Techniczny:
Lwu zdechł całkowicie komp. Poprosił mnie, bym Wam przekazał, że przerwa w przygodzie może nawet trwać nawet do 2 tygodni...
Wersja do druku
Techniczny:
Lwu zdechł całkowicie komp. Poprosił mnie, bym Wam przekazał, że przerwa w przygodzie może nawet trwać nawet do 2 tygodni...
W Botron nie ma prawie rycerstwa, jest tylko kilka setek zbrojnych, a nawet połowy tamtejszy pan na pewno nie wyśle ku Trypolisowi. Jedyna nadzieja w królu, w Jerozolimie jest wielu rycerzy, którzy w około cztery dni dotrą do Trypolisu, gdyby wyruszyć zdecydowali. Nie wiem tylko, czy Baldwin zaryzykuje wysłanie konnych do hrabstwa, gdy granica z Ajjubidami na południu wręcz płonie... Odrzekła pani de Montmirail, dodając zaraz - kolejne dwa dni zajmie nam dotarcie do świętego miasta stąd, nie możemy cwałować bo Charlotte tego już nie wytrzyma...
Ja sobie dam radę kochana, nie ryzykujcie dla mnie! Wtrąciła się natychmiast panienka de Moulins.
Robert
Westchnął ciężko po czym powiedział - I co tu począć? Wychodzi na to że Hrabia na siebie jest zdany.....- i dodał kwaśno a choć mówił o Charlotte to patrzył na Agnes - a Ty Pani kogoś mi przypominasz swym zachowaniem......
Bertrand
Cóż za problem, odprowadźmy pierwej panią Charlotte do Botron, a stamtąd ruszajmy bez niej do Jeruzalem.
Agnes domyśliła się o co chodzi Robertowi, toteż uśmiechnęła się lekko. Charlotte zaś spytała - kogo, panie? I nie ma mowy byście mnie zostawili! Wsiądę na konia Agnes, będę się jej trzymać i nie spowolnię wam jazdy!
Bertrand
Uparta jak swoja szwagierka. Wierzchowiec dwoma osobami obciążony szybciej się zmęczy i zaiste spowolni jazdę pani.
Robert
Również się uśmiechnął mimo trudnej sytuacji w jakiej się znajdowali po czym powiedziałpoważnym głosem - Wielceście osłabiona Pani,jeszcze z siodła w czasie jazdy spadniesz i cóż wtedy będzie?
Poirytowana Charlotte wstała i nerwowym krokiem odeszła do swego konia, głaszcząc go oraz tuląc się do niego. Po chwili wykrzyczała do was - jak spadnę, to najwyżej złamię sobie nogę! Albo rękę! Skoro taka wola Boga, to czemu mam się wzbraniać?
Agnes oparła głowę na swych kolanach wciąż siedząc, dostrzegliście wtem ranę na jej ramieniu, krwawiącą. Od razu przypomnieliście sobie, że została draśnięta strzałą wypuszczoną przez trypolitańskiego łucznika. Dotychczas nie zauważyliście jej, bowiem Charlotte tuliła się prawie cały czas do swej szwagierki.
Adriano
Przez to całe zamieszanie zapomnieliśmy że zostałaś trafiona strzałą pani. Ta rana Jesteś pewna pani że wytrzymasz całą drogę?
Bertrand
Rzucił groźne spojrzenie Adrianowi Zamiast pytać czy pani wytrzyma to byś pomógł. Dajcie jakichś materiałów na bandaż migiem! Bertrand stara się przemyć i opatrzeć ranę.