Catherine, Erilla:
Beatrice najpierw uśmiechnęła się słysząc Catherine, ale po ostatnich słowach Erilli spuściła głowę i zaczęła płakać cicho... Strasznie wrażliwa z niej dziewczyna.
Wersja do druku
Catherine, Erilla:
Beatrice najpierw uśmiechnęła się słysząc Catherine, ale po ostatnich słowach Erilli spuściła głowę i zaczęła płakać cicho... Strasznie wrażliwa z niej dziewczyna.
Catherine
Kurwa!Za dobra jestem....,poszła bym z nią ale oczywiście nie mogę zostawić tu Jaśnie Pani bo serce nie pozwala.... - pomyślała i z ciężkim westchnięciem objęła królową - Wybacz Erillo....,nie mogę....,zostań z nami,będzie Ci milej....i nie bądź dla niej taka ostra,chce dobrze....
Erilla
Cóż, trudno, jak mówiłam, nie przepadam za wygodami odwróciłam się. Zaś przywódczyni powinna pokazywać więcej siły, w tym obozie jest wielu dzielnych ludzi, którzy zginą jeśli ich dowódca będzie płakał w kącie powiedziałam zerkając przez ramię na płaczącą królewnę po czym wyszłam z namiotu z zamiarem powrotu po swego wierzchowca i znalezienia drew na ognisko.
Catherine
Wiesz....,ma trochę racji....,ale....,nie wiem czemu czuję że jesteś silna....a za dobre i wrażliwe serce wielu Cię pokocha....tylko że jesteś samotna i chyba....zagubiona....,nie sądziłam że królowe mogą być tak przyziemne hihi
Catherine:
Masz rację... Samotna i zagubiona... Rzekła cicho królewna, ocierając łzy, czule całując Cię w policzek i skulając się, tuląc mocno do Ciebie.
Erilla:
Zauważyłaś, że przy Twym wierzchowcu jest Margaret, głaszcze go delikatnie po szyi z uśmiechem na ustach.
Catherine
Ehh....i kolejna kuleczka się we mnie wtula....,chyba za dobra jestem.... - stwierdziła delikatnie głaszcząc ją po włosach - Co ja robię?!Nie poznaję siebie,naprawdę....,ale nie jestem w stanie jej odrzucić....,jest taka dobra i niewinna....,no i Erilla przesadziła,nie powinna była tak o niej mówić....Kto jak kto ale "Betty" nie zasłużyła na takie słowa.... - Ciężkie brzemię dźwigasz na swoich barkach....,jak masz na imię?Podałaś mi tylko swoje skrócone....
Erilla
Hej ty, wara od mojego wierzchowca krzyknęłam już zirytowana. Poza tym, nie obrzydza cię dotykanie go? Przecież to ogier rzuciłam jeszcze kąśliwie.
Erilla:
Ale to koń, konie - mężczyźni, nie są tak podli jak ludzie - mężczyźni. Poza tym czemu jesteś taka niemiła, ja z sercem do ciebie! Powiedziała nieco urażona Margaret.
Catherine:
Hihi, widocznie lubisz jak kuleczki się do ciebie tulą. A moje pełne miano to Beatrice... Lothiriel mi je nadała, matka zmarła przy mym porodzie... Ojciec poległ już wcześniej.
Catherine
Nie pamiętam swojej matki....a ojca nigdy nie miałam.... - powiedziała ze smutkiem,pociągnąwszy nosem a łza pociekła jej po policzku....- No gdzie ta Adele?!
Catherine:
Królewna westchnęła ciężko, pocieszająco łapiąc Cię za dłoń. W tym samym czasie do namiotu wróciła Adela kładąc ręce na biodrach i z uśmiechem mówiąc - o! Widzę, że zdążyłyście się zapoznać i polubić hihi.