-
Dan
I bystra do tego....,oj Dan......,będziesz miał chłopie dylemat.... - pomyślał biorąc ją za rękę,nie chcąc być cały czas ciąganym za rękaw i powiedział do niej żartobliwym tonem - No,no.....,spostrzegawcza,odważna a do tego minimalizuje ryzyko....,była by z Ciebie dobra wojowniczka....
-
Rhen
No to mamy problem. Nic tu nie wymyślimy. Sprawdźmy czy Vita nie ma w koszarach bo jesteśmy w kropce.
-
Falmir:
Po jaką cholerę ty mi tu wracasz pełnym wiadrem to ja nie wiem, ale dobra... - rzucił ci strażnik, który ostatnio udzielił ci pozwolenia na zabranie go z magazynu.
Dan:
I co? Masz zamiar udzielać mi prywatnych lekcji? - zapytała się i spojrzała na Ciebie wrednie, w Twoje oczy, gdy tylko złapałeś ją za rękę... I nie puszczałeś.
-
Dan
Hmm....no nie wiem....ale jeśli ładnie poprosisz to na pewno się zastanowię.....- powiedział z lekkim łobuzerskim uśmiechem,odwzajemniając jej spojrzenie,także na chwilę przystając i lekko się do niej przysuwając jednak po chwili delikatnie pociągnął ją dalej za sobą - Ehh,wolał bym kontynuować tą rozmowę....,no ale było nie było nie znaleźliśmy się w tym zaułku żeby flirtować....
-
Dan:
A może ci rozkażę... I co wtedy? - odwzajemniła uśmiech, lecz tę chwilę przerwał wam odgłos biegnących tu dwóch jakiś ludzi, przez co na chwilę opamiętaliście się, a wtem ujrzałeś, iż tuż przy wejściu do uliczki ustało dwoje żołnierzy z mieczami w ręku, a zaraz po nich podszedł wolnym Vito z bełtem wbitym w jego bok i sączącą się raną. Nie wygląda to dobrze, a po jego wyrazu twarzy widać, że cierpi... Dziewczyna od razu odwróciła się, a zarazem jeden z wojskowych was zauważył i przemówił - Hej, wy! Stójcie!
Vito:
Zmierzając w stronę koszar zauważyłeś, iż dwoje żołnierzy strzegących magazynu biegnie do Ciebie, by ci pomóc. Jeden z nich zauważył jakiś ludzi w zaułku i coś ci mówi, że to mogą być te łajdaki co to Ciebie ścigały. Drugi zaś schował miecz i przyjrzał się Twojej ranie, odciągając Cię do ściany - O cholera, nieźle Cię trafili... Zaczekaj tu, pójdę sprawdzić kogo tam zatrzymano, a potem Cię jakoś przytargamy do koszar...
-
Dan
Już miał jej odpowiedzieć gdy usłyszał krzyk jakiegoś mężczyzny,pocałował ją w policzek i szepnął puszczając jej rękę - Zajmę się tym,zaczekaj tu chwilę na mnie.... - i nie czekając na odpowiedź ruszył w stronę żołnierza z rozłożonymi rękami pokazując tym samym że nie jest uzbrojony i nie ma złych intencji odkrzykując mu - Nie mamy z tym nic wspólnego a ten strażnik to mój znajomy,może poręczyć że to nie ja go trafiłem....,no i sam zobacz że wszystkie moje bełty są na miejscu podobnie jak i kusza....,a ja nawet gdybym chciał nie mógł bym go postrzelić z tego miejsca z bronią na plecach i dziewczyną w ramionach.... - Ehh,zechciej zrobić coś dobrego i już palanty Cię oskarżają o przestępstwo,popieprzony kraj....
-
Vito
Pewnie, idźcie sprawdzić, ja tu się w spokoju wykrwawię... rzekł osuwając się na ziemię pod ścianą.
-
Edward
Postanowił przejść się w stronę odgłosów, by zobaczyć cóż ciekawego się dzieje. Dawno nie patrzałem jak się leją po mordach, może komuś bosak w dupę wsadzą, aaahahahah!
-
Dan:
Kobieta spojrzała na Ciebie zaskoczona tym niespodziewanym pocałunkiem, lecz nic nie odpowiedziała. Przypatrywała się jedynie rozmowie z żołnierzem.
Tak? To kto Cię tam tak urządził, strażniku? - rzucił do Vita i schował swój miecz do pochwy.
Vito:
Usłyszałeś znajomy głos dobiegający zza winkla. Był to Dan, który zapewne przyszedł tu za Tobą...
Edward:
Idąc w stronę odgłosów domniemanej bójki minąłeś się z grupką jakiś marynarzy. Wyglądali na całkiem zadowolonych. Po kilkunastu sekundach usłyszałeś z daleka znajomy głos, Twojego niedawno poznanego znajomego - Dana.
Falmir i Rhen:
...
-
Vito
Kilku marynarzy z karczmy Cardiffa, chyba się im nie spodobałem...