-
Angus:
Bardzo się upierałaś by szukać Hasana. W tym celu nawet sama chciałaś do jakichś lochów iść, choć ledwo się na nogach trzymałaś. Wyglądało to co najmniej tak, jakbyś coś do niego czuła... Wiem że znacie się już dość długo, nie znam jednak szczegółów Waszej dawnej znajomości. Nie byliście przypadkiem kiedyś kochankami? wyszeptał.
-
Vira
Hasan? Masz rację, coś do niego czuję... To uczucie przyjaźni Angusie, choć wątpie by uważał mnie za przyjaciółkę, to jego upór, odwaga i honor, sprawiają że wydaje mi się dobrym człowiekiem, bardzo dobrym, a takich znam niewielu poza tobą i nim. Kochankami nigdy nie byliśmy, ani zamiarów by oddać mu swe serce nie mam, bo skradł je ktoś inny... Czyżby skradł mi je ten, który mi nie ufa i nie wierzy w mą miłość? Wątpisz we mnie... Spuściła głowę, a jej oczy przejawiły smutek.
Techniczny
Za sugestią Asuryana pozwoliłem edytować pierwszy post, wpisując pełne imię swojej postaci, te których Zerrikanki nie ujawniają ot tak.
-
Angus:
Nie wątpię Virathelleo. Wierzę w Twoją miłość. Czasem jednak można kochać więcej niż jedna osobę, a ja po prostu nie chcę się Twoim sercem z nikim dzielić, tak samo jak pewno Ty nie chcesz się dzielić moim - rzekłszy to przytulił Zerrikankę.
-
Vira
Poruszona, zaczęła szlochać roniąc wiele łez w kilt narzeczonego. Po chwili jednak przetarła dłonią oczy i rzekła - chodźmy już.
-
Mehir
Obudził się z potwornym bólem głowy, błędnym wzrokiem szukał swojej troby w której było jego wybawienie - fisstech. Demolując komnatę w poszukiwaniu magicznego proszku przewrócił się a pod łóżkiem zauważył swoją torbę - aaa...thuu jehsteś...cho no...hyk... - po czym wygrzebując pudełko zauważył że jest otwarte a zawartość rozsypana. Z pokoju wydobył się tylko paniczny jęk.
-
Veronika
Budząc się rano z bólem głowy, siedziała dłuższą chwilę na swym łóżku wyglądając za okno na piękny krajobraz miasta. Niespiesznie przyodziała swą zbroję, zarzuciła na siebie tarczę i poprawiając buzdygan - ruszyła aby spotkać resztę Hanzy. Głód ściskał jej żołądek, więc jeśli nie spotka nikogo po drodze to sama rusza do pobliskiej knajpy aby zjeść delikatny posiłek.
-
Angus:
Zjadłszy porządny i sycący posiłek zapłacił tylko za siebie i spojrzał wymownie na Virę.
Techniczny:
MG, poproszę o cenę takiego dość wystawnego śniadania dla 1 osoby.
-
Vira
Po posiłku udała że nie wie o co Angusowi chodzi i stwierdziła tylko - też mi smakowało, dobry posiłek! Kupiłabym sobie jakąś pamiątkę jeszcze na targu, ale chyba zapomniałam sakiewki...
-
Kielon
Gdy się obudził w ustach czuł pustynie, ale nie był to Jego pierwszy raz w życiu, mając praktykę postanowił udać się do karczmy i wypić piwo lub dwa to zawsze pomagało, dźwięki pobrzękującej zbroi nieco drażniły Jego skołatany umysł, ale parł dzielnie ku karczmie i uldze. Liczył, że spotka tam również choć część hanzy.
-
Angus:
Czyżby Twa niezależność, którą podobno tak sobie cenisz, nie obejmowała finansów? Westchnął i zapłacił także za Ukochaną.