Baron podniósł brew i odparł - nie mam panie, swą tarczę przy rumaku trzymam zawsze, a herb dobrze widoczny hehe, a coś mi się widzi kawalerze Grobu Pańskiego, iż my teraz wyjęci spod prawa zostaniemy na czas jaki, a może i do spotkania z Panem.
Wersja do druku
Baron podniósł brew i odparł - nie mam panie, swą tarczę przy rumaku trzymam zawsze, a herb dobrze widoczny hehe, a coś mi się widzi kawalerze Grobu Pańskiego, iż my teraz wyjęci spod prawa zostaniemy na czas jaki, a może i do spotkania z Panem.
Spytko po lacinie
Spod prawa wyjęcie przeżyję, ale nie chcę zostać wykluczonym ze swego zakonu.
Katarina
Posłusznie zawróciła konia.
Słysząc ostatnie zdanie Bożogrobca uśmiechnęła się pod nosem. A to akurat nie byłoby takie najgorsze....pomyślała. Natomiast na głos już powiedziała.
Panie Spytko, tego akurat nikt by nie chciał. Starała się by głos jej brzmiał poważnie.
Po chwili zwróciła się w kierunku konstabla.
Jak już mówiłam Panie, macie mój łuk. Bo choć nie przybyłam tu by zdradę demaskować, a pokłon Nad Grobem Pańskim złożyć, to opaczność boska splotła nasze drogi i widać jakiś w tym cel musi być.
I tak do domu wracać nie mam za czym...
Surija
Ja co prawda w walce się nie wykaże, ale wspomóc Was mogę jakbyśmy na ten przykład jakowąś zasadzkę urządzać mieli. Bezbronna niewiasta jak nic innego potrafi uśpić czujność durnego żołdaka.
Katarina
O tak, pewnie mistrzynią jesteś w tym.
Tomasz
Mielim Kielicha Pańskiego ponoć szukać konstablu, jak rozumiem odkładamy to by Chatillona ubić pierwej? I ja z Wami wyruszę.
Spytko po polsku
Nie kielicha zapewne, a durnego przyjaciela wielkiego mistrza Waści zakonu, który tej ułudy szuka.
Zaiste, sprawa de Chatillona ważniejsza jest i więcej naszej uwagi wymaga, oaza jest niedaleko stąd, tam odpoczniemy i szybkim galopem jadąc dopadniemy księcia potem, gdy w nocy obozować będzie. A klecha opatrzy me rany... Odparł konstabl, po czym pognał konia do prędkiego chodu, za nim ruszyli też lazaryci, baron oraz farys.
Katarina
Ruszyła za nimi.....
Spytko po polsku
Zrównał klacz z wierzchowcem Katariny O czym Waćpanna rozmawiać chciała? Jam już ochłonął na tyle by spokojnie móc prawić.