Catherine
Dobrze ale sama nie dam rady....I wiesz,sądzę że wcale nie jesteś taka zła.... - powiedziała cicho widząc że znów przez nią płakała....
Wersja do druku
Catherine
Dobrze ale sama nie dam rady....I wiesz,sądzę że wcale nie jesteś taka zła.... - powiedziała cicho widząc że znów przez nią płakała....
Arstan:
Hmm... A więc zawrzemy umowę, pierwszy raz na zasadzie poznania twych umiejętności darmowy. Każdy kolejny już płatny, chyba że dobrze się spiszesz, wtedy będziesz mógł liczyć na zniżki. Zgoda kochaniutki? Kobieta przyłożyła sobie dłoń do miejsca między swymi nogami wodząc po nim zmysłowo dłonią...
Catherine:
A ja sądzę, że musisz dużo odpoczywać, ani mi się waż ruszać dziś z posłania - odrzekła królowa i ułożyła Cię na plecach, następnie delikatnie usadziła i zaczęła wlewać napój do Twych ust...
Catherine
Wypiła posłusznie cały napój,który okazał się całkiem dobry w smaku i powiedziała wciąż cichym,przyjaznym głosem - Dziękuję....
Arstan
Czemu nie po czym złapał kobietę w ramiona, podniósł do góry i wniósł do namiotu
Techniczny
Tak jak wnosi się pannę młodą, a nie jak worek ziemniaków, żeby jasność była xD
Korzysta z krzepy i sprawności, uważnie obserwuje kobietę, żeby zauważyć co sprawia jej przyjemność
Kersijana
Widok obu rycerzy nie był dla niej zaskoczeniem ale ich uroda już i owszem. Po Nordolczyku mogła się jeszcze tego spodziewać, ale człowiek...
Królowa żałuje, że nie mogła przywitać osobiście, ale ważne sprawy ją zajęły... Uśmiechnęła się do obu panów... Wy panie to pewnie Jesteście Sir Archibald ukłoniła się uprzejmie. Podeszła trochę bliżej Ogiera Nordolczyka.... Głaszcząc go po nozdrzach i szyi. (nordolski) Tylko nieliczni mogą wiatr prześcignąć dosiadając tak wspaniałego rumaka... Rycerz Brzasku w tych stronach to tylko sławetny Elohir... Nie przestawała głaskać konia....
Techniczny
Obojętnie jak to brzmi, Elfka majstrując przy koniu Elohira, używa opieki nad zwierzętami. :P
Kersijana:
Czerwonooki rycerz zeskoczył ze swego rumaka i ukłonił Ci się, wysuwając dłoń w Twą stronę. W istocie, jam sir Archibald, wielki mistrz zakonu Gryfa. Z kim mam przyjemność, pani?
Rycerz Brzasku zaś z uwagą Ci się tylko przygląda, milcząc jak na razie... Widzisz jednak pewien błysk w jego oczach.
Catherine:
Lothiriel wzięła od Ciebie butelkę, a następnie ją odłożyła, siadając przy Tobie i głaszcząc delikatnie po włosach... Zaczęła przy tym śpiewać, pięknym, magicznym wręcz głosem, pozbawionym żadnego fałszu...
Nie bój się tej nocy
Nie zbłądzisz
Mimo opadłych cieni
Gwiazdy nadal znajdują drogę
Zbudzony ze spokojnego snu
Słyszysz szept wiatru
Rozbudzasz się gdy wzmaga się cisza
Wewnątrz nocnej głuszy
Ciemność zmierza nad całą krainie
A twoje zmęczone oczy otwierają się cicho
Zachodzące słońce opuściło już
Najdalszy z horyzontów
Koszmary się zjawiają, gdy podnoszą się cienie
Zamykają oczy i zwalnia tętno
Nie bój się tej nocy
Nie zbłądzisz
Mimo opadłych cieni
Gwiazdy nadal znajdują drogę
I ty możesz pozostać zawsze silny,
Unieś swój głos nad pierwszym światłem świtu,
Świt jest ledwie uderzenie serca stąd
Nadzieja jest zaledwie świt stąd
Odległe dźwięki melodii
Wzywają twoje serce poprzez noc
Jutrzenki, mgły i echa tańczą
Wewnątrz głuszy naszego życia
Błagalne, wzdychające arie
Cicho lamentują pod niewolą cierpienia
Ciemność śpiewa żałosną pieśń
Jednak nasze nadzieje nadal mogą się ziścić
Koszmary się zjawiają, gdy snują się cienie
Wnieś swój głos, wzmocnij swą nadzieję
Nie bój się tej nocy
Nie zbłądzisz
Mimo opadłych cieni
Gwiazdy nadal znajdują drogę
I nawet jeśli nocne niebo wypełnione jest czernią
Nie bój się, wstań, zawołaj i weź mnie za rękę
Nie bój się tej nocy
Nie zbłądzisz
Mimo opadłych cieni
(Gwiazdy nadal znajdują drogę)
Nie bój się tej nocy
Nie zbłądzisz
Mimo opadłych cieni
(Gwiazdy nadal znajdują drogę)
I ty możesz pozostać zawsze silny,
Unieś swój głos nad pierwszym światłem świtu,
Świt jest ledwie uderzenie serca stąd
Nadzieja jest zaledwie świt stąd
Arstan:
Wszedłeś z kobietą do namiotu, ta już nieźle się napaliła, cały czas bowiem masuje sobie przez suknię swą kobiecość... Wzdychając przy tym.
Catherine
Pochyliła przed nią głowę z szacunkiem po czym powiedziała szczerze - To było przepiękne....,sama mam cudowny głos ale Twój był wręcz boski....
Catherine:
Królowa uśmiechnęła się serdecznie do Ciebie i kładąc palec na Twym nosie rzekła - jakąż to skromną słuchaczkę mam...
Catherine
Roześmiała się radośnie i odparła - Fałszywa skromność nie jest cnotą a ja jedynie stwierdziłem fakt....,czemuż miała bym taić przed Tobą prawdę mówiąc że "radzę sobie" albo "całkiem nieźle śpiewam" czy też twierdzić że w ogóle nie umiem?
Catherine:
Mądre maleństwo - odparła Lothiriel wciąż z uśmiechem i znów pogłaskała Cię po włosach. Odpoczywaj moja... Odpoczywaj...