-
Aurelia
Jeśli o mnie chodzi to możemy....- odparła dość chłodno opierając się na Aldzie i patrząc na niego przenikliwie - O co mu chodzi? Najpierw ignoruje teraz chce rozmawiać?Dobrze że się powstrzymałam od ironii,nikomu to by nie było potrzebne....
-
Alda
Ta... Powiedziała krótko spoglądając na niego ponuro spode grzywki.
-
Dagoth:
W pierwszym momencie poczuł się niepewnie, gdy nagle obrazy jakieś rzezi zaczęły pojawiać mu się przed oczyma. Gdy się skończyły i gruby wyjaśnił im wszystko, ochłonął. Kapłan był przyzwyczajony do takich widoków jak te z wizji i dobrze wiedział, do czego pomiotniki są zdolne i co robią ze swoimi ofiarami...
-
Morghar
Odszedł z nimi kawałek dalej. A więc... Życie jest zbyt krótkie, żeby się na siebie gniewać. Słabo zaczęliśmy naszą znajomość. Akceptuję Waszą miłość - Ni chuja. - i rozumiem, że czasem trudno się... opanować. Byłem dzisiaj rano trochę niewyspany, zazwyczaj potrzebuję dużo snu, więc stałem się wredniejszy niż zwykle, a całą winę za to zrzuciłem na Waszą dwójkę. Nie powinienem jednak tak się zachować pomimo tego, więc przepraszam Was za to. Nie musimy być od razu przyjaciółmi, ale chciałbym po prostu zaprzestać tego sporu. I jestem Morghar. Ostatnim zdaniem zwrócił się głównie do Aurelii. Był śmiertelnie poważny i wyglądał na zawstydzonego swym haniebnym zachowaniem.
-
Alda
Chuj mnie obchodzi, czy akceptujesz, czy nie pierdolcu - skomentowała w myślach, nic nie mówiąc na głos ze względu na Aurelię... Skinęła tylko jeźdźcowi głową.
-
Aurelia
Westchnęła ciężko jednak odparła łagodnie - Cieszę się Morgharze....ale musisz zrozumieć że żadna z nas nie porzuci drugiej dlatego bo komuś się nie podoba że jesteśmy razem....a i czasem będziemy pewnie dawały wyraz naszej miłości w....inny sposób....I wierz mi że naprawdę nie myślałyśmy wczorajszej nocy o tym by zrobić komukolwiek na złość czy żeby celowo nie dawać Wam spać....,w każdym razie mam nadzieję że to ostatni raz kiedy rozmawiamy z Tobą na temat naszego związku.....
-
Morghar
Wiem, rozumiem to wszystko. I tak jak już mówiłem, nie mam nic przeciwko Waszemu związkowi, tylko to okazywanie miłości, jeśli dałoby się troszeczkę ciszej, albo chociaż nie jak wszyscy śpią. No cóż, dziękuję, że w ogóle chciałyście mnie wysłuchać. Zawrócił konia i wrócił do pozostałych. Pojebało mnie do reszty. Ale czego się nie robi dla dobrej kimy w nocy.
-
Alda
Na pewno cię bolą stopy, plecy i ramiona, prawda? Niech nastanie wreszcie wieczór... Szepnęła Aurelii na ucho, calując ją potem w nie.
-
Aurelia
Zaśmiała się radośnie - Bolą,Ciebie na pewno też hihi - Po co był ten komentarz? Idiota,on też jest cicho jak uprawia seks? Ehh....,może pójdę z Aldą nieco poza obóz....może....ale na pewno nie dla niego
-
Alda
Ucałowała ją w kark i w szyję nie przestając jej do siebie tulić... Ruszyła jednak z powrotem do reszty, czując że to nie czas na to... O kurwa, jeszcze nie robiłam tego w siodle.