http://img697.imageshack.us/img697/9281/medievaljag.png
Takie cus mi sie trafilo jak gralem Francją :lol:
Wersja do druku
http://img697.imageshack.us/img697/9281/medievaljag.png
Takie cus mi sie trafilo jak gralem Francją :lol:
Może nie jest to nic szczególnego, ale książę Węgier kazał mi zabić ich własnego Króla O_o I to nie raz. Jak olałem zadanie to zaproponował mi to powtórnie... Dla mnie to było dziwne :D Kto normalny prosi inny kraj o wyeliminowanie swojego króla? xD
Łaknący władzy książę :p
To normalne w grze ;)
Mialem podobna sytuacje ale o przysluge poprosil mnie jakis...Mongol :shock: .Byla to juz dosc zaawansowana rozgrywka i Mongolowie mieli juz caly Bliski Wschod w swym wladaniu ;)
P.S.I bez tego na ich terrytorium az sie roilo od moich szpiegow,sabotazystow oraz skrytobojcow :lol: :twisted: :evil:
Zobaczyłem sobie w "staty" heretyka-wróg herezji.
Jak najbardziej, ale nie tylko w grze. W realu takich przypadków było na kopy. :DCytat:
Zamieszczone przez Soul of Night
Mi się raz zdarzyło grając Polską oblegałem ostatnie miasto Mediolańczyków właśnie Mediolan i po zwycięskiej bitwie miałem sporo jeńców i króla też złapanego za okup mogłem dostać ok 10-12 k wybrałem opcje okupu (co rzadko robię) oni zapłacili po czym ich frakcja przestała istnieć istna bajka , a tak z innej beczki czy mieliście inne opisy waszych dokonań w kampaniach kingdoms na zakończenie kampanii niż typu : Byłeś okrutnym władcą , głowy twoich przeciwników dumnie zdobią zamkowe mury itp. ... Tak się domyślam że w innym przypadku trzeba byłoby jeńców wypuszczać za każdym razem miast nie plądrować ani eksterminować jedynie okupacja no i poziom podatków na normal albo small poziomie co znacznie wydłużyłoby całą kampanie
Gram sobie HRE grzecznie i nie starajac sie nikomu nie zawadzac :D Lecz Mediolan tradycyjnie bez wypowiedzenia wojny mnie zaatakowal.No i doszlo do bitwy rzecz jasna :evil:
Problem w tym ze w ich armii bylo 5 Generalow z Doza(czy jak to ich zwa) na czele :shock: ...bitwe wygralem a Mediolan...przestal istniec :mrgreen: :lol: bo nastepcow zadnych nie bylo :mrgreen: .No to hop na Rebeliantow ku chwale Cesarza ;)
Pykam sobie Anglikami i taką przygodę mam z Portugalią.
Dysponując potęgą największą, oraz bogactwem niezmierzonym, dożyłem desantu 4 jednostek piechoty i jednego generała w okolicy Caernarvon. Już wtedy Portugalia straciła na rzecz Francji Pamplone i mieli jedynie Lisbonę. Nic to. Wpływali dostawali łupnia, i wracali z uporem maniaka. Na ich szczęście moje armie związane były obroną granic przed Niemcami i Francją, które to sojusze złamały i wtargneły na me ziemie. I nagle Portugalia pokój zaproponowała. Niewielkiego focha miałem to opłaty manipulacyjnej zażądałem - ledwie 500florenów całych, nieoberżniętych. Zapłacili i dwie tury później chyba po nie wrócili, ale że nikogo w twierdzy nie było chętnego do rozmowy, to stali pod wrotami i jakimś patykiem na kółkach pukali. W końcu odstąpili od wizyty. Zmokli przy tym od deszczu brzeszczotów i bełtów że większość z nich na jakąś odmianę grypy, która organizm dziurawi na wskroś, padła.
Jednak nie zrozumieli prostych komunikatów bo regularnie nawiedzać mnie zaczęli w grupkach niewielkich.
Dyplomatę z Portugalii z nadzieją powitałem, i aż brodę swą oplułem, bom akurat przy obiedzie był, gdym żądania usłyszał. Wstrzymają ogień gdy dam im, psubratom, 3600 florenów. Myśląc, że po tak długiej podróży szlachcic ów pomieszania zmysłów dostał, zaproponowałem mu za trudy jego- pokój, bezinteresowny. Niech świat się dowie, żem nie mściwy i pokój miłujący. W odpowiedzi jenom obelgi dostał i tylko zad konia pierzchającego Dyplomaty jeszcze z wieży oglądał.
Poczułem się jak legendarny wódz Polacy, którego państwo najechała malenka wyspa Piktu-Piktu
Dyplomata ten zhańbił mnie jeszcze dwukrotnie swymi propozycjami. Do trzech razy sztuka, pomyślałem - i niewygodnego Szlachetkę wraz z najgorszym wojskiem jakem miał do Portugalii żem posłał, z rewizytą i podziękowaniami za ostatnie ich życzenia ,jakich dostąpił z ust Dyplomaty.
I tak pieczenie dwie na jednym ogniu upiekłem. Nielojalny Generał poległ śmiercią bohaterską, Splądrowana Lisbona skarbiec mój zasiliła. Miasto splądrowane pozostawiłem same sobie, by świat widział żem nie zachłanny. A że przy tym ród Portugalskich władców wyginął? Cóż, zapewne Bóg tak chciał....