Malacath:
W dupę se to wsadź - wyrwał mu z łap ten worek i rzucił gdzieś niedaleko jego stołu... Byleby nie komuś pod nogi, nie w mordę i tak dalej. Chce spokojnie zjeść w tej karczmie i w końcu iść spać - To tyle? No...
Wersja do druku
Malacath:
W dupę se to wsadź - wyrwał mu z łap ten worek i rzucił gdzieś niedaleko jego stołu... Byleby nie komuś pod nogi, nie w mordę i tak dalej. Chce spokojnie zjeść w tej karczmie i w końcu iść spać - To tyle? No...
Arstan:
Dobrze rozumiesz... Odparł Archibald, po czym wyjął swój róg i potężnie w niego zadął. Co do Twoich planów, niestety, nie miałbyś szans dorwać Noldora tak, by go zaskoczyć. Ten bowiem wygląda na czujnego, a i Gryfy zaraz by dostrzegli, że kombinujesz. Wjechaliście do obozu, ujrzałeś wielu rycerzy i zbrojnych Gryfa, wszelakich awanturników, wojowników, kobiety i dzieci... Jak nie masz namiotu, to masz wybór, spać pod gołym niebem albo poprosić kogoś, by dzielił z tobą swój - rzucił czerwonooki rycerz. W międzyczasie ujrzałeś jakąś wojowniczkę na koniu... (Erilla)
Erilla:
Ujrzałaś kilkunastu rycerzy Gryfa prowadzących zniewolonych zakonników Lwa. Z nimi jest też rycerz Hebanowej Rękawicy, wrogi Noldorom oraz Twemu zakonowi... (Arstan).
Kersijana:
Nagle usłyszałyście róg wojenny... Trzy dziewczyny natychmiast się zbudziły.
Catherine:
Obudził Cię dźwięk rogu wojennego, tak jak i Adelę oraz Beatrice, wciąż w Ciebie wtulone. Zauważyłaś, że w namiocie są Lothiriel z Kersijaną...
Malacath:
Panienka Rita wspominała tylko panie, że pamięta o tym, iż oddałeś swój miecz w jej usługi... I to wszystko, miłego dnia! Powiedział posłaniec i szybko wyszedł.
Catherine
Tylko jęknęła nie mając siły by się poruszyć,nie powitała także ich gości ani nie zareagowała w żaden widoczny sposób na dźwięk rogu.... - Cholera wyspać się nie dadzą....,a ja się czuję coraz gorzej....
Arstan
Dostrzegłszy wojowniczkę Srebrnej Mgły O jeszcze takiej tu brakowało Co do noclegu to może jakaś niewiasta mnie do namiotu zaprosi hehe, jakoś dam se radę, ino pytanie mam, bo trochę dziś mnie i poharatali i poobijali, pasowałoby choć rany przemyć, znajdę to jakąś strugę w pobliżu lub coś?
Kersijana
Zaskoczona dźwiękiem rogu, spojrzała zdziwiona na królową.... Tak jakby ta kobieta miała o wszystkim wiedzieć....
Catherine, Kersijana:
Archibald wrócił, to jego róg - stwierdziła Lothiriel, mówiąc zaraz - a właśnie! Miałam ci Kersijano przedstawić moją córeczkę. To Beatrice, córciu, to Kersijana, córka Jany, o której ci niegdyś opowiadałam... Królewna usiadła okrywając się kołdrą. Och, jestem zaszczycona, witaj - rzekła do Noldorki z uśmiechem.
Adela tymczasem szepnęła do Catherine - jak się czujesz siostrzyczko?
Malacath:
Kurwa Twoja mać! Pierdolcie się... Gdzie mój łuk?! Zaraz ty przekażesz wiadomość temu staremu pojebowi i tej "pannie" co o tym myślę - pędem to wziął swój łuk, sakwę oraz kołczan i postanowił pójść za posłańcem... Gdy tylko wyjdzie z karczmy i nie widzi żadnych straży i gapiów strzela mu w dupę i jak gdyby nic wywala ten worek i wraca na swoje miejsce... A jeżeli to są to się wymyśli co innego na poczekaniu. Daje na szybko znać karczmarzowi, że zaraz wraca.
Erilla
Oho, robi się coraz ciekawiej, pomyślałam przyglądając się rycerzowi Hebanowej Rękawicy. Stuknęłam piętami wierzchowca i ruszyłam w jego stronę oraz będącego obok niego rycerza Gryfa z czerwonymi oczami, który najwyraźniej przewodził oddziałowi. Ciekawa byłam w jaki sposób trafił tu jeden z Hebanowych Rękawic.
Catherine
Nie tak źle Adele,nie tak źle.... - powiedziała słabym głosem nie chcąc jej bardziej przejmować swoim stanem....,no i leczenie i bliskość ze strony Lothiriel wciąż jej się nie uśmiechały a była pewna że na wieść o jej złym stanie nie wyjdzie z namiotu za żadne skarby....
Malacath:
Udało Ci się trafić posłańca prosto w rzyć... Ten jęknął i padł na kolana, łapiąc strzałę dłońmi. Gdy wróciłeś do karczmy, usłyszałeś krzyk z zewnątrz - straże! Straże! Zostałem zaatakowany, arghh moja du... Ajajajj...