-
Aurelia
Nie miała w tej chwili ochoty na masaże i aż kipiała od gniewu,naruszyła honor swej ukochanej dla dobra wszystkich a także dla własnego spokoju,nigdy nie wątpiła w Aldę ale nawet jej rany sprawiły by jej ogromny ból....,dlatego nie mogła darować Reginie tych słów,tego że zmusiła Aldę do rzucenia wyzwania a ją do tych próśb....,pocałowała dłoń wybranki delikatnie ją po tym głaszcząc a następnie otarła swe łzy i z zaciętą miną wróciła do reszty unikając wzrokiem Wessyryjki....
-
Alda
Przez tą szmatę Aurelia jest nie do poznania, jeszcze nigdy nie widziałam jej takiej... Rozgniewanej. Biedna bardziej to przeżywa ode mnie, nie daruję jej tego.
-
Maikh
Dosiadł znów wierzchowca i podjechał do Aldy i Aurelii. Rzekł ściszonym głosem, by tylko One go usłyszały. Rozumiem potrzebę obrony honoru zarówno swego, jak i swych najbliższych, przepraszam że w tym przeszkodziłem. Gra jednak o zbyt wysoką stawkę idzie, byście się pozabijały nawzajem przed wykonaniem zadania. Później nie będę się w to wtrącał.
-
Alda
Nie żywię do ciebie urazy, wojowniku, rozumiem twe intencje. Masz rację, nie podniosę miecza na nią póki jesteśmy jedną drużyną muszącą razem działać. Spróbuję przynajmniej. Odparła skinąwszy głową z uznaniem Maikhowi. Skoro jednak ty nie jesteś w sporze z Reginą, warto byś wyjaśnił jej, że prowokacje sensu nie mają, a kolejnej obelgi w stronę mej matki mogę nie zdzierżyć...
-
Maikh
Niestety jestem z Nią w sporze, ale nie pora by go teraz rozwiązywać odszepnął Aldzie.
-
Aurelia
Maikhu,jesteś ostatnim,którego obwiniam....,nie przejmuj się,żadna z nas do Ciebie urazy nie żywi a przepraszać ma za co tylko Regina! - odszepnęła wciąż wyraźnie wściekła choć jej oblicze i głos złagodniały gdy przemawiała do Issara
-
Alda
Widzę, że nie tylko mi wadzi... Odszepnęła delikatnie się uśmiechając, ale bynajmniej nie wesoło.
-
Rehlynn
Och ale się dzieje, drużyna nie przypadła sobie do gustu hehe, ale to też źle dla mnie wróży. Ach muszę to jakoś przetrwać.
-
Maikh
Owszem ma za co. I Was i mnie, choć z innego powodu odszepnął.
Głośno zaś rzekł No to ustaliliśmy, że podajemy się za pielgrzymów do Świątynni Miecza. A pomysł z dziwkami dokonały Aldo, tylko wymaga drobnej zmiany. Któryś z mężczyzn uda się skorzystać z ich usług i obieca zapłatę za wskazanie gdzie znajdziemy tego Astlina. Mogę to być nawet ja, wiara mi tego nie zabrania. A tak swoją drogą, skoro o wierze mówimy, to jakiemu bogu wojny jest poświęcona ta świątynia?
-
Morghar
Podszedł do Reginy. Pamiętasz co mi mówiłaś? Nie daj się jej sprowokować, szkoda nerwów. Ignoruj ją i wszystko będzie dobrze. Wiem, że to wredne babsko, ale spróbuj zachować przy niej spokój. Powiedział do niej cicho.