-
Veronika
Bez słowa i z ponurą miną weszła do karczmy tłukąc się swą zbroją. Usiadła na stołku głowę opierając o dłoń. Zamówiła jakąś tanią zupę, a nie mogąc już patrzeć na alkohol popiła śniadanie wielką szklanicą wody. Myśli nie układały się w głowie więc z trudem słuchała rozmów towarzyszy przyglądając się im spod złotej grzywki.
-
Mehir
Co się stało? Nagle nic nie czuję... dziwne... mniejsza z tym! Cokolwiek nie zrobimy musimy to zrobić z hukiem, dawno nic się nie działo.
-
Kielon
To może tak Szanowny Ageerze, wybacz zamieszanie które wywołaliśmy odbijając Królowa, ale przybyliśmy do Waszego kraju z niezwykle ważną misją i nijak nie mogliśmy dopuścić do złożenia Władczyni w ofierze. Pragniemy się z Tobą spotkać na neutralny gruncie i przeprosić za nagły atak oraz porozmawiać na inne tematy jeśli oczywiście zechcesz. Co powiecie na taki list hehe
-
Veronika
Lepiej od razu pójść do tego dziada z wizytą. Po co to bawić się w listy i podchody.
-
Kielon
Tylko może mu z marszu "ty dziadu" nie rzucajmy w twarz haha
-
Haakon:
Ja bym to trochę zmienił na coś takiego: "Szanowny Ageerze, wybacz nam zamieszanie, które wywołaliśmy odbijając Królowe Tanadę, lecz nie mogliśmy pozwolić na jej śmierć. Pragniemy jednak pozostać w neutralnych stosunkach z tobą, oraz jesteśmy nastawieni na inne pertraktacje między nami. Mamy nadzieję, iż naszą propozycję rozejmu rozpatrzysz pozytywnie." I jeszcze jakiś podpis napisać na koniec i można wysyłać. I nie ma co iść od razu, nie wiadomo co kombinuje. Na razie udajmy, że jesteśmy neutralni i zbadajmy sprawę królowej dokładnie oraz co kombinuje ten dziad. Żadnej stronie nie możemy tu na razie ufać.
-
Agnus:
Może dodać jeszcze, że tak samo jak On chcemy dopaść zabójcę Amboula? Veroniko, nie wiemy czy On nie stoi za tym zamachem...
-
Kielon
To piszcie ten list, bo pewno Ageer krasnoludzkiego nie zna, potem znajdźmy Hasana i pokręćmy się po pałacu
-
Vira
Ja znam ich język, dajcie jakieś pióro i papier.
-
Karczma Na końcu świata
Dobre śniadanie od 2 orenów wzwyż.
Sobie walczycie z kacem, dostajecie koszyk od obsługi, ktoś Wam dostarczył prezent.
Ktoś zagląda do środka koszyka?