Catherine:
Beatrice uśmiechnęła się nieśmiało i weszła pod kołdrę, układając się wygodnie, szamocząc przy tym. Oczywiście przez przypadek musiała kopnąć Cię w nogę. Ojej, wybacz... Rzekła cicho i przytuliła się do Ciebie i Adeli, przymykając oczy.
Wersja do druku
Catherine:
Beatrice uśmiechnęła się nieśmiało i weszła pod kołdrę, układając się wygodnie, szamocząc przy tym. Oczywiście przez przypadek musiała kopnąć Cię w nogę. Ojej, wybacz... Rzekła cicho i przytuliła się do Ciebie i Adeli, przymykając oczy.
Catherine
Żmija.... - mruknęła cicho nie reagując na to że się do niej przytuliła i powoli zapadając w sen....
Catherine:
Królewna widząc, że się nie opierasz, skuliła się w kuleczkę i mocno się wtuliła...
Catherine
Mruknęła już niemalże przez sen i położyła wolną rękę na tej którą Beatrice ją objęła - Dobrych snów księżniczki....
Catherine:
Adela zdążyła już usnąć, Beatrice uśmiechnęła się tylko miło i również przymknęła oczy, a po kilku chwilach we trzy już spałyście wtulone w siebie...
Kersijana
Ależ Pani moja, nie przepraszaj proszę... Nie mam Ci czego wybaczać... To ja Ciebie proszę o wybaczenie.... Wiedz, że jesteś mi najdroższa na świecie. Nie mam już nikogo i od bardzo dawna to Ty dla mnie miła i uprzejma.... Wiedz proszę, że moje serce już zawsze dla Ciebie będzie bić... Nie ważne, że nie możemy razem.... Ja i tak będę Cię kochać i miłować... Mam prośbę jedną ino... Gdybym kiedyś się zapomniała to proszę zwróć mi uwagę a odstąpię... Jeno sie na mnie nie gniewaj....
Kersi cały czas obmywała przyjaciółkę... Czasami ocierała się o nią piersiami czy brzuchem, ale to naprawdę bez żadnych ukrytych intencji, czy podtekstów... Ot zwyczajnie, jak to przyjaciółki w kąpieli...:P
Kersijana:
Kersi nie mów tak... Znajdziesz pewnego dnia mężczyznę, którego pokochasz a on to odwzajemni. Naprawdę... Obiecuję ci, że tak będzie - rzekła królowa ze wzruszenia roniąc łzy. Ja też cię kocham... Ale jak przyjaciółkę... Szepnęła jeszcze całując Cię w policzek i zaczęła myć Twe włosy, głaszcząc delikatnie przy tym.
Kersijana
Gdy królowa zaczęła jej myć włosy Kersi nagle obróciła się do niej tyłem tak by usiąść jej między nogami. Plecami oparła się o jej przemiłe ciało... Doznając niesamowitej przyjemności spowodowanej jej dotykiem.. Nie tylko dłoni ale i piersi na plecach, kobiecości na jej pośladkach... Rozłożone nogi przyjaciółki mimowolnie ocierały sie o ciało elfki... To wszystko powodowało, że Kersi zaczęła odpływać.... Nigdy, albo przynajmniej od bardzo dawna nie czuła się tak dobrze... mimowolnie swoimi paznokciami, delikatnie gładziła ją po jej udach i łydkach... czasami namydliła dłonie by pomasować królowa po nogach. Jej ruchy dłoni były bardzo delikatne i można powiedzieć nawet zmysłowe. Co by nie patrzeć Kersi czuła się w tej chwili bardzo dobrze i tyle tez z siebie dawała...
Jacy oni są? zapytała nagle królową, nie otwierając oczu...
Kersijana:
To już musisz sama odkryć... Odszepnęła królowa, nieco wystraszona jakby. Chodź, położysz się, pomasuję cię jeszcze - dodała drżącym głosem wstając w balii ciągnąc Cię delikatnie za dłoń, byś wyszła z niej razem z nią.
Kersijana
Och drżysz jak osika Pani.... Ale posłusznie wstała i dała się prowadzić za rękę.... To ja miałam Cię masować a nie Ty mnie Pani zapomniałaś? gestem dłoni poprosiła by królowa się położyła na brzuchu