Alda
Spojrzała na chwilę na Aurelię z uśmiechem, ale zaraz wyprostowała się w siodle, oparła jedną rękę o biodro i zaczęła przyglądać się Issaramowi rozgrzewającemu swego konia.
Wersja do druku
Alda
Spojrzała na chwilę na Aurelię z uśmiechem, ale zaraz wyprostowała się w siodle, oparła jedną rękę o biodro i zaczęła przyglądać się Issaramowi rozgrzewającemu swego konia.
Morghar
Osiodławszy swego konia wyprowadził go za wodze przed stajnię i oczekiwał Ursona i pozostałych towarzyszy podróży. Stojąc na dworze głaskał wierzchowca po głowie i szyi, by był spokojny i się nie płoszył.
Maikh
Zaczekał na Reginę. Po osiodłaniu i wyprowadzeniu Sani na zewnątrz skinął głową Aldzie i Aurelii odpowiadając tym na ich powitanie. Nadal rozgrzewa swego wierzchowca, dopóki wszyscy nie będą gotowi do drogi.
Aurelia
Uśmiechnęła się do Issara widząc że ten odwzajemnia powitanie,co ją wielce ucieszyło tylko gbur,który nawet nie raczył podać swojego imienia ją ignorował i na każdym kroku demonstrował swoje niezadowolenie z tego że przez kilka godzin dłużej nie mógł spać....,jednak nie przejmowała się nim tylko wciąż radowała wielce z przemiany Aldy i tego jak bardzo szczęśliwe ze sobą były,to uważała za najważniejsze a nie czy komuś kogo widziała pierwszy raz w życiu to co robiły w nocy się spodoba czy nie....,położyła się na szyi Lisicy wtulając w nią mocno i przymykając oczy....
Alda
Piękny koń wojowniku, wygląda mi na stepowego rumaka... A te dobrze w walce służą, nie tylko szybkie ale i silne - skomentowała szorstkim głosem, choć bynajmniej nie nieprzyjaznym.
Maikh
Zdobyczny. Miał więcej rozumu od swego poprzedniego pana i mnie nie zaatakował odpowiedział.
Alda
Wierz mi, lepiej walczyć z koczownikiem niż stanąć na drodze jego cwałującego rumaka, nawet jak nie ma na sobie jeźdźca - odparła i się roześmiała.
Maikh
Zawtórował śmiechem. Wierzę Ci Aldo. Gnał co prawda na mnie tylko galopem, zanim jego jeździec spiął go do skoku przez wóz za którym byłem. Koczownik nie przewidział tylko, iż żal mi się zrobi pięknego zwierzęcia, które było tylko winne tego, że nosiło durnia na swym grzbiecie i że wcześniej postanowię skoczyć. Ach, ten szok w oczach, gdy zrzuciłem go z siodła nadal ściskającego w swych rękach łuk, zanim zgasił je trzask po uderzeniu w ziemię pod moimi kolanami, zawsze będzie mi poprawiał humor, gdy go sobie przypomnę. Sani sam przeskoczył wóz i dał się mi później dosiąść poklepał delikatnie wierzchowca po szyi.
Regina
Wyszła wraz z klaczą przed stajnię. Nie chciało jej się słuchać idiotyzmów związanych z tłumaczeniem koniom, co im wolno a czego nie... Zwierze to zwierze, albo kogoś akceptuje albo nie... Jeśli nie będzie chciał to nawet jak mu dupę wyliżą to nic nie wskórają...
Stanęła koło Morghara....
Już miała coś tam do niego zagadać, ale w ostateczności zrezygnowała... za to wyciągnęła trochę tabaki... Eh.... miałam skończyć z tym... ale co mi tam, skończę jak mi się znudzi....
Aurelia
Nie wstając z szyi swojej klaczy zagaiła Reginę przyjaznym głosem i z szerokim uśmiechem,humor miała bowiem doskonały słysząc śmiech Aldy i to nie tylko w jej towarzystwie - Nareszcie się otworzyła! Moja kochana! - - Słyszałam,że to odświeża nos....,ale nigdy nie próbowałam,jak to działa?