Vira
Ha ha ha! Ano straciłam, niektóre chwile są takie piękne, że trwają krótko, a czas leci i leci jak... ptaszek. A co do listu hmm, ano przeczytaj choć nie wiem co to za list - przechyliła pionowo butelkę i napiła się.
Wersja do druku
Vira
Ha ha ha! Ano straciłam, niektóre chwile są takie piękne, że trwają krótko, a czas leci i leci jak... ptaszek. A co do listu hmm, ano przeczytaj choć nie wiem co to za list - przechyliła pionowo butelkę i napiła się.
Kielon
Jak to już chcecie kończyć hyk popijawę?
Angus:
Po dotarciu do komnaty maga i przeczytaniu listu rzekł To ten stary dziad przeżył Twój piorun Haakonie? Mówiłem Ci żebyś walnął najsilniejszym jakim potrafisz. I jeszcze w dodatku rozpoznał że to przemiana była, a nie avatar boga. Trzeba się będzie z nim jakoś rozmówić.
Vira
Dopijając wódkę, sącząc z butelki do samiuteńkiego dna, spojrzała zawiedziona na nią. Już kuniec? Rzekła, smutnym głosem i usiadła na podłodze, zabawnie usiłując zdmuchnąć sobie włosy z twarzy.
Haakon :
I tak uczyniłem Angusie, lecz ten dziad był najwyraźniej silniejszy niż myśleliśmy. Ale przynajmniej królowa uratowana. - odparł i siadł na łóżku
Angus:
Ech, i jak Ty chcesz szukać teraz Hasana Viro. Westchnął ciężko, wziął ukochaną na ręce i udał się w kierunku ich komnaty po drodze kopiąc w drzwi komnaty mameluka.
Haakon:
Pomyslmy nad tym wszystkim jutro, na trzeźwo - powiedział nieco niewyraźne, odszedł do komnaty i walnął się od razu spać.
Vira
Eeee co tak tłuczesz? I gdzie ja jezdem? Auuuć, chyba mnie coś w rękę gryzie ! A ne to moja szabla, ha ha ha!
Kielon
Poszedł za resztą i powalił się na łoże w swej komnacie
Angus:
Sprawdzam czy Hasan już nie wrócił do swej komnaty. Jeśli nie, to rano pomogę Ci go poszukać.