-
Charles:
Dobrze klecho, dziękuję - odparł konstabl, zostając nad jeziorem, wpatrując się jak zaczarowany w wodę. Wróciłeś do reszty...
Tomasz:
Konstabl jest jakoś podejrzanie spokojny, nawet z niejaką sympatią w głosie zwraca się do znienawidzonego księdza. Gdy tak obserwowałeś go podszedł do Ciebie jeden z lazarytów, pytając - ciebie też intryguje ten rycerz bracie? Z jednej strony szlachetny wobec dam, do szaleństwa odważny, a z drugiej skory do okrucieństwa i zemsty żądny.
-
Katarina(polski)
Masz racje. A badanie nie zając, nie ucieknie. Starała się żartem, rozluźnić nieco atmosferę.
Prośbę jeszcze jedną mam jeśli wolno.... nie dokończyła zdania
-
Surija
Co mnie przywiało pytasz, ot zrządzenie losu, moja rodzina popadła w kłopoty i jedynym ratunkiem była ucieczka, tak trafiłam do leprozorium w Jeruzale, a potem jakoś tak wszystko się potoczyło
-
Spytko po polsku
Wolno, choć o pewne sprawy nie musisz prosić...
-
Charles de Tournemire
Łooo... Podziękował. Gdyby jeszcze mnie klechą nie nazywał... - podszedł do swego konia i rozkulbaczył go, po czym napoił go i sam udał się gdzieś na odpoczynek pod jakimś drzewem, z dala od innych, blisko jeziora.
-
Katarina(polski)
Roześmiała się szczerze... Wiem.... Wyjęła spod tyłka koszulę Spytka na, której dokonali aktu i pokazała czerwoną plamę. Uprać ja muszę a i sama umyć się bym chciała. A naga nie wyjdę z namiotu... To widok przeznaczony jeno dla Ciebie. Przy ognistej uwiązany garniec znajdziesz i jeśli możesz to wodę bym prosić w nim chciała.
-
Spytko po polsku
Już idę spełnić prośbę uśmiechnął się i założył portki. Wyszedł z namiotu by spełnić życzenie Katariny.
-
Tomasz do Lazaryty po łacinie
Ano intryguje mnie, to człek zagadka i pełen sprzeczności jako rzekliście Panie, nie wiem czy nam przystoi za zemstą gonić, ale posłuszeństwo święta rzecz, a co wasz Baron uważa i Ty Panie na temat konstabla?
-
Surija:
Niezbadane są wyroki Allaha, jeśli będziesz chciała wrócić po tym wszystkim w rodzinne strony, to mogę ci pomóc... Odparł farys, patrząc na Ciebie pytająco.
Tomasz:
Co baron uważa to nie wiem ale zdaje się być mu przychylny, a cóż ja sądzę... To rycerz jakich nam potrzeba, jego imię w trwogę saracenów wprawia. Nigdy nie odstąpi od zamierzonego czynu, ale w rozpacz wpadł jak mu mariaż z panią de Montmirail unieważnili, wtedy stał się okrutny i mściwy. Teraz jest hojny i szlachetny dla przyjaciół, ale straszliwy i bez litości dla wrogów, lepiej w drogę mu nie wchodzić - odparł lazaryta.
-
Surija
Dziękuję Panie za propozycję, ale nie wrócę w rodzime strony, po wszystkim może udam się dalej, gdzieś gdzie oczy poniosą