Vira
Oj wybaczże swej lubej, która chciała tylko obaczyć, cóż poczynisz w tej sytuacji. Wsunęła w dłoń Angusa pieniądze, które wydał za jej posiłek i ucałowała go, wstając, miała ochotę się przespacerować.
Wersja do druku
Vira
Oj wybaczże swej lubej, która chciała tylko obaczyć, cóż poczynisz w tej sytuacji. Wsunęła w dłoń Angusa pieniądze, które wydał za jej posiłek i ucałowała go, wstając, miała ochotę się przespacerować.
Techniczny
Macie pełne wyżywienie w pałacu królowej, jako jej strażnicy.
Co działacie po śniadaniu? Zajrzę koło 20.
Techniczny:
Uznajmy może iż o tym nie wiedzieliśmy (zapomnieliśmy)... bo inaczej troche postów trzeba by kasować/zmieniać. Ewentualnie że druid nie ufa królewskiej kuchni.
Haakon:
Gdzieś przed dziesiątą mag obudził się niewyspany oraz z dużym bólem głowy. Kilkanaście minut wcześniej obudził go na dodatek krzyk Viry, która darła się na swojego narzeczonego. Niezadowolony z trudem wstał po paru chwilach i zaczął się ubierać, po czym wyjrzał przez okno. Na zewnątrz świeciło jasno słońce a upał znów stawał się mocno odczuwalny dla ludzi, a miasto zaczęło ponownie tętnić życiem. Jednocześnie przyglądając się temu widokowi przypominały mu się wydarzenia z rana, które prawdopodobnie skomentował w taki sposób: "Jebana, owłosiona, ruda pała w kilcie... Zachciało mu się robienia koncertów z rana chędożonemu koniolubcy... I jeszcze ta musi drzeć się na pół pałacu i nie daje spać ciężko poszkodowanemu człowiekowi... ". Po kilku minutach przemyśleń wyjął z torby swój dziennik, kałamarz i pióro i zaczął spisywać wydarzenia z rana, lecz bez różnych epitetów i innych obraz, aby czasami nikt tego nie przeczytał,
Mehir
Wytoczył się z komnaty uderzając z hukiem o ścianę przeciwną. - yszz kuhwaaa... - po czym niepewnym krokiem wyruszył w stronę karczmy aby napić się i wyrównać poziom alkoholu we krwi. - nichc... thak nie dzaaaała jak alkoholllyzacjaaa - śpiewał sam do siebie.
Haakon:
Po kilku minutach skończył pisanie, zamknął dziennik magiczną inkantacją i schował wszystko do swojej torby podróżnej, którą następnie założył na ramię i wyszedł ze swojej komnaty i udał się również do karczmy. Nie ufał królowej i wolał zjeść coś tam niż ryzykować zatruciem czy innym cholerstwem. Planował porządnie się z rana najeść i przy okazji kupić sobie butelkę wina na późniejszą drogę, gdy skończy tutaj z hanzą swoje zadanie.
Angus:
Beknął potężnie, wstał od stołu i zobaczył wchodząca do środka resztę hanzy. Patrz kogo kot przyniósł Viro roześmiał się i usiadł z powrotem.
Vira
Oho, hanza w karczmie, za długo jestem trzeźwa chyba hehehe i los mnie znowu chce upić.
Kielon
Gdy wtarabanił się do karczmy i ujrzał znajome oblicza Angusa i Viry Jego marsowa mina rozjaśniła się szybko zamówił piwo i dosiadł się do narzeczonych.
Mehir
Wpadł do karczmy razem z drzwiami i od progu - karczmarzu! Piwa! Albo nhje! Wina!