-
Anna de Loiret
Co? Jak możesz tak mówić... To ja się modliłam do Pani o ciebie, byłam przy tobie gdy mnie potrzebowałeś, tyle razy ci miłość okazywałam a ty...? Skoro tak mnie nienawidzisz, to powiedz mi to, powiedz! Było mi tylko nie mówić, że jestem twoją kochaną Anią! Szlachcianka nie wytrzymała i z płaczem odbiegła kawałek, całkowicie załamana.
-
Alessio
Poszedł za nią kawałek mówiąc - A ja? Kto się modlił do Shallyi żeby w cierpieniu Ci ulżył i je na mnie przeniósł? Kto był przy Tobie gdy łzy roniłaś? Kto pobił się z najemnikiem który Twej czci uchybił? Kto dla Ciebie całe życie zmienia i rodzinne strony opuścił? Kto jest gotów życiem zaryzykować by Cię poślubić? Kto zawsze Cię traktował jak księżniczkę? I wreszcie....... kto odmówił pięknej nimfie pomocy w złożeniu ikry żeby drugiego nie zranić? Dlatego bo tak ją kocha że nie przeżył by myśli o przespaniu się z inną kobietą wiedząc jak bardzo by to ją zraniło, tak właśnie ją umiłował......I jeszcze po tym wszystkim twierdzisz że Cię nienawidzę? Bo nie podoba mi się że mnie jak psa traktujesz?
-
Anna de Loiret
Odwróciła się gwałtownie i krzyknęła - myślisz, że ja się nie poświęcam i nie jestem w stanie życia oddać dla ciebie!? Wiesz, jak ojciec zareaguje na to, że zakochałam się nie w rycerzu a niedawno nobilitowanym cyruliku? I wiesz, że gotowa jestem mu się sprzeciwić, jeśli na ślub nie zezwoli? A dlaczego? Zgadnij! I nie chwal się, że nigdy byś nie poszedł do łoża z inną, bo wierność jest podstawą w życiu, ja jestem wierna swojej Pani, wierna prawowitemu królowi, swoim ideałom i swojemu wybrankowi!
-
Arathena
Widzisz Elno, Cyrulik nie może się z Tobą w pracy zapomnieć...Pójdę zobaczyć czy może giermka jakoś namówić. Ale coś mi się zdaje, że on raczej urażony jest....
Miałam dobre chęci, jeszcze raz przepraszam, że spokój Twój zmąciłam.... A że tak zapytam.... Za dobre chęci może mnie choć podleczysz?
Mówiła w tonie żartobliwym i przyjaznym... Zależało jej by nimfa wiedziała, że ma w niej przyjaciółkę... Mimo, że ich pierwsze spotkanie nie było delikatnie mówiąc przyjazne to polubiła Tego wodnego mieszkańca.... Pójdę przeprosić giermka puki sam jest bo przy Tych dwóch zakochanych srokach chyba się nie uda, a i im przyda się odrobina tylko we dwoje...
Wstała powoli i podeszłą do ogniska.... Zapaliła dość dużą gałąź by giermek z daleka mógł widzieć, że ktoś do niego idzie.... Wiedziała, że jako człowiek bardzo kiepsko widzi podczas ciemności.....
-
Arathena dostrzegła wśród krzaków giermka z opuszczonymi do połowy spodniami w półprzysiadzie. Cały pobladł, pewno to, że zaraz za jego gołym tyłkiem czai się żmija sprężona do skoku wywarło taki efekt.
Zdobądź tylko dla mnie Jego włos, tyle wystarczy - rozległ się w Jej głowie głos Elny. - A z Twojej propozycji także skorzystam.
Christophe dostrzegł zbliżająca się doń Arathenę z zapaloną gałęzią w ręku.
-
Arathena
Dostrzegła żmiję, która za chwilę ukąsi Giermka... Nie ruszaj się, Wiem że to trudne ale zaufaj mi... nie masz nic do stracenia i nic nie mów... ... Podchodzi cicho i bardzo ostrożnie co by nie nadepnąć na żadną gałązkę.. Gdy jest dostatecznie blisko rzuca zapaloną gałąź jakieś 1,5 metra za żmiję. Ciepło powinno odwrócić uwagę żmii.. Jeśli giermek się nie ruszy wąż nie będzie w stanie go dostrzec...
OD MG
+ 5 PD
-
Wąż odwrócił łeb wprost za lecącą gałęzią.
-
Arathena
Teraz ,, skacz do przodu i uciekaj....
-
Alessio
Postąpił do niej kilka kroków mówiąc już z całkowitym spokojem,poprzednia złość została zastąpiona przez smutek - Nigdy w to nie wątpiłem, wiem że mnie kochasz,wiem że Twoje serce bije dla mnie i nigdy byś z kim innym do łoża nie poszła bo byś przed sobą samą tego nie zniosła podobnie i ja......, wiem też że jesteś szlachetna,wrażliwa,cnotliwa,oddana swoim ideałom i masz dobre i pełne współczucia serce, dlatego tym bardziej nie rozumiem, jak możesz mnie tak traktować? Jak? Czy nie przypuszczałaś że Twe słowa tak mnie ranić będą? Teraz gdy tak bardzo oboje wzajemnego ciepła i wsparcia potrzebujemy? - gdy skończył postąpił jeszcze kilka kroków tak że znalazł się zaledwie parę metrów od niej patrząc jej w oczy i wyczekując odpowiedzi.
-
Christophe Leroy
Wykonał skok w przód zgodnie z poleceniem Aratheny, starając się wybić jak najdalej, ale i skoczyć tak coby nie wywrócić się... Jedną ręką trzyma spodnie, żeby mu w locie nie zleciały, drugą ma przygotowaną do oparcia się o grunt, gdyby nie udało mu się skoczyć na nogi bez zachwiania równowagi. Gdy już mu się udaje prostuje szybko nogi i od razu podciąga spodnie i trzymając je rękoma ucieka gdzieś szybko na przód żeby ten cholerny gad się na niego nie rzucił.