Maikh (issarski)
Twa broń potrafi zranić bóstwa?! Bo ja przez zaproszenie innych bytów o Objęciu mówiłem...
Wersja do druku
Maikh (issarski)
Twa broń potrafi zranić bóstwa?! Bo ja przez zaproszenie innych bytów o Objęciu mówiłem...
Regina
Kuźwa,,, Głodnej chleb na myśli... A to się znowu nie zrozumieliśmy.... Wierzycie zatem w przesądy...
Maikh (issarski)
Jeśli historię o awenderich jako przesąd traktujesz rzucił i odjechał stępa w kierunku Dagotha. Jako jedyny nie rzekłeś kim jesteś się przedstawiając, jeno swe imię podałeś - wzburzony ostatnimi słowami góralki nawet nie zwrócił uwagi że zadał to pytanie w ojczystym języku.
Regina
A temu co się znowu stało? Ehh... co za naród.....
Dagoth:
Tak... To prawda. Pochodzę z Loharry i jestem kapłanem bitewnym mego pana, Setrena Byka. Od 10 lat podróżuje i walczę ze złem, czy to z pomiotami czy innymi plugastwami, zgodnie z jego rozkazem. Nie przedstawiałem się jako jego sługa, bo i to różnie na mnie ludzie reagują, poza tym wolałem was najpierw poznać - odpowiedział w tym samym języku Issarowi.
Maikh (issarski)
Mój lud akurat uznaje istnienie różnych bogów, tylko się przed nimi nie kłania za wyjątkiem Matki.
Dagoth:
Cóż, w takim razie będzie to pokój między nami, bo i mój lud uznaje innych bogów. Choć co do innych osób z drużyny to jeszcze się przekonam jak zareagują, gdy się okaże, że jeden z ich towarzyszy jest kapłanem bitewnym...
Maikh (issarski)
Ściszył głos do szeptu Skoroś kapłanem to wytłumacz Reginie, że nie należy kpić z wiary innych. Ani to uprzejme... ani bezpieczne. Ocaliło Ją tylko to, że wiara z której zakpiła zabrania naszym mężczyznom zabijać kobiety, chyba że w obronie duszy lub życia.
Dagoth:
Dobrze, wytłumaczę jej po drodze, kiedy będzie sposobność, bo zaraz chyba ruszamy.
Wszyscy
Urson wyszedł z karczmy No nie pozabijaliście się jeszcze, to dobrze możemy ruszać, jakiś pachołek podprowadził Mu konia. Ruszyliście na południe w kierunku Elharany Pokażę Wam po drodze pewne miejsce, tylko zachowajcie spokój i nie róbcie nic głupiego. Koło południa odbiliście od głównego traktu, ujechaliście niecałą milę, maga zrosił pot, Issar też powoli zaczyna się denerwować, ręce bezwiednie kieruje do rękojeści mieczy, gdy nagle zaczynają Was nawiedzać obrazy rzezi, monstrualnie zniekształcone istoty napadają na wieś, rozrywają ludzi na strzępy, mrok pokrywa okolice niczym całun głośny gwizd wyrwał Was ze stuporu Starczy już wracamy na trakt, ale jeszcze za chwilę zrobimy postój. Po około pół mili się zatrzymaliście Oto co próbuje zawładnąć światem i z czym chcemy się zmierzyć, tam gdzie byliśmy była kiedyś wieś, te stwory starły z powierzchni ziemi cały pułk i pokonały 4 magów bitewnych, gdyby nie dzieci, tak dzieci kilkoro dzieci jakoś odmienionych, nikt by nie uszedł żywy. To te dzieci ocaliły kilka osób i wymordowały plugastwo, teraz są pod naszą hmm kuratelą, ale ostatnio się wszystko skomplikowało, Ogary się o nich dowiedziały i drugi Ogar w Psiarni nas odwiedził i niestety zginął, nie patrzcie tak na mnie to nie my go zabiliśmy, tylko ktoś, nie wiemy kto to był. Dlatego waszym celem nie będzie walka, a przynajmniej nie głównym, macie zdobyć informacje. Ten kto zabił Ogara zdaje się poluje na dziewczynę, której szukamy od dawna, ona też wtedy była obecna przy śmierci Ogara, towarzyszył jej Issar z odsłoniętą twarzą tu Urson popatrzył na Miakha czy już skojarzył fakty nie wdawajcie się z Nią w walkę, raczej jej unikajcie i strzeżcie się bo po tym wypadku mamy wojnę wywiadów, dlatego potrzebujemy ludzi spoza Nory. A teraz skupcie się, udacie się z biegiem Elharany do Ponkee Laa, doszły do nas stamtąd niepokojące wieści, wielu ludzi zginęło żeby je dostarczyć więc nie pokpijcie sprawy. Widocznie po ziemi stąpa teraz awenderi Boga, nie wiemy jakiego, ale spróbujcie go odnaleźć i poprosić o pomoc lub o udzielenie informacji, wiemy że zwie się Alstin i jest z Ligi Czapki, odszukajcie go albo zostawcie mu wyraźna wiadomość, że chcemy porozmawiać, tylko porozmawiać bez podtekstów, a teraz czekam na ewentualne pytania, potem się rozstaniemy