-
Regina
Może masz rację... Może.... Odpowiedziała łagodnie dziesiętnikowi, obracając się jednocześnie w kierunku Strażnika Psów i kiwając mu na znak że zrozumiała ..... Nie pasuje?..... Bo co? bo mordy już nie jednemu obiłam? psia mać.... Kobieta w Straży Górskiej im się nie podoba....Ale w myślach była wściekła.. zresztą jak zawsze gdy ktoś, nawet mimochodem podważał jej bycie w śród nich....
Zobaczymy co Tatulek ma do powiedzenia.... Oddaliła się energicznym krokiem do ojca....
-
Rehlynn
Natychmiast rzucił się by pomóc Elzie i sprawdzić czy nic jej nie jest. Próbuje ją ocucić cicho do niej mówi Elso, już nie ma się czego bać. Jesteś bezpieczna. Jeśli nie reaguje dotyka ją za bark i lekko lecz stanowczo ją potrząsa. A tamta ocaliła Elsę, ale co robi, czeka na coś albo kogoś? Ten mówił coś o ojcu Elsy, ech nie tylko takie gierki u mnie się toczą.
-
Maikh
Głupie zwierzę, pewno przestraszyło się nas tak samo mocno, jak ta chabeta jego. Lepiej jednak, że to zwierzę a nie ludzie. Tak blisko Starego Meekhanu chyba już koczowników nie spotkamy, robię się przewrażliwiony na starość.
-
Dagoth:
Kapłan nie uzyskawszy odpowiedzi podszedł do kupca i rzucił do niego - No to chyba po wszystkim. Zbierajmy się i ruszajmy w drogę. Zjemy trochę później jak się oddalimy od tego miejsca. Może ten czarownik zostawi nas teraz w spokoju... A jeśli nie to już się tym zajmę - po czym bez czekania na odpowiedź schował swój miecz ruszył pakować swoje rzeczy.
-
Morghar
Nosz ja pier... Dobrze że nie rozkazali tego jak już bym zbroję zdjął, a miałem tako zamiar. Kurwa zaraz pewno znowu się rozkazy zmienią i człowiek w końcu zgłupieje. machnął ręką i udał się do swojej kwatery by zabrać resztę ekwipunku, potem odebrał swego ogiera ze stajni i stawił się na dziedzińcu czekając na wymarsz.
-
Alda
Gniew nie jest dobrym doradcą, strzały poszybowały w niebo po czym z cichym pluskiem znikły w toni, wracając do brzegu jednak natknęłaś nie na małże, ciekawe czy da się je zjeść??
Aurelia
Goście widząc Twą minę omijają ławę przy której siedzisz szerokim łukiem, dziewka kuchenna przyniosła Ci posiłek, jakiś gulasz, kilka pajd chleba i kufel piwa
Regina
Podeszłaś do Onufrego, ten spokojnie chwilę popatrzył na horyzont rozmyślając po czym nagle wypalił To nasz ostatni wspólny patrol, jeszcze w twierdzy odwiedził mnie pewien stary znajomy, poprosił mnie o przysługę, a konkretnie o dobrego tropiciela, gdy wrócimy do Belenden wyjaśnię Ci wszystko
Rehlynn
Dziewczynka widząc jak cucisz ukochaną podeszła bliżej i wyciągnęła dłoń Srebrnika, za srebrnika uzdrowiciel powinien przyjść
Maikh
Jakby na przekór Twym rozmyślaniom świstak znów dumnie ogłosił swą obecność Wszechrzeczy, pewnie zaczął okres godowy, nic to niedługo ruszycie pozostawiając go w tyle. Właśnie to niedługo może się zmienić w długo, jeśli kupiec nadal będzie tak nieporadnie naprawiał uprząż
Dagoth
Kupiec otrząsnął się jakby właśnie wynurzył się po nurkowaniu Co to było? wystękał
Morghar
Rozkaz się nie zmienił, karne szeregi trzech pułków jazdy zaczynają opuszczać fort, w powietrzu czuć podniecenie, ale i lęk przed nieznanym, Andrun podjechał do Ciebie strzemię w strzemię No to mamy szansę zyskać chwałę hehe
-
Maikh
Raz Ci się upiekło, ale skoroś tak durny, że miast się schować znów się drzesz, to przekonamy się czy Twa nora dłuższa od mego yphyru warknął podchodząc do zwierzaka i dobywając miecza.
-
Dagoth:
Wilki kontrolowane przez jakiegoś czarownika. Chyba miałeś szczęście panie, że mnie napotkałeś. No nic to. Pomóc ci to z tym pakowaniem się?
-
Alda
Na brzegu zeskoczyła z rumaka i uklękła przy małżach, biorąc jedną z nich w dłonie. Nie... Nie mam sumienia, nie mogę tego zabić... Wyjąkała i nazbierała kilka z nich, wsadzając je do sakwy z zamiarem zjedzenia, gdy głód stanie się nie do zniesienia a wszystkie zapasy wyczerpią. Zdjęła hełm i otarła czoło z potu, rozdrażniona. Asander, pij, bo nie wiadomo kiedy będziesz miał okazję - rzekła napełniając bukłaki wodą do pełna. Po tym zaczęła myć swe włosy dokładnie. Jebany piasek... Potem znowu jakiś kutas mi powie, że nie wyglądam jak kobieta, bo piach we włosach. Sam sobie chuju zobacz, jak to jest tyle czasu na szlaku. Gdy skończyła zdjęła buty i wymoczyła sobie w wodzie stopy, odprężając się... Jednocześnie baczyła na kaczki, czy aby nie wracają...
-
Aurelia
Dziękuję.... - powiedziała do niej,pozwalając sobie na słaby uśmiech,westchnęła ciężko i zabrała się za posiłek, w jego trakcie mimowolnie popłynęło jej po policzkach kilka łez bo zdała sobie sprawę że tak naprawdę nie ma w tej chwili nikogo bliskiego....- Wszyscy odeszli,czemu tych którzy mnie kochają spotyka taki straszny los....,tylko Lisiczka mi została,tylko ona....