Vito:
Cholera wie. A te statki nadal nie przypłynęły. Więc pewno na resztę sobie troche poczekamy... - rzucił Falmir, zaś Rhen udał się od razu do Wulfgara do koszar.
Wersja do druku
Vito:
Cholera wie. A te statki nadal nie przypłynęły. Więc pewno na resztę sobie troche poczekamy... - rzucił Falmir, zaś Rhen udał się od razu do Wulfgara do koszar.
Edward
Zdjął koszulę i zawiązał ją na mordzie nekromanty. Od razu mu lepiej jak ryja nie widać, nie? Aaaahahaha!
Dan i Edward:
Gdy zdjąłeś mu kaptur po części ujrzałeś jego twarz. Wygląda dosyć zwyczajnie, poza tym, że ma cholernie bladą skórę - krótkie, brązowe włosy, broda w okół ust... Cień zniknął niemalże, gdy zawiązaliście mu koszulę w okół twarzy - No... To powinno być dobrze. Cóż, uważajcie na swoje dupska.
Dan
Hehe,dzięki.....-znów złapał nekromantę pod pachami i począł ciągnąć go w stronę świątyni aby jak najszybciej mieć tą wątpliwą przyjemność za sobą - Cholerny świr,mam nadzieję że zapłata będzie dobra.....
Vito
A od Bernarda coś się dowiedzieliście?
Dan i Edward:
Po drodze do placu masa ludzi przypatrywała się wam kogo wy tam takiego ciągniecie. Najwyraźniej i jego szata bardzo rzucała się w oczy, ale chyba jeszcze gorzej by było, gdybyście go tachali do Vatrasa w samych gaciach. Mag wody w tym czasie głosił kazanie z tego co słyszycie z daleka. Dan poznaje tą przemowę. Vatras dosyć często wygłasza opowieść o początkach świata i losach pierwszych istot żywych na ziemi, jak i walki człowieka z "bestią" Beliara. Akurat właśnie jest na tym momencie, więc zapewne niedługo już będzie jej koniec.
Vito:
Nie. Chyba pozostaje tylko złapać tego Victora na gorącym uczynku, albo przy bramach miasta...
Vito
Tamten poszedł powiadomić Wulfgara, żeby zmobilizował strażników przy bramach, więc pozostaje nam tu siedzieć i czekać. Może jakieś historie znasz, coby czas umilić?...
Dan
Miał już serdecznie dość,a jeszcze musiał zaliczyć kurs powrotny na farmę i prosić ojca o przyjęcie Sophie wraz z matką.... - Co za dzień......,znaleźć dziewczynę,wpaść na nekromantę,zostać przez niego znieważonym a potem taszczyć go taki kawał drogi.......i co chwilę mieć przypomnienia o tym ohydztwie w kopalni.....,ciekawe ile jeszcze atrakcji mnie dzisiaj czeka......
Edward
Co ten dziadzio pierdoli... Skomentował cicho przemowę Vatrasa przewracając oczami.
Dan
Uśmiechnął się pod nosem mówiąc równie cicho - Taaa,słyszałem to kazanie dziesiątki razy......,ale to dobry człowiek,szanuję go za to jak dba o tych którzy naprawdę potrzebują pomocy.....,no i to nasz pracodawca jak by nie patrzeć.....