Haakon:
Wszedł do karczmy i spojrzał na Virę i Angusa z lekką złością i cicho wzdechnął po czym dosiadł się do reszty hanzy, z dala od Mehira. Zamówił sobie coś do jedzenia oraz trochę wina do picia.
Wersja do druku
Haakon:
Wszedł do karczmy i spojrzał na Virę i Angusa z lekką złością i cicho wzdechnął po czym dosiadł się do reszty hanzy, z dala od Mehira. Zamówił sobie coś do jedzenia oraz trochę wina do picia.
Vira
Gdy ujrzała wpadającego Mehira trzasnęła dłonią w czoło tylko, niezbyt jej się widziało wykonywanie zadania z hanzą w takim stanie. O Haakon! Miło, że jesteś, ktoś mi wczoraj piwo stawiał ale nie pamiętam czy to ty.
Haakon:
Tak, to ja ci postawiłem to piwo. Również przyczyniłem się do twojego upicia poprzez kupienie ci wódki, co chyba było błędem... - odpowiedział zrezygnowany.
Kielon
Gdy sączył piwo zobaczył Mehira wpadającego do karczmy razem z drzwiami Hehe ale Mi rodzeństwo suszy pomyślał
Angus:
Gdy już wszyscy się dosiedli zagaił rozmowę - Okazało się, że ten stary zaklinacz, który rano zamieszki wywołał, przeżył. To On przesłał nam pozdrowienia. Trzeba by mu było jakoś na nie odpowiedzieć.
Vira
Nie błędem Haakonie nie błędem, umowa to umowa.
Mehir
O bracia! Czszooo tam u was? Kochaam wasz wszyszkich! - zionął alkoholem
Vira
To nie jest on zapewne, nie ma powodu by słać pozdrowienia tym, którzy chcieli go zabić i uratowali królową.
Kielon
O jaki twardy ten kapłan hehe albo Haakon słabego pioruna walnął, Ja tam bym poszedł z nim pogadał znaczy z tym zaklinaczem czy czym się tam para hehe
Do Mehira
Ano świat po piwie staje się przyjaźniejszy, a nie widziałeś czasem Veroniki lub Hasana?
Haakon:
Skoro tak twierdzisz, Viro... A co do listu to wypadałoby, lecz nie spoufalałbym się zbyt prędko z tym Ageerą. Królowa jak i on coś kombinują... Pytanie tylko co. A piorun był dobry, tylko ten dziad był zbyt odporny.