-
Dan
Powód jest prosty,jest nam potrzebny żywy bo dzięki temu dostaniemy od Vatrasa więcej pieniędzy....,więc póki co zostaw tą łajzę w spokoju i pomóż mi go zanieść do miasta - powiedział kładąc mocno dłoń na patyku i powstrzymując pirata od dalszego wbijania go w głowę maga....
-
Edward
Musisz targać dziada za obydwie ręce po ziemi, ja kufer mam a zostawić go nie mogę - odparł Danowi.
-
Dan
Burknał coś pod nosem odbierając mu patyk i odrzucając go gdzieś daleko po czym złapał maga pod pachami i począł targać go po ziemi w stronę miasta...... - Ale potem robimy zmianę!
-
Edward
Jak tam chcesz hehe, choć ja proponowałbym pobawić się w "rzut łachmytą na odległość" - rzekł i wziął swój kufer, idąc w stronę miasta.
-
Dan i Edward:
Zrób to skoro tak bardzo pragniesz mej śmierci... No dalej. Ulżyj swej żądzy - odparł nader spokojnie Edwardowi, a Danowi splunął śliną zmieszaną z krwią w twarz...
Vito:
Dobra. To tyle? Jeśli tak to wracaj że do tego śledztwa. I zobacz przy okazji co tych dwoje tam wyrabia.
-
Edward
Mam lepszy pomysł - stwierdził podnosząc palec wskazujący w górę. Podszedł do maga ciągniętego przez Dana i docisnął mu butem męskość wraz z jajami do ziemi...
-
Vito
Tak jest. ukłonił się nieznacznie Wulfgarowi i poszedł do tego nieszczęsnego magazynu, mając nadzieję że spotka Falmira lub Rhena...
-
Dan
Ty bydlaku! - wykrzyczał ocierając twarz i upuszczając bezceremonialnie maga na ziemię,już się zamachnął by mu przyłożyć kiedy wziął głęboki wdech i powiedział do Edwara - Nie dajmy się sprowokować tej gnidzie.....,musimy swoje przecierpieć.....
-
Edward
Jak pocierpi to mu nie zaszkodzi hehehehe - odparł, ale przestał gnębić maga.
-
Dan i Edward:
Gdy tylko Edward przestał naciskać na krocze maga ten odetchnął z ulgą... i próbuje się przetoczyć w kierunku przepaści. Najwyraźniej nie ma zamiaru przyjść do miasta żywy.