was obie pogodzę.... - pomyślała patrząc na nią ze smutkiem choć i sympatią bowiem jej komplementy naprawdę były bardzo miłe....,poza tym że znowu sprowokowała Aldę,do której od razu podeszła i złapała za jej dłoń drugą rękę wyciągając w stronę Asandera by spróbować go pogłaskać i oswoić ze swoim dotykiem
-
Alda
Rumak koczowniczki przysunął się, podsunął głowę do Aurelii dając się jej ugłaskać i przy okazji musnął ją wargami delikatnie po twarzy. Sympatyczny jest, czasem tylko trochę wredny, ale lubi cię - rzekła Alda. Tylko uważaj jak na nim będziesz jeździła, jest ogromny, już parę razy mocno cierpiałam przez upadki z niego.
-
Aurelia
Gdy musnął ją po twarzy swymi wargami roześmiała się radośnie i pocałowała go drapiąc za uchem - Kochany jest! A wredna to jest dopiero Lisiczka,będę z nią musiała najpierw porozmawiać.... - powiedziała śmiertelnie poważnie
-
Alda
To porozmawiaj, poczekam chwilkę - odparła głaszcząc Aurelię po głowie.
-
Aurelia
Skinęła jej głową po czym podeszła do Lisiczki rzucając się jej na szyję,całując i szepcząc jej do ucha cały czas przy tym głaszcząc przyjaciółkę po szyi - Zaraz kogoś poznasz,kogoś kogo kocham z całego serca,więc masz być dla niej miła jak dla swojej Pani,dobrze?Proszę zrób to dla mnie! Tylko bez żadnych numerów! - klacz bez wydawania żadnego odgłosu odwróciła się do niej tyłem,Aurelia od razu do niej podbiegła szepcząc z przejęciem - Nie obrażaj się,przecież Ciebie też kocham i zawsze będę! - koń parsknął jak gdyby ze zrezygnowaniem po czym polizał ją po twarzy i odwrócił się przodem choć nieco opornie....- Aldo,możesz już podejść....chyba....
-
Alda
Gdy klacz się odwróciła tyłem do Aurelii, skomentowała w myślach - tak... Jak taka kapryśna dla niej, to już to widzę jaka będzie dla jebniętej wariatki z barwami wojennymi na twarzy. Mimo to jednak podeszła do niej powoli i położyła dłoń na szyi, drugą obejmując ukochaną.
-
Aurelia
Także objęła Aldę i położyła dłoń na szyi Lisiczki....,jednak chyba to jak i rozmowa niewiele pomogły bowiem opluła ukochaną swojej Pani rżąc przy tym radośnie i aż stukając kopytami z zadowolenia ze swojego żartu - Jesteś okropna,wiesz?! Przeproś ją natychmiast! - klacz nie posłuchała ale polizała Panią po twarzy i wtuliła w nią swoją głowę na co ta tylko westchnęła ciężko jedną ręką głaszcząc ją po grzywie drugą zaś próbując delikatnie otrzeć ślinę z twarzy lubej - Przepraszam Aldo,to moja wina....,ehh....
-
Alda
Zaśmiała się radośnie odsuwając od razu dłoń Aurelii, sama otarła sobie ślinę kawałkiem bandaża. Nie przepraszaj, nic się nie stało - odparła z uśmiechem i dosiadła Asandera, spoglądając z góry na wszystkich...
-
Aurelia
Wstydziła byś się,liczę że jeszcze ją przeprosisz za to zachowanie... - powiedziała siodłając ją i wyjeżdżając na niej ze stajni,choć naprawdę zirytowało ją jej zachowanie to radość Aldy a także miłość wobec klaczy sprawiły że nie potrafiła się dłużej złościć a na jej twarzy gościł szczery uśmiech,którym obdarzyła ukochaną....