Charles de Tournemire
Gdy Katarina ruszyła odwrócił wzrok w jej kierunku poklepał swego wierzchowca po głowie i ruszył za Katariną.
Wersja do druku
Charles de Tournemire
Gdy Katarina ruszyła odwrócił wzrok w jej kierunku poklepał swego wierzchowca po głowie i ruszył za Katariną.
Techniczny:
Ja mogę grać tylko w niedziele. Jak przeszkadza to niech Lew ubije mojego bohatyra.
Spytko
Za kogo mnie macie? Za kogo Ty mnie masz Katarino, by tak przy wszystkich łajać. Oj zaczekaj panno, jeszcze swych słów będziesz żałować i ślozy ronić żeś odrzuciła me względy.
Techniczny
Z kolei mnie w niedziele pół dnia nie ma i tak cały czas
W czasie gdy tak rozprawialiście jadąc po śladach, znów spadać pierwsze kropelki deszczu poczęły, a niebo stało się przepięknym kontrastem błękitu, szarości i jasnych promieni słońca...
Po niedługim czasie, który zresztą bardzo szybko wam minął za sprawą burzliwej dyskusji, dostrzegliście leżącego w kałuży krwi zbrojnego. Widać, że żyje, dyszy ciężko usiłując się podnieść. Nie możecie z dala rozpoznać herbu na jego tunice ani tarczy, bowiem te są obficie zakrwawione. Koń wojownika stoi tuż obok niego.
Nie będę Ci ubijał BG Pampa tylko zostanie wyłączony z akcji po prostu, wybacz ale z tego co wiem ten stan ma potrwać kilka miesięcy i nie bardzo chcę wstrzymywać na tak długo pbfa. W każdej chwili możesz jednak wrócić do gry.
Charles de Tournemire
A to kto? - spytał zauważając jakiegoś zbrojnego w kałuży krwii, lecz nie zbliża się do niego.
Surija
Na widok zbrojnego serce zabiło Jej mocniej
Techniczny
To koń konstabla?
Techniczny
Nie, to zwykły podjezdek a nie destrier.
Tomasz do Charlesa po łacinie
Ratuj go pater kimkolwiek jest, nie lza mu pozwolić tak tu sczeznąć. Najbardziej biegły jesteś w pomocy rannym.
Sam oceniam kim on może być z wyglądu i uzbrojenia.
Charles de Tournemire
Dobra, ale chodź ze mną na wszelki wypadek, panie - po czym podjeżdża ostrożnie do rannego i przygląda mu się oraz ocenia jego stan.