Techniczny
Zedytowałem
Wersja do druku
Techniczny
Zedytowałem
Konstabl pozdrowił was gestem swej opatulonej w białą, zakrwawioną rękawicę dłoni. Mój miecz nie diabeł, a sam Bóg prowadził i prowadzi odkąd pierwszy raz go uniosłem - rzekł po łacinie, patrząc na was, zdaje się że tylko niezłomna wola i siła trzymają go w siodle. Choć ze wszystkich sił skrywa swe cierpienie, to widać iż trapi go ono wielce... Kazałem wam do Blanchegarde ruszać, po obecności pana Rogera wnioskuję iż to spełniliście... Ale juz wykonać powierzone zadanie nie spieszno wam? Spytał hardym głosem, zerkając też w międzyczasie na Suriję, już bez żadnej surowości w oczach.
Surija
Zadanie zamierzaliśmy wykonać po odnalezieniu Ciebie Panie, a teraz pozwól się opatrzyć
Spytko po łacinie
Nie dane mi było od Waści poznać szczegółów powierzonego zadania.
Tomasz po łacinie
Słusznie Spytko prawi mości konstablu rzeknijcie co mamy czynić i czy z nami ruszycie?
Jutro będę po 16 kilka godzin potem dopiero w niedzielę po południu będę.
Katarina
Widząc jak odzyskał spokój na widok Suriji, spuściła wzrok.
To nie pierwszy raz chyba jak ona działa na niego. Widać ma słabość do niej. Ale faktem jest, ze urodziwa.... Ja przy niej jak kocmołuch wyglądam
Odjechała kawałek od grupy by popatrzeć czy nikt przypadkiem jeszcze nie ścigał konstabla.
Panno Katarino! Pragnę byś i ty me słowa słyszała więc wróć, proszę - rzekł konstabl w stronę odjeżdżającej głosem spokojnym oraz w miarę miłym zarazem, po czym dodał - sprawa durnego przyjaciela wielkiego mistrza zeszła na dalszy plan, wobec tego że książę jawnie zdrady się dopuścił i ubić nas chciał. Bez względu na kłamstwo, jakim go uraczyliście to nie są jego ziemie, by mógł sądzić i na śmierć was skazywać. Zatem celem naszym winna Jerozolima być teraz, by królowi wyjaśnić wszystko oraz zdradę de Chatillonowi udowodnić. Jednakoż młody król może nie dać nam wiary... A wtedy wszystko na marne pójdzie. Nie boję się śmierci, ale ścięty katowskim mieczem być nie zamierzam, bo przeklęty Reynald pozbyć się swych wrogów usiłuje by jeszcze większy wpływ na Baldwina mieć. Co zatem proponujecie? Możemy do Jerozolimy ruszać, alibo księciu dać się we znaki tak że popamięta nas aż po grób... Zacisnął zęby ze złości, jego ton znów jednak złagodniał gdy przypomniał sobie o słowach Suriji, chcącej go opatrzyć, odparł wtem - nie pozwolę ci ryzykować, klecha się tym zajmie.
Spytko po lacinie
Wolał bym by popamiętał, tym bardziej iże z mej strony nie był to łeż całkowity. Król wyjaśnił mi co prawda, że to misja Wielkigo Mistrza Zakonu Lazaratów, ale sam mnie na nią wysłał do Waści ku pomocy w jej wypełnieniu. Uczynię zatem co uradzicie, jam z pustymi rękoma przed obliczem króla stawić się nie mogę. Skrzywił się, splunął siarczyście w bok i pochylił się w siodle. Złapał za drzewce włóczni i wyciągnął ją z powalonego, dla pewności najpierw obracając grot w ranie.
Zatem jeden rycerz o wojowniczym nastawieniu już przy mym boku się znajdzie, powiem wprost, zamierzam dorwać de Chatillona jak będzie wracał do Kerak i zarżnąć go niczym psa, każdego kto mi w tym pomoże powitam jak brata! Wykrzyczał wyraźnie podniecony na tą myśl konstabl. Kto z was jeszcze?
Spytko po lacinie
Mości baronie, nie miałbyś może pokrowca na tarczę? Król się wściec może, jak dojdą go słuchy, iże Bożogorbiec ubił mu następnego rycerza rzekł odpinając pelerynę i pieczołowicie ją składając.