Arstan
To daj coś do żarcia albo mnie ostaw odrzekł
Wersja do druku
Arstan
To daj coś do żarcia albo mnie ostaw odrzekł
Arstan:
Chyba wpadła w trans, nie zwraca bowiem najmniejszej uwagi na Twe słowa... I chociaż nic nie robisz, to jęczy głośno, pocierając swą kobiecością o Ciebie...
Catherine:
Poczułaś dłoń Lothiriel na swej szyi, delikatnie Cię głaszczącą. Czasem trzeba się komuś zwierzyć, coś wyznać... Lżej potem na sercu jest. Też nie mam łatwego życia moja mała Cathy... Ale jestem szczęśliwa, bo nie odrzucam nikogo od siebie, staram się być przyjazna, okazywać serce. Nie ma większej radości, niż danie jej komuś... Nie ma, moja Cathy.
Arstan
Zrzucił kobietę z siebie, zgarną swe rzeczy i wyszedł przed namiot, nie ma żarcia nie ma seksu, odczep się głupia rzucił tylko w stronę namiotu
Catherine
Wiem,zrozumiałam to widząc Adele....,ale otwarcie serca na innych przyniesie mi też wiele złego....Wcześniej o nikogo się nie musiałam martwić a teraz? Szkoda gadać....
Kersijana
Gdy rycerz zeskoczył z konia i wyciągnął do niej swą dłoń wyciągnęła i swoją... Jestem Kersijana Panie. ukłoniła się uprzejmie. Od niedawna w służbie Królowej... No nie całkiem to służba a raczej przyjemność. Spotkałam ją wraz z wojowniczką Mgieł i zostałyśmy.. A to za sprawą tej rezolutnej dziewczynki....Wskazała na Adele. Starała się robić wszystko by Rycerz Brzasku nie zorientował się że ukradkiem i mu się przygląda. Dostrzegła jego błysk w oku i zastanawiała się co on może oznaczać.
Catherine:
Spójrz mi w oczy i powiedz, że gdyby była możliwość, przeniosłabyś się znów do czasu, kiedy nie znałaś żadnej z nas i nie musiałaś o nikogo się martwić. Nie przytakniesz, nie ty... Wiesz już bowiem, że życie nie ma sensu bez kogoś ci bliskiego maleńka...
Kersijana:
Archibald ucałował Twą dłoń, aż przeszedł Cię miły dreszcz... Nie puścił jej, tylko rzekł patrząc w Twe oczy - to zaszczyt, moja pani.
Elrohir tymczasem szarpnął za wodze swego rumaka i odjechał bez słowa cwałem, o mało nie tratując ludzi w obozie. Wyglądał jakby coś przywołało jego wspomnienia... Smutne wspomnienia i nie chciał przy tym być.
Widzisz też, jak zbrojni Gryfa prowadzą jeńców z zakonu Lwa, wyróżnia się wśród nich zwłaszcza przystojny rycerz o długich, czarnych włosach i krótkiej brodzie. Z dumą znosi pogardliwe traktowanie.
Catherine
Skoro wiesz że nie przytaknę to po co mnie o to prosisz?Lubisz kiedy ludzie stwierdzają oczywistości? Hihi
Catherine:
Może lubię słuchać głosu mej... Twego głosu słońce? Spytała królowa.
Catherine
Córki....,tak,wiem co chciałaś powiedzieć....,i nie wiem co przyjemnego w moim głosie,mam chrypę.... - odparła z uśmiechem znów się przewracając na drugi bok bowiem pod kołdrą było jej naprawdę gorąco....,by o tym nie myśleć dodała - Właściwie nie wiem czym sobie zasłużyłam że widzisz we mnie córkę....,to tak szybko....
Catherine:
Lothiriel najpierw wyglądała na nieco zaskoczoną, zamyśliła się na chwilę i zmieszana rzekła niegłośno - przeznaczenie Cathy... Przeznaczenie...