Adriano
Po oddaniu konia pod opiekę stajennym ruszył za Robertem by także coś zamówić.
Wersja do druku
Adriano
Po oddaniu konia pod opiekę stajennym ruszył za Robertem by także coś zamówić.
Gunter
Wreszcie cosik lepszego ruszył do karczmarza.
Mitrydates
Oddał konia pod opiekę i podążył za resztą do karczmarza.
Filip:
Saraceńscy zabójcy, fanatycy jakich mało. Z tego co wiem, ostatnio zawarli rozejm z Saladynem by walczyć z nami - odrzekł Oswald. Biegli w atakach z ukrycia, na równych warunkach zaś rycerzowi nie dostoją, raz nawet żem widział jak jednego sierżant na włócznię nabił ha!
Reszta:
Weszliście do karczmy a waszym oczom ukazało się jej bardzo zadbane wnętrze. Prawdę Agnes rzekła, iż to zajazd dla rycerzy tylko, bowiem tylko ludzi tego stanu tu widzicie. Większość jest spokojna, dwóch tylko sie ze sobą kłóci, wyglądają jakby zaraz mieli się na siebie rzucić. Reszta spogląda na nich zza swych kufli. Zaraz też dołączyła do was Agnes zamawiając sobie dzban przedniego wina.
Robert
Karczmarzu kielich wina i jakieś porządne jadło - powiedział po czym zajął miejsce za stołem i począł obserwować z ciekawością dwóch rycerzy chcących się rzucić sobie do gardeł
Bertrand
Oddał konia stajennym, udał się do karczmy, podszedł do szynkwasu i rzekł Dla mnie piwo. po czym zajął miejsce przy stole.
Gunter
Piwa i ciepłej strawy. Rzekł po czym usiadł przy stole.
Karczmarz wnet przyniósł to, co zamówiliście. Zapach przedniej strawy aż unosi się w powietrzu, pobudzając wasz apetyt. Robert musi zapłacić 30 srebrnych monet, Bertrand 5 miedzianych a Gunter 50 miedzianych. Dwaj rycerze dalej się kłócą, a Agnes pije wino w zastraszającym tempie. Oj chyba jednak sami będziecie musieli szukać płatnerza...
Bertrand
Przechylił kufel i wypił całość jednym susem po czym zwrócił się do karczmarza Jeszcze raz to samo. I może do tego jakowyś udziec i pajdę chleba.
Robert
Delektował się winem i powoli spożywał posiłek,tego mu było trzeba po długiej podróży i rozbiciu się tym przeklętym statkiem,popatrzył po towarzyszach i pomyślał - Ehh,jeszcze los mnie pokarał taką bandą durniów,na szczęście ten mięczak gdzieś się zgubił