-
Kersijana:
Są... Na pewno... Przytaknęła królowa, nalewając na Twój kark i ramiona nieco olejku, przedtem jednak odgarniając wszystkie Twe włosy na jedną stronę. Zaczęła delikatnie masować Twój kark, wodząc dłońmi po nim bardzo przyjemnie. Najpierw lekko, potem coraz mocniej, dając Ci wielką ulgę i odprężenie. To samo zrobiła z ramionami. Następnie polała Twe plecy olejkiem i je zaczęła masować długimi ruchami, nie pomijając żadnej ich części. Obydwie jej dłonie przez długi czas wprawnie wodziły po Twych plecach, przechodząc coraz to niżej. Rozmasowała też Twe biodra, pośladki jednak ominęła. Po tym chwyciła Twą dłoń i rozmasowała jej wewnętrzną część. Każdym palcem zajęła się równie dokładnie, poświęcając mu wiele uwagi. Tak samo wymasowała drugą dłoń. Gdy uporała się z nimi, usiadła przy Twych stopach, polewając je olejkiem. Zaczęła najpierw masować zewnętrzną część stopy, nieco ją unosząc. Robiła to energicznie oraz dość mocno, biorąc pod uwagę część jaką masuje. Po tym wzięła się za wewnętrzną część, zaczynając od palców. Każdy z nich jakby delikatnie pociągała do siebie, co dało Ci niezwykłą przyjemność... Po tym wymasowała starannie, tak jak w przypadku dłoni każdy palec i swe dłonie skierowała ku podeszwie, masując ją długi czas, następnie zaś ku pięcie a na końcu kostkach. To samo zrobiła z drugą stopą, przechodząc potem na łydkę, pod kolana i uda, masując je długo, starannie, z użyciem olejku...
-
Malacath:
Tak, to ja... - zajrzał ostrożnie do tego worka i spytał - A co się z nim stało? - Wiedziałem, że coś mi nie pasuje w tym Ealdredzie... Czyżby koń rzeczywiście okazał się morderczym gwałcicielem? Nie... To idiotyczne. Pewnie sam go załatwił.
-
Kersijana
Długo czekała na taki masaż, dający tyle odprężenia... Gdy skończyły nawzajem się masować i wykąpały jeszcze raz zaczęła się ubierać. Muszę sprawdzić jak się czuje Adele i może Catherine uda mi się choć przebadać... A Ty pani co masz zamiar robić? zapytała poprawiając biust w dekolcie.....
-
Kersijana:
Pójdę z tobą sprawdzić co u nich... Podobało się? Spytała królowa, ubierając się powoli w białą sukienkę.
Malacath:
Powiedzmy, że się zadławił... Ale przy tym tak nadgryzł demonowi kuśkę, że ta odpadła gdy tylko ją wyjął - odparł posłaniec. Gdy zajrzałeś do worka ujrzałeś krwawy ochłap końskiego przyrodzenia. Odgryzione, zakrwawione, zmasakrowane...
-
Kersijana
Pocałowała Ją w policzek... potem pogładziła go dłonią bardzo delikatnie... Patrząc jej prosto w oczy powiedziała... O niczym innym nie marzyłam...
-
Malacath:
Czyli jednak chowacie tam gdzieś morderczego gwałciciela. Spodziewałem się głowy Malcolma co prawda... W każdym razie odeślij to do swojego pana, albo i wywal to gdzieś po drodze. Spadku po rycerzu z Ravensternu nie przyjmuję, hehe - odparł, zakrywając worek i oddając go posłańcowi. Nawet się nieco uśmiechnął pod nosem słysząc słowa nieznajomego... Może jednak jest w tym wszystkim jakieś ziarenko prawdy? - Mówiłem, że jakiś chory pojeb, a jego córeczka to nadęta i podstępna żmija... Teraz chyba wiem, że lepiej trzymać się z dala od tego miejsca, tak na przyszłość...
-
Erilla:
Margaret po prostu odeszła w swoją stronę, nie zamierzając Cię więcej "dręczyć"...
Kersijana:
Wraz z królową Lothiriel poszłyście do namiotu Beatrice, gdzie zastałyście nagie, okryte kołdrą i wtulone w siebie, śpiące - Adelę, Beatrice i Catherine. Uroczo razem wyglądają...
Arstan:
Wreszcie, ujrzałeś dużą palisadę otaczającą obóz królewny i zakonu Gryfa. Prowadzi do niego spora brama, gdzie obok siebie przejadą dwaj jeźdźcy. Jesteście dość zmęczeni, bowiem bardzo szybko jechaliście z nieznanych przyczyn w wielkim pośpiechu... Oto więc jesteśmy... Wjeżdżając tutaj, pod karą śmierci obowiązuje cię tajemnica. Nikt niepowołany nie może wiedzieć o tym miejscu, nikt nie może rozpowiadać o królewnie bez jej i mojej wiedzy... Rzekł Archibald.
Prowadzicie ze sobą też jeńców, rycerzy Lwa wziętych do niewoli w potyczce.
Malacath:
Rozkaz to rozkaz, panie. Marszałek kazał to przesłać, więc ci to daję - rzekł posłaniec, z powrotem podając Ci worek z końskim przyrodzeniem.
-
Arstan
Aha, ale jak będziecie wiedzieć to mogę gadać, dobrze rozumiem? No dobra, trza uważnie przepatrzeć obóz, oszacować ich siły i przemyśleć czy warto z nimi trzymać, a i jakoś tego elfa trza się pozbyć, może by go tak w bramie jak się nie będzie mógł zanadto odwrócić pomacać toporem po plecach
Techniczny
Jeśli Arstanowi uda się tak zająć miejsce w szyku, że da radę dziabnąć elfa to atakuje, jeśli oczywiście inni są w takiej odległości, że nie zdołają go powstrzymać, jeśli jedna po rozejrzeniu się nie ma 100% szans na ubicie elfa to czeka do zmroku, bo ma plan B ;D
-
Kersijana
Czy nie są urocze? z lekkim chichotem zapytała królową... Jak trzy siostry.... No wprawdzie nagie ale co tam.... tak podobno najlepiej się śpi....
Mam nadzieję że Catherine wyzdrowieje szybko....
-
Erilla
Rozluźniłam mięśnie i zarzuciłam z powrotem łuk na plecy. Uff... no dobrze, może byłam dla niej trochę za ostra, ale to miejsce nie działało na mnie dobrze.
Podeszłam do mojego wierzchowca i wskoczyłam na niego. Musiałam pobyć sama. Ruszyłam w stronę wyjścia z obozu, pragnąc popędzić na oślep przed siebie i, jeśli szczęście dopisze, znaleźć jakieś małe jeziorko w którym mogłabym się wykąpać w końcu.