-
Charles de Tournemire
Wstał i odparł Katarinie - Ano należałoby... - zaś na słowa Spytka oburzył się w duchu, złączył ręce, nachylił głowę i zaczął zmawiać do Boga Ojca krótką modlitwę, w języku łacińskim:
Zmiłuj się nad nim nad nim, Boże, w swojej łaskawości
w ogromie swego miłosierdzia wymaż jego nieprawość
obmyj go zupełnie z jego winy
i oczyść go z grzechu swego
...po czym wsiadł na konia i podążył za Katariną. Zgodził się całkowicie z lazarytą w duchu.
-
Spytko po łacinie
Pytałaś się mnie Katarino za kogo Cię mam. Miałem za urodziwą krajankę, życzliwą mym względom. Wiem, myliłem się, bywa. Powiedz jednak szczerze, za kogo Ty się masz, skoroś takim oburzeniem zareagowała po słowach, które do Suriji rzekłaś, gdy okazało się, że to o Twe wdzięki chodzi. Winnaś Jej przeprosiny, skoroś uważasz się za lepszą.
-
Surija po łacinie
Nie zależy Mi na przeprosinach, zwłaszcza wymuszonych, chciałam ino uprzedzić o tym co się dzieje coby jedna niewiasta drugą wsparła ostrzeżeniem, może i poradą w tym świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ale widać niepotrzebnie się wtrącałam, bo raczej wroga Sobie uczyniłam niźli wdzięczna osobę, bywa; starczy, że w drogę Sobie wchodzić nie będziemy, bo raczej się nie polubimy zakończyła tyradę
-
Katarina
I tak też najlepiej będzie. Twa szczerość nic nie znaczy ponad to, że fałszywa może być. Znam Cię parę dni a nie raz patrzyłaś z pogardą na mnie. Nie ukrywam że i ja nie darzę cię przyjaźnią Ale wrogiem też nie jestem. Propozycję mam by dać sobie na wstrzymanie i jak prawisz w drogę sobie nie wchodzić.
A Co do przeprosin To Bożogrobiec ma rację, należą Ci się ode mnie.
(polski) Gruchaliście sobie tom myślała ze o jej zad chodzi.... Powiedziała to w trakcie wskakiwania na klacz. Nie bocz się na mnie bo nie czuję winy. Jesli bedziesz chciał jeszcze porozmawiać to bronić nie będę ale jak ochłoniemy bo teraz do niczego dobrego to doprowadzić nie może..
-
Charles de Tournemire
... jego. Przepraszam Panie za tą pomyłkę, boś tyś najdoskonalszy, a my tylko marnym prochem... - poprawił się w myślach po chwili zauważając, że zrobił błąd przy modlitwie.
-
Zaaferowani wszelakimi sprawami jakoby zapomnieliście o konstablu i o tym, że czas ucieka. Wtem zagrzmiał róg wojenny, jak się okazało należący do barona, który w niego dmie. Widać jakowyś tuman kurzu chyba! Naprzód, może to konstabl! Wykrzyczał, gdy skończył dąć, po czym puścił swego konia galopem w stronę unoszącego się kurzu, zapewne za sprawą końskich kopyt.
Rzeczywiście widać niewielki obłok w oddali... Ale odległość jest spora.
-
Surija
Szybko podążyła do Elili i dosiadła klaczy, podrywając ją do szybkiego biegu coby w tyle nie zostać
-
Charles de Tournemire
...albo co gorsza saraceni - pomyślał mając jednak złe przeczucie co tam mogą i ruszył za baronem trzymając się blisko jego ludzi.
-
Spytko.
Wydobył włócznię i ruszył cwałem ku spotkaniu. Kurz bowiem większą ilość jeźdźców mógł zwiastować, w tych stronach raczej im wrogich.
-
Katarina
Usłyszawszy odgłos rogu ruszyła galopem. Gdy zrównała się z księdzem. Pamiętam ojcze prośbę Sir Georga by szarżą na wroga nie iść. Choć nie wiadomo kto z kurzu się wyłoni. Jesli okazję będziesz miał to zamień twego konia na Araba jakiegoś bo czasem ino ucieczka pozostanie a na tych diabłach większe szanse są...Starała się by zobaczył jej uprzejmy i szczery uśmiech.