Kersijana:
Dobrze... Pamiętaj, ufam ci, panuj nad swymi uczuciami Kersijano, proszę... Szepnęła królowa głaszcząc Cię po policzku, za chwilę ułożyła się w swym posłaniu na brzuchu.
Wersja do druku
Kersijana:
Dobrze... Pamiętaj, ufam ci, panuj nad swymi uczuciami Kersijano, proszę... Szepnęła królowa głaszcząc Cię po policzku, za chwilę ułożyła się w swym posłaniu na brzuchu.
Kersijana
uśmiechnęła się... Przecie znasz moje myśli Pani,, więc możesz być spokojna... Nie zrobię nic ponadto co sama chcesz.... Równie jak Ona pogładziła ją po policzku.... Gdy królowa się położyła elfka zapytała rozglądając się po namiocie... Gdzie masz Pani olejek?
Kersijana:
Hmm... Mam pewien leczniczy, który sama zrobiłam wykorzystując tutejsze zioła... Królowa wstała, wyjęła ze skrzyni małą buteleczką i podała Ci, na powrót kładąc się jak poprzednio.
Kersijana
Powąchała olejek podany przez królową... Ładnie pachnie... Też mam podobne.....Kersi wlała odrobinę na swoje dłonie rozcierając go jednocześnie podgrzewając i zaczęła masaż. Delikatnie po karku i szyi przechodząc wzdłuż talii do bioder i boków nóg. Bardzo długo i starannie masowała jej stopy. starała się by każda ich część była dokładnie nasmarowana olejkiem. Wszystkie miejsca między palcami jaki same palce... Gdy skończyła już je masować, zajęła się łydkami i udami. raz w górę by po chwili wrócić ku dołowi. gdy masowała pod górę troszkę mocniej ściskała je palcami, ale tak by nie sprawić bólu, natomiast gdy masowała w dół jej palce bardzo delikatnie dotykały tylko skóry. Powtarzała to tak długo, aż całe nogi świeciły się od olejku... Kerrsi zdawała sobie sprawę, że nie ukryje swoich myśli przed królową, a nie mogła się przestać zachwycać jej ciałem. Zgrabna i filigranowa kobieta, której ciało było wymarzone dla poetów, rzeźbiarzy i malarzy... Nie sposób było na nią nie patrzeć, a Kersi nie dość, że na nią patrzyła to w dodatku nagą i jeszcze ją dotykała... To wszystko powodowało, że Kersi było bardzo ciężko, ale i zarazem przyjemnie. wzięła olejek do dłoni i wylała parę kropelek wzdłuż kręgosłupa.Niechcący odrobina jego wlała się między pośladki królowej wlewając się pewnie w jej najskrytsze zakamarki... Elfaka uśmiechnęła się dyskretne... Spokojnie moja Pani. powiedziała. gdy zobaczyła jak królowa ledwo dostrzegalnie uniosła pupę gdy lepki olejek wlewał się jej między płatki róży... Tam sama się wytrzesz... Przepraszam to było niechcący....
Malacath:
Spojrzał na niego poirytowany i odparł, opierając rękę na rękojeści miecza - Ja chyba coś powiedziałem... I tym bardziej na samą "kiełbaskę" nie mam ochoty. Po prostu przygotuj obiad i pokój.
Kersijana:
W miarę trwania masażu, królowa przestawała się niepokoić, rozluźniła się ufając, że nie ulegniesz pożądaniu... Gdy olejek dostał się do jej kobiecości, westchnęła niegłośno, zaraz jednak ponownie się rozluźniając.
Malacath:
Panie, spokojnie, nie mam nic złego na myśli! Krzyknął przestraszony karczmarz, unosząc ręce w wyraźnym strachu. Od razu zabrał się za przyrządzanie Ci posiłku, uwija się jak pszczółka.
Malacath:
Po prostu nie żartuj... - odparł, zabierając rękę i uspokajając się. Odparł też spokojnym tonem, coby to mu tu nie wykitował ze strachu. Zasiadł przy jakimś wolnym stoliku i oczekiwał na obiad - Hehe... Wiedziałem, że podziała. Przy okazji dostanę szybciej swój obiad.
Kersijana
Nie przestawała masować przyjaciółki, tym bardziej, że miała i tak z tego też przyjemność dla siebie. rozcierała jej plecy od środka na zewnątrz wzdłuż całego kręgosłupa. masowała w symetryczny sposób tak jakby rozprowadzając jej napięcie. To że królowa milczała oznaczało, ze jest zrelaksowana i spokojna. Znam mężczyzn Pani. Powiedziała cicho. Wiesz o mojej mamie i powinnaś wyczuć w moich myślach co tak naprawdę czuję. zamilkła znowu na dość dłuższą chwilę. Kojarzą mi się od tamtej pory ino z brutalną siłą i gwałtem... Po policzku spłynęła jej ogromna łza wprost między łopatki królowej... Tylko Nordolczycy mnie nie przerażają i do nich mam zaufanie jeszcze... To dlatego ten Rycerz Anakondy.... Przerwała nagle myśl jakby bała się powiedzieć na głos czego. Przestraszyłam się wtedy Pani.... kolejne łzy płynęły jej już bardzo intensywnie... Elfka jednak nie przestała masować, ale chyba nie była już tak bardzo delikatna... Jej myśli gdzieś zaczynały być w innym miejscu i czasie..
Kersijana:
Wiem co czujesz... Ale musisz przełamać ten lęk. Niedługo Elrohir powinien wrócić do obozu, zapoznam cię z nim. Choć nie żyję z nim w przyjaźni ani nawet sympatii... To może jego towarzystwo pozwoli ci zmienić zdanie o mężczyznach, bo rzeczy takich jak honor, rycerskość czy odwaga mu odmówić nie mogę. Choć nie zawsze je ujawnia. Położ się teraz ty, ja cię wymasuję - rzekła Lothiriel, siadając.
Malacath:
Gdy usiadłeś, po niedługiej chwili przyszedł do Ciebie pewien człowiek w zielonym płaszczu, trzymającym worek w dłoni. Tyś panie, musisz być Malacathem. Mam zatem przesyłkę od pana Ealdreda Srogiego, kazał też przekazać, że to łup twego przyjaciela z Ravensternu, tragicznie poległego. Nieznajomy wręczył Ci worek.
Kersijana
Jakby czekała na propozycje Przyjaciółki bo od razu wytarła łzy i ułożyła wygodnie na brzuchu podkładając se złożone ramiona pod policzek kładąc głowę w bok.
Tak jak mówiłam Nordolczyków lubię i ich się nie boję, choć pewnie i w śród naszych są zwyrodnialcy i zboczeńcy... Elfka jednak i tak zastanawiała się nad tym, że chyba jednak lepiej czuje się w śród dziewczyn niż mężczyzn...