Bertrand
A daj mnie panie spokój, koszmar okrutny mi się przyśnił i tyle... W nowym miejscu człowiek śpi i sny figle płatają...
Wersja do druku
Bertrand
A daj mnie panie spokój, koszmar okrutny mi się przyśnił i tyle... W nowym miejscu człowiek śpi i sny figle płatają...
Bertrand:
Duńczyk nic nie odrzekł już, tylko ułożył się do snu, wciąż ledwo powstrzymując śmiech. Ty położywszy się znów, ciągle słyszysz kobiecy chichot, który ustał dopiero po jakimś czasie. Domyślasz się, że to Agnes widziała oraz słyszała całe zajście... Ach jakże nieszczęśliwa ta miłość, choć ta kobieta nie jest temu winna... Po godzinie chcąc nie chcąc zasnąłeś, umęczony wszak jesteś. Znów przez sen widziałeś oblicze pani de Montmirail, lecz już nie było dla Ciebie nic, poza podziwianiem owego pięknego widoku...
Wszyscy:
Zbudzić się rycerze! Już świta, rozbudzić się i gotować! Usłyszeliście nagle potężny głos Oswalda, któren natychmiast wyrwał was ze snu. Już brzask, widocznie noc minęła spokojnie. Agnes jeszcze słodko śpi, Bertrand wie że nocy nie przespała, toteż teraz nawet krzyk templariusza jej zbudzić nie był w stanie.
Bertrand
Ziewnął, przetarł zaropiałe od snu oczy, po czym wstał i zaczął siodłać swego wierzchowca.
Robert
Wstał nie ociągając się ani chwili po czym rozprostował kości ziewając przy tym potężnie
Adriano
Wstał po czym rozprostował kości, przetarł oczy i zaczął również siodłać konia.
Rozprostowaliście kości po śnie na ziemi, choć nie było tak źle biorąc pod uwagę, że niektórzy podkładali sobie kropierze i czapraki rumaków. Na dziedzińcu znów jest poruszenie, rycerze wstają spacerując, zakładając rękawice, przypinając pasy, i zapinając popręgi w siodłach. Damy, które niektórym towarzyszyły całą noc również wstały pomagając w tych czynnościach mężom. Agnes dalej śpi, a tak słodko wygląda we śnie iż nikt nie ma sumienia jej zbudzić. Wnet rozległ się okrzyk z najwyższej baszty - jakaś niewiasta na siwym wierzchowcu samotnie zbliża się powoli do murów miasta! Daleko jest, ale po złotych jej włosach, czerwonym płaszczu i siwym koniu zastanawiam się, czy to nie pani de Moulins!
Bertrand
Usłyszawszy nazwisko pobladł De Moulins?! Jak się dowie, co do Agnes czuję, i temu Boemundowi powie... Oby Godwyn nic nie wygadał... Chyba że ta niewiasta nie jest w żaden sposób z tym człowiekiem powiązana, lecz to niemożliwe, by taki zbieg okoliczności nastąpił...
Robert
De Moulins? Jeżeli jest choć w połowie tak szalona jak Agnes możemy z nią nie wytrzymać - pomyślał i zaśmiał się w myślach,nie tracąc jednak czasu przygotował swego wierzchowca do ewentualnej jazdy,wiedział że jeśli jest spowinowacona z Agnes spiskowcy nie przepuszczą tej okazji.......
Wnet Oswald wbiegł do baszty, by po chwili znaleźć się na jej szczycie. Zaczął uważnie przypatrywać się przybyłej niewieście, jednakoż niezbyt długo. Prędko zbiegł z powrotem na dół i podszedł do was rzecząc - panowie de Tolouse, Modica, Silan i Bjornsson, do Trypolisu przybyła siostra męża Agnes, Charlotte de Moulins. Jak wiecie, w mieście roi się wręcz od zdrajców, którzy czekają na dogodny moment by uderzyć. Znają panienkę Charlotte, wiedzą, że pojmanie jej da im wielki atut... Nie możemy do tego dopuścić, musimy chyżo wypaść z Czerwonego Fortu i wyjść jej na spotkanie, po tym zaś bezpiecznie tu odprowadzić!
Wtem jednak Agnes się zbudziła i jak poparzona wstała na równe nogi, podbiegając do was, pytając - Charlotte!?
Bertrand
Czyli to jednak nie jest zbieg okoliczności... Jak mnie Baldwin nie utłucze, to ten Boemund z pewnością. Dosiadł swego Guillaume'a po czym gotowy do drogi stanął przed bramą oczekując dalszych rozkazów.