-
Catherine:
Aj! Krzyknęła piskliwie zaskoczona królewna, wpadając do balii, aż chlusnęło. Ty podła żmijo! Wykrzyczała śmiejąc się radośnie i opierając głowę o krawędź balii. Adela również zachichotała podchodząc do Beatrice i obejmując ją od tyłu za szyję.
-
Catherine
Aj tam zaraz podła hihi - odpowiedziała,uśmiechając się do niej szczerze i przyjaźnie po czym zaczęła się wycierać otrzymanym od niej ręcznikiem,dzięki tej dwójce nawet na chwilę zapomniała o tym jak bardzo źle się jeszcze przed chwilą czuła jednak nie trwało to długo i zaraz rozkasłała się dość mocno....
-
Catherine:
Zaniepokojona Adela podeszła do Ciebie i cała przemoczona chwyciła za dłoń mówiąc - właź pod kołdrę, przeziębiona jesteś... Beatrice w międzyczasie zaczęła zdejmować swoją mokrą suknię w balii. Ma rację, właźcie obie w moje posłanie, już już bez gadania!
-
Catherine
Nie,najpierw wytrę moją siostrzyczkę hihi - odparła z uśmiechem delikatnie łapiąc ją za nosek,po chwili ją puściła i zaczęła starannie wycierać swoją małą księżniczkę
-
Catherine:
Adela roześmiała się znów nieco skulając z zimna i dając wytrzeć. Gdy skończyłaś, chwyciła Cię za dłoń i pociągnęła w stronę posłania, siadając na nim i czekając skulona aż do niej dołączysz.
-
Catherine
Po prostu padła na posłanie śmiejąc się przy tym i pociągając ją za sobą,gdy obie na nim legły, objęła Adele za szyję i lekko pogłaskała ją swoją stopą,po czym okryła je obie kołdrą i niemal od razu poczuła jak oczy jej się zamykają....- Ehh....,mam siostrę,przyjaciółkę,kobietę aspirującą do bycia mamą....,a każda bardziej walnięta od poprzedniej hihi. Kiedyś miałam spokojniejsze i łatwiejsze życie,nie musiałam się o nikogo troszczyć....ale i nikt się nie troszczył o mnie,nikogo nie mogłam przytulić ani pogłaskać....no i nie miałam kogo wrzucić do balii hihi. Dlatego teraz chyba nawet nie mogła bym do niego wrócić....
-
Catherine:
Dziewczynka mruknęła zadowolona, a Beatrice w tym czasie wyszła z balii, potykając się przy tym i mało nie przewracając. Auć! Wzięła ręcznik i zaczęła się nim wycierać, po czym usiadła na nim skulona pocierając delikatnie swe nogi.
-
Catherine
O bogowie ale z Ciebie niezdara....Beatrice....zamierzasz tak tam przesiedzieć cały dzień?To chyba Twoje łóżko,prawda? - powiedziała sennie nie mając siły by podnieść się z posłania....
-
Catherine:
Królewna spojrzała niewinnie na Ciebie i podeszła do posłania, siadając obok i przez kołdrę głaszcząc Cię po ramieniu. Naprawdę nie będzie ci to przeszkadzać? Spytała delikatnym głosem.
-
Catherine
A jak myślisz niemądra?Ile razy mam powtórzyć żeby dotarło? Ehh....,i tak zaraz zasnę więc....