Robert
Przygryzł wargę ale skinął jej głową i powiedział tylko wyciągając do Charlotte bukłak z wodą - Masz Pani,napij się,faktycznie źle wyglądasz,odpocznij nieco a ja tymczasem wypatrywał będę czy aby pogoń za nami nie ruszyła.
Wersja do druku
Robert
Przygryzł wargę ale skinął jej głową i powiedział tylko wyciągając do Charlotte bukłak z wodą - Masz Pani,napij się,faktycznie źle wyglądasz,odpocznij nieco a ja tymczasem wypatrywał będę czy aby pogoń za nami nie ruszyła.
Bertrand
Zatrzymać się możem, skoro panie sobie życzą, jeśli o mnie chodzi to nie mam nic przeciw.
Adriano
Cholerni łucznicy. Nie jest dobrze. Widać że sporo oddziałów przeciągneli na swoją stronę.
Charlotte chwyciła bukłak z wodą i się z niego ochoczo napiła, ciężko dysząc ze zmęczenia, odrzekła po tym po łacinie - dziękuję ci panie, dziękuję ci... Oddała Ci wtem bukłak, a Agnes z Oswaldem wysadzili ją z konia, układając na plaży przy samej wodzie. Pani de Montmirail zdjęła jej buty i obmyła stopy z troską w oczach, traktując ją niemal jak siostrę.
Godwyn gdy już zsiadł z konia rozgniewany wielce kopnął w piasek ze złości, wykrzykując - przeklęty Gawain! Moja Svenja! Upadł zaraz na kolana zakrywając sobie dłonią twarz, pierwszy raz widzicie go załamanego i wręcz bezsilnego...
Oswald ze smutkiem przygląda się całej sytuacji podchodząc do Roberta - nie masz co stać na straży panie, jak ktoś będzie jechał na tej równinie to od razu go dostrzeżemy.
Robert
Masz rację - odrzekł zsiadając z konia,równie zmęczonym głosem co pozostali - A mi Pani nie dziękuj,moim obowiązkiem było by się z damą zapasami podzielić
Bertrand
Rzekł cicho do Duńczyka z troską w głosie Nie smuć się Godwynie, z panem Rajmundem i pozostałymi rycerzami została, oni jej nie pozwolą nic zrobić...
Adriano
Zsiada z konia i bierze niewielki łyk wody po czym zaczyna obserwować otaczającą ich równie.
Robert:
Za rycerskość okazaną wobec mnie też dziękuję - odparła Charlotte, opierając zaraz głowę o ciało swej szwagierki, która wciąż troskliwie ją do siebie tuli.
- Ach... Boemund wysłał mnie z listem do ciebie Agnes, to dowód na zdradę de Curlanda. Rzekła siostra konstabla, wyjmując zza płaszcza dwa pergaminy.
- Jego zdrada już jest jawna, spóźniłaś się kochana... Ale pokaż, przeczytam. Pani de Montmirail wzięła pergaminy od Charlotte i oddaliła się kawałek, czytając je.
Nie znam cię, a wydajesz się dobrym znajomym Agnes skoro pozwala zwracać się do niej po imieniu... Stwierdziła dziewczyna.
Bertrand:
Godwyn odparł - nie pozwolą, ale co jak wszyscy tam polegną, zdrajców jest tak wielu... Boże, czemu zostawiasz mnie bezsilnego, czemu ja tu pojechałem miast próbować na zamek powrócić!
Adriano:
Równina jest piękna i spokojna, bardzo przypomina Ci rodzimą Italię. Nic się na niej nie dzieje, słyszysz tylko śpiew mew, kojący powiew wiatru i szum fal...
Robert
Wybacz Pani,me miano Robert de Modica,istotnie mimo zaledwie kilku dni trwania naszej znajomości darzymy się przyjaźnią......,kiedy ostatnio jadłaś? Mam spory prowiant,może nie jest to wytworny posiłek ale pozwoli zaspokoić głód
Robert:
Wczoraj rano, jak w Jerozolimie jeszcze byłam - odparła Charlotte. Nie proszę cię o jadło, ale jeśli podzielić się zechcesz... Dodała z uśmieszkiem.