Dan
Osz Wy małe zielone sukinsyny!To mój łup! - krzyknął za nimi przyspieszając do biegu i starając się w nim załadować kuszę,gdy już to zrobi przystaje by oddać strzał w bliższego ze złodziei....
Wersja do druku
Dan
Osz Wy małe zielone sukinsyny!To mój łup! - krzyknął za nimi przyspieszając do biegu i starając się w nim załadować kuszę,gdy już to zrobi przystaje by oddać strzał w bliższego ze złodziei....
Dan:
Udało ci się trafić jednego ze złodziei, który przez zadaną mu ranę wygrzmocił się na ziemię upuszczając miecz. Dwoje z jego kolegów zatrzymało się, wzięło miecz we dwóch i zaczęli biec dalej wraz z resztkami złomu w drugiej ręce. Dało ci to kilka sekund przewagi, dzięki czemu jesteś coraz bliżej jednego ze swoich zdobyczy... Zostawiony goblin natomiast coś tam krzyczy i próbuje pokuśtykać gdzieś na pobocze.
Techniczny:
Dzieli go teraz jakieś 10 metrów od pierwszego miecza. Reszta tak samo.
Dan
Ha!Dobrze Ci tak! Następnym razem nie zabieraj co nie Twoje! - powiedział Dan wzmagając wysiłki i przyspieszając swój bieg,w końcu czego się nie robi dla pieniędzy.....
Dan:
Gdy biegłeś w kierunku goblinów jeden z postrzelonych próbował złapać Cię za nogi i najprawdopodobniej pogryźć. Na twoje szczęście nie udało mu się to, a jedynie przebiegłeś się po nim. Po pewnym czasie Dan dogonił niemalże swoich złodziei, a z daleka już właściwie widać tereny w okół Twojej rodzinnej farmy.
Dan
Dobywa swoją broń i atakuje nogi goblina biegnącego z przodu tak aby jego towarzysz musiał wyhamować bądź na niego wpaść,wydaje przy tym z siebie bojowy okrzyk wiedząc że te stwory do odważnych nie należą i dość łatwo można je spłoszyć....Dąży do jak najszybszego wykluczenia ich z walki,gdy to zrobi ponownie ładuje kuszę i próbuje trafić ostatniego ze złodziei.
Dan:
Nie udało ci się trafić goblina, choć wiele nie brakowało. Te w popłochu postanowiły upuścić część żelastwa i biegnąć dalej z samym mieczem. Nieco cię wyprzedziły, lecz masz szansę trafić jeszcze tego z tyłu.
Vito:
Nudziłeś się jak cholera, a statki dopiero co do portu przybijały, więc pewnie jeszcze trochę potrwa zanim tamci wszystko załatwią. Po pewnym czasie zauważyłeś, iż ktoś podąża w Twoim kierunku... Pewny nie jesteś, bo koleś nieźle się zatoczył i masz wrażenie, że nie do końca wie gdzie idzie. Jego wygląd też nie wygląda zbyt miło - cały obrośnięty, z rozpiętą koszulą do połowy i uwalonymi spodniami w jakimś błocie. Nagle, gdy w końcu Cię zauważył stanął jak wryty wpatrując się w Ciebie i wymamrotał coś - He...lhe..nnnnn..a?
Dan
Widząc że chybił o włos aż sapnął ze złości i skoczył na gobliny by je obalić na ziemie,gdy tylko to zrobi stara się je jak najszybciej dobić a następnie załadować kuszę i spróbować szczęścia przy trafieniu w ostatniego szabrownika.
Vito
Czy ja kuźwa wyglądam na jakąś Helenę? spytał, i wrócił do obserwowania magazynu, bo możliwe, że złodzieje wysłali pijaka, by odwrócił jego uwagę.
Dan:
Udało ci się, przez co jeden z goblinów znalazł się pod Twoimi nogami krzycząc i wyrywając się cholernie mocno, drugi zaś upadł tuż przy twoim toporze. Za pierwszym ciosem nie ubiłeś go, ale przynajmniej już nie może się za bardzo ruszać, za drugim natomiast dobiłeś go do końca. Goblin pod tobą natomiast chyba próbował ugryźć Cię w twoje przyrodzenie, lecz skutecznie zablokowałeś go nogami i przeto mogłeś go spokojnie dobić. Niestety nie trafiłeś w ostatniego szabrownika, ponieważ był już dosyć daleko. Zbliża się powoli za to do Twej farmy.
Vito:
Iii...e ja to ukć Cibi... - chyba nie zareagował i zaczął podążać w Twoim kierunku. W jego ręku zauważasz chyba butelkę wódki...
Vito
Wstał i wyjął miecz z pochwy. Spieprzaj bo Ci to w dupę wsadzę pieprzony pijaku! No już!